Okiem Obiektywu: wielkopolska
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkopolska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkopolska. Pokaż wszystkie posty

29 wrz 2025

Pakość - pogranicze ziem, historii i wiary

Stoisz u progu miasta, które zdaje się balansować między regionami - między przeszłością a teraźniejszością, między ziemią Wielkopolski a Kujawami. Pakość - choć niewielkie pod względem wielkości - nosi w sobie bogactwo historii, które sięga średniowiecza, konfliktów, duchowych aspiracji, rodzinnych losów i śladów, które wciąż czekają, by je odkryć. Każda kamienica, każdy zakątek rynku i każdy fragment murów pamięta czasy, gdy przez te ziemie przechodziły wojska, gdy odbywały się targi i jarmarki, gdy przybywali pielgrzymi i handlarze. Pakość jest nie tylko miejscem, lecz także opowieścią - miejscem spotkania kultur, religii i ludzkich losów. A ja lubię tu po prostu zwolnić i popatrzeć przez wizjer, jak to wszystko układa się w jedną, cichą historię.

Detal architektoniczny z gryfonami na jednej z kamienic w Pakości

Granice etniczne i administracyjne - Pakość jako ostatnia perła Wielkopolski

W opowieściach mieszkańców od wieków powtarza się zdanie, że Pakość była „ostatnim miastem Wielkopolski”. Wystarczyło przejść przez rzekę Noteć, aby znaleźć się już na Kujawach. Granica ta nie zawsze miała charakter polityczny, ale przede wszystkim kulturowy i językowy. Janikowo, leżące tuż obok, należało już do Kujaw, co tworzyło niezwykle ciekawy splot tradycji i tożsamości. Pałuki natomiast zaczynały się na południowy zachód, i one również odcisnęły swoje piętno na lokalnej kulturze. Dzięki temu Pakość była miastem pogranicznym, w którym spotykały się różne światy, zwyczaje, pieśni i legendy. Kiedy o tym słucham i jednocześnie fotografuję miejskie detale, mam wrażenie, że ta „granica” do dziś lekko szumi w tynku i cegle.

Od osady do miasta - początki Pakości

Pierwsze wzmianki o Pakości pojawiają się w źródłach z 1243 roku. To czas, gdy ziemie te znajdowały się w cieniu rywalizacji między książętami piastowskimi, a także pod presją zakonów rycerskich, takich jak Krzyżacy. W tym okresie osady często przechodziły z rąk do rąk, a każdy lokalny konflikt mógł oznaczać zmianę granic. Mimo tego Pakość stopniowo rosła i z osady przekształcała się w zalążek miejskiej struktury.

W XIV wieku miasto było narażone na nieustanne niepokoje. Rajzy krzyżackie pustoszyły Kujawy i Wielkopolskę. Według lokalnej tradycji to właśnie zamek w Pakości jako jedyny oparł się Krzyżakom w 1334 roku, dzięki bohaterskiej obronie Wojciecha z Kościelca. Historia mówi, że oddał swojego syna jako zakładnika w zamian za odstąpienie wojsk krzyżackich. Choć kroniki wspominają także o zdobyciu miasta w 1332 roku, ta legenda żyje do dziś i buduje dumę mieszkańców. Prawa miejskie nadane przez Kazimierza Wielkiego w 1359 roku otworzyły nowy rozdział. Od tego momentu Pakość mogła korzystać z przywilejów, organizować targi i rozwijać się jako pełnoprawne miasto.

Ratusz w Pakości – neogotycka fasada z czerwonej cegły

Nazwa „Pakość” kryje w sobie ciekawe tropy językowe. Być może pochodzi od imienia Pakosław, może od staropolskiego słowa „pakować”, czyli budować gęsto, ciasno, na małej przestrzeni - co pasowałoby do miasta leżącego między ramionami Noteci. Każda z tych etymologii dodaje uroku i sugeruje, że nazwa nie jest przypadkowa, lecz odzwierciedla historię miejsca. I może dlatego tak dobrze „siedzi” w kadrze - wszystko jest tu blisko, warstwy przeszłości niemal dotykają obiektywu.

Fragment muru klasztornego w Pakości

Zamek, mury i ród Działyńskich

Mury zamkowe do dziś można zobaczyć wplecione w ściany kościoła i klasztoru franciszkańskiego. Stojąc przed nimi, można niemal poczuć ciężar historii. Prostokątny obrys dawnego zamku wciąż daje się odtworzyć, choć czas zatarł wiele jego szczegółów. Początkowo był to punkt obronny, warownia nad Notecią, ważna dla całego regionu. Z biegiem wieków, gdy właścicielami Pakości zostali Działyńscy z Kulnika, zamek zaczął pełnić inną rolę.

To właśnie Działyńscy postanowili nadać ruinom nowy sens. Sprowadzili franciszkanów, którzy przejęli część murów i utworzyli klasztor. Dawna warownia stała się fundamentem życia religijnego. To przykład, jak historia obrony i militariów mogła zostać przekształcona w opowieść o wierze i duchowości. Działyńscy wprowadzili tu nie tylko zakonników, ale także ideę budowy Kalwarii, która stała się jednym z najważniejszych elementów dziedzictwa Pakości. A na co dzień - jeśli ktoś lubi miejską rzeźbę - tuż przy ratuszu można spotkać „towarzysza” do wspólnego portretu.

Piotr Wróblewski przy rzeźbie pielgrzyma w Pakości

Kalwaria Pakoska - duchowe serce miasta

Kalwaria Pakoska powstała w 1628 roku, a jej inicjatorem był ksiądz Wojciech Kęsicki. To on dostrzegł potencjał miejsca i pragnął stworzyć tutaj przestrzeń duchową, która naśladowałaby topografię Jerozolimy. Dzięki wsparciu Działyńskich marzenie to zaczęło się urzeczywistniać. W grudniu 1631 roku franciszkanie reformaci przejęli opiekę nad Kalwarią, a biskup Jan Wężyk potwierdził fundację dokumentem.

Początkowo kaplice były skromne i drewniane, z czasem zaczęły nabierać monumentalności, powstawały murowane kaplice barokowe. Dziś Kalwaria składa się z 24 kaplic (niekiedy podaje się liczbę 25) oraz kościoła Ukrzyżowania. Każda z nich odzwierciedla wydarzenia pasyjne: od Pojmania po Zmartwychwstanie. Symbolika jest niezwykła: wzgórze Ludkowskie symbolizuje Golgotę, Noteć to biblijny Cedron, a rozplanowanie dróg tworzy obraz Jerozolimy. Pielgrzymi podążają Drogą Pojmania, a potem Drogą Krzyżową, przeżywając Mękę Pańską krok po kroku. W kaplicy Ukrzyżowania znajduje się ołtarz, przypominający skałę, z rzeźbioną figurą Chrystusa w agonii. Kiedy się tam idzie z aparatem, zdjęcia robią się „same” - światło, drewno, kamień i cisza układają się w kadry, które pamięć nosi długo.

Relikwie Krzyża Świętego

Największym skarbem Pakości jest relikwia Krzyża Świętego. Sprowadzona została w 1671 roku z Nowego Miasta Lubawskiego przez Działyńskich. Zygmunt i Katarzyna Działyńscy ufundowali złoty relikwiarz, w którym do dziś przechowywana jest cząstka drzewa, na którym zginął Chrystus. 13 września 1671 roku relikwia została wniesiona do kościoła parafialnego, a dzień później do klasztornego kościoła franciszkanów. Od tego czasu to właśnie ona stanowi centrum duchowości miasta.

W lokalnej tradycji przez wieki powtarzano, że to największa relikwia Krzyża Świętego w Polsce. Choć obecnie wiadomo, że większa znajduje się na Świętym Krzyżu w Górach Świętokrzyskich, dla mieszkańców Pakości to zawsze była i pozostaje najważniejsza cząstka wiary. To właśnie wokół niej koncentrują się najważniejsze uroczystości, odpusty i pielgrzymki. Dla fotografa - to także momenty, w których ludzkie emocje i sacrum stają się najbardziej widoczne.

Ojciec franciszkanin trzymający bogato zdobiony relikwiarz w formie krzyżaOjciec franciszkanin prezentuje relikwiarz z postaciami świętych

Relikwiarz w kształcie tuby z przejrzystą komorą

Kościół św. Bonawentury i klasztor franciszkanów

Kościół św. Bonawentury, powstały około 1636 roku, wyrósł na fundamentach dawnego zamku. Jego wnętrze kryje niezwykłe dzieła: ołtarze boczne, obraz św. Józefa z Dzieciątkiem, a także kaplicę Matki Bożej Pakoskiej. W jednej z bocznych kaplic znajduje się epitafium Działyńskich - świadectwo ich roli i testamentów, w których podkreślali, że najważniejsze jest życie wieczne.

Przez wieki klasztor przechodził trudne czasy. W XIX wieku kasaty zakonu spowodowały, że franciszkanie musieli opuścić Pakość, a zarząd nad Kalwarią przejęli proboszczowie. Jednak mimo tych burz, duch franciszkański przetrwał i powrócił. W ostatnich latach kościół przeszedł gruntowne prace konserwatorskie, w tym renowację głównego ołtarza, której koszt sięgnął około 490 tys. zł. Dzięki temu miejsce odzyskało dawny blask i znów zachwyca pielgrzymów i turystów. A ja lubię usiąść tam na chwilę w ławce i posłuchać, jak cisza brzmi w drewnie.

Powstanie Wielkopolskie i lokalna pamięć

Pakość zapisała się także w historii narodowej. 5 stycznia 1919 roku z miasta wyruszyła kompania 106 ochotników, którzy wsparli walki w Inowrocławiu. Po powrocie na rynku odbyła się uroczysta przysięga, którą przyjął ksiądz Kiełczewski - postać porównywana do wielkopolskiego działacza ks. Wawrzyniaka. Dla mieszkańców była to chwila dumy i potwierdzenie, że również małe miasta odgrywały wielką rolę w walce o niepodległość.

Pomnik upamiętniający powstańców stanął w Pakości jeszcze przed II wojną światową, ale został zniszczony przez hitlerowców. Mimo tego pamięć o bohaterach przetrwała i wciąż jest pielęgnowana. Dziś mieszkańcy wspominają tamte wydarzenia, organizują uroczystości i dbają, aby ofiara powstańców nie została zapomniana. Gdy przechodzę przez rynek z aparatem, zawsze myślę, ilu ludzi przeszło tę samą drogę z zupełnie innym ciężarem na barkach.

Pałac w Jankowie - zapomniana perła

Kilka kilometrów od Pakości, w Jankowie, znajduje się niezwykły pałac z XIX wieku. Zbudowany w stylu neogotyckim, liczy aż 99 pokoi i przypomina średniowieczny zamek. Niestety, obecnie popada w ruinę. Park, który go otacza, wciąż urzeka pięknem - stawy rozmieszczone na kilku poziomach i dawne aleje spacerowe dają wyobrażenie o tym, jak wyglądała ta rezydencja w czasach świetności. Pałac był własnością niemieckiej rodziny, która w 1944 roku uciekła do Bawarii. Dziś obiekt znajduje się w prywatnych rękach i brakuje środków na jego ratowanie.

Mimo to pałac w Jankowie fascynuje. Mieszkańcy wierzą, że znajdzie się inwestor, który dostrzeże jego potencjał. To miejsce mogłoby stać się perłą turystyczną regionu, centrum kultury czy hotelem. Na razie jednak trwa w stanie zawieszenia, będąc jednocześnie świadectwem bogactwa i zapomnienia. (Nie wstawiam tu zdjęcia - w tym materiale go nie mamy, a trzymam się wyłącznie Twoich fotografii).

Współczesna Pakość

Dziś Pakość to miasto liczące około 6 tysięcy mieszkańców. Życie płynie tu spokojnie, w cieniu historii. Położenie nad Notecią i jeziorem Pakoskim nadaje miastu malowniczy charakter. Przez Pakość przebiegają drogi wojewódzkie nr 255 i 251, które łączą miasto z większymi ośrodkami. To sprawia, że choć jest niewielka, pozostaje ważnym punktem komunikacyjnym w regionie.

Turystyka w Pakości opiera się przede wszystkim na Kalwarii i relikwiach Krzyża Świętego. Ale to nie jedyny atut miasta. Spacer po rynku, wizyta w kościele, odkrywanie murów dawnego zamku czy wypad do Jankowa sprawiają, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Pakość to miejsce, w którym codzienność i sacrum przenikają się nieustannie. Mieszkańcy są dumni ze swojego dziedzictwa i chętnie opowiadają o nim gościom. A jeśli lubisz miejskie detale - nawet zwykła pompa na skwerze potrafi zagrać pierwsze skrzypce kadru.

Dziewczynka kręcąca korbą czerwonej pompy wodnejCzerwona pompa wodna na rynku w Pakości

Pakość to miasto, które nie daje się zamknąć w prostych definicjach. Jest jednocześnie wielkopolskie i kujawskie, średniowieczne i nowoczesne, sakralne i codzienne. Każdy jego fragment opowiada historię: od murów zamku, przez barokowe kaplice i relikwie, po neogotycki pałac i pamięć powstańców. To miejsce, które trzeba odwiedzić, aby poczuć ducha pogranicza i zobaczyć, jak historia wciąż żyje w murach i w ludziach. A jeśli trafisz tu w deszczowy dzień - weź aparat. Pakość w deszczu jest jak stara fotografia: kontrastowa, prawdziwa, pełna smaku.

25 cze 2023

5-tonowe bestie na Torze Poznań! Relacja z wyścigów ciężarówek Truck Grand Prix

Zapraszam Was na fascynującą podróż do świata ciężarówek i wyścigów na Torze Poznań! Przez cały weekend trwa tam wielka uczta dla fanów motoryzacji. Wyścigi ciężarówek z serii Goodyear FIA European Truck Racing Championship przyciągają miłośników adrenaliny i widowiskowych zmagań.

Ciężarówka wyścigowa na Torze Poznań podczas Truck Grand Prix of Poland

Truck Grand Prix of Poland, który po raz pierwszy gości w Polsce, jest prawdziwym magnesem dla pasjonatów motoryzacji. Zmagania potężnych ciągników siodłowych pozostawiają wszystkich z wypiekami na twarzy! To niepowtarzalna okazja, by podziwiać niezwykłe umiejętności kierowców i poczuć moc tych potężnych maszyn.

Wyścigi Goodyear FIA European Truck Racing Championship na Torze Poznań to trzecia runda z ośmiu tegorocznego cyklu. Kierowcy z całej Europy rywalizują o tytuł mistrza Europy w wyścigach ciężarówek. To prawdziwe widowisko, które dostarcza niezapomnianych emocji i dreszczyku na trasie!

Sobota na Torze Poznań była pełna niezwykłych chwil i epickich pojedynków. Niezliczone momenty pełne ekscytacji zostały uwiecznione w mojej galerii. Zachęcam Was do zobaczenia tego spektaklu na własne oczy!

Walka ciężarówek na zakręcie Toru Poznań w trakcie FIA ETRC
Dynamiczne wyścigi ciągników siodłowych na Torze Poznań

Organizatorem tej niesamowitej imprezy jest Automobilklub Wielkopolski, który obchodzi w tym roku swoje 100-lecie istnienia. To ważny jubileusz, który dodaje prestiżu temu wydarzeniu i podkreśla znaczenie Toru Poznań w świecie motorsportu.

Przygotujcie się na niezwykłe widowisko i nieustający dreszczyk emocji!

Truck Grand Prix of Poland Goodyear FIA European Truck Racing Championship

Truck Grand Prix of Poland Goodyear FIA European Truck Racing Championship – to pełna nazwa imprezy. Wyścigi w Polsce stanowią czwartą rundę serii Goodyear FIA European Truck Racing Championship, składającej się z dziewięciu takich imprez organizowanych na znanych europejskich torach, takich jak Misano we Włoszech, Hungaroring na Węgrzech, Slovakia Ring, Nürburgring w Niemczech, Most w Czechach, Zolder w Belgii, Le Mans we Francji i Jarama w Hiszpanii. W tym roku do tego zacnego grona torów, dołączył też po raz pierwszy nasz polski Tor Poznań. Gospodarzem imprezy był Automobilklub Wielkopolski, obchodzący w tym roku swoje stulecie.

Wyrównane szanse dla wszystkich zawodników

Regulaminy tej serii są dosyć rygorystyczne. Przede wszystkim moc pojazdów została ograniczona (wszystkie mają ok. 1200 KM), a także muszą one posiadać ograniczniki prędkości do 160 km/h, choć mogłyby poruszać się znacznie szybciej. Głównym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa, ponieważ ciężarówki ważą co najmniej 5300 kg. Przy wyższych prędkościach utrzymanie bezpieczeństwa dla widzów i samych kierowców byłoby trudniejsze. Dla porównania, bolidy Formuły 1 ważą ok. 795 kg i mają nieco ponad 1000 KM mocy.

Mocne bolidy oparte na seryjnych ciągnikach siodłowych

Ciężarówki, które wzięły udział w wyścigach w Poznaniu, opierają się na seryjnych ciągnikach siodłowych, jednak ich konstrukcja została gruntownie zmieniona, choć wiele elementów zostało zachowanych z pojazdów używanych na drogach. Najważniejsze zmiany dotyczą umieszczenia silników z tyłu ramy, co wpływa na lepszy rozkład masy. Warto również zauważyć, że konfiguracja układu kierowniczego znacząco różni się od seryjnych ciężarówek - przednie koła podczas skręcania pracują bardziej jak w samochodzie driftowym niż w typowym ciężarowym pojeździe.

Zmodyfikowany ciągnik siodłowy przygotowany do wyścigu na Torze Poznań
Detal konstrukcji wyścigowej ciężarówki MAN na Torze Poznań

To, co szczególnie ciekawe, to fakt, że te wyścigowe bolidy są przyjazne dla środowiska. Chociaż ich silniki bazują na seryjnych jednostkach, są one odpowiednio zmodyfikowane. Od sezonu 2023 w serii mogą startować ciężarówki z napędem elektrycznym i hybrydowym, jednak w Poznaniu dominują jeszcze tradycyjne silniki wysokoprężne. Regulaminy FIA dla tej klasy wprowadzają surowe kary, a nawet eliminację z wyścigu, jeśli za bolidem widać jakikolwiek dym. Ale to nie wszystko - wszystkie ciężarówki biorące udział w wyścigach są zasilane biopaliwem pochodzącym z odnawialnych źródeł. Jest to ważny krok w kierunku zrównoważonego rozwoju.

Hamulce chłodzone wodą dla lepszej wydajności

Na krętych torach wyścigowych, hamulce mają naprawdę dużo pracy do wykonania, zwłaszcza, że używane są tam standardowe tarcze hamulcowe. Chociaż wyścigowe ciężarówki ważą zaledwie 5,3 tony, w porównaniu do ciągników siodłowych z naczepami o wadze 40 ton, obciążenie na torze nadal jest znaczne. Dlatego w wyścigowych ciężarówkach stosuje się układy chłodzenia hamulców poprzez wodny natrysk. Jeśli temperatura tarcz hamulcowych osiągnie niebezpieczny poziom, kierowca może aktywować system chłodzenia, który wykorzystuje około 200 litrów wody dostępnej w pojeździe.

System chłodzenia hamulców wodą w ciężarówce wyścigowej

Opony: równe szanse dla wszystkich

Kolejnym elementem regulaminu, służącym zapewnieniu równych szans, jest stosowanie identycznych opon przez wszystkie ciężarówki. Wykorzystywane są opony o rozmiarze 315/70 R22,5 152L, dostarczane przez firmę Goodyear. Bez względu na warunki drogowe, używany jest jeden uniwersalny bieżnik, który musi zapewniać dobrą przyczepność zarówno na suchej, jak i mokrej nawierzchni. Opony przeznaczone do wyścigów są oparte na standardowych karkasach, takich samych, jakie są używane w ciężarówkach jeżdżących po drogach, jednak mieszanka bieżnika jest w nich zupełnie inna.

Drużyna dysponuje tylko jednym kompletem opon (6 sztuk) na cały dzień. Opony można zamieniać miejscami, ale wymaga to zgody delegata FIA w przypadku konieczności wymiany, na przykład w przypadku uszkodzenia. Wszystkie opony dostarczane są na miejsce przez producenta, a zestawy dla poszczególnych zawodników są wybierane drogą losowania. Co ciekawe, po zakończeniu krótkiej kariery sportowej, opony nie trafiają na złom, ale są poddawane regeneracji i powracają na rynek, gdzie mogą być używane w normalnym transporcie z tradycyjnym bieżnikiem.

Opona Goodyear używana w wyścigach ciężarówek FIA ETRC
Uniwersalny bieżnik opony Goodyear na torze wyścigowym

Dynamika wyścigów ciężarówek

Wyścigowy weekend w ramach FIA ETRC to prawdziwa gratka dla fanów: cztery wyścigi w ciągu dwóch dni, a do tego jeszcze dwie sesje kwalifikacyjne i dwukrotna Super Pole, która jest dodatkowym wyzwaniem dla zawodników mającym na celu wyłonienie lidera kwalifikacji. Na Torze Poznań każdy wyścig składał się z 11 okrążeń, co zapewniało mnóstwo widowiskowych momentów. Atmosfera zarówno na torze, jak i w parku maszyn, wydawała się być znacznie bardziej swobodna w porównaniu do innych prestiżowych wyścigów.

Wśród 14 kierowców startujących w Poznaniu znalazła się również jedna wyjątkowa kobieta - Steffi Halm. Na polu ciężarówek dominowały pojazdy marki MAN, chociaż zarejestrowano także nieco mniej egzemplarzy IVECO, oraz dwie ciężarówki marki SCANIA.

Steffi Halm, jedyna kobieta w stawce FIA ETRC na Torze Poznań
Ciężarówka Steffi Halm podczas wyścigu Truck Grand Prix of Poland

Ze względu na ograniczenia wynikające z regulaminów, różnice techniczne między pojazdami nie były ogromne, więc zwycięstwo zależało nie tylko od budżetu zespołu, ale również od umiejętności samego kierowcy. Pomimo tych samych ograniczeń prędkości, zbliżonej mocy silników i identycznych opon, już po kilku okrążeniach stawka wyraźnie się rozciągała, co sprawiało, że wyścigi były pełne emocji i intensywnej rywalizacji.

Obok polskich kibiców można było również dostrzec wielu fanów z innych krajów, którzy podróżowali razem ze swoimi zespołami po całej Europie. Oczywiście, w Poznaniu nie było kilkudziesięciotysięcznych tłumów, tak jak na Nürburgringu w Niemczech czy w Le Mans, ale należy pamiętać, że jest to dopiero początek tej dyscypliny w Polsce.

Inne miejsca warte odwiedzenia: MAPA
GPS: 52°25′04″N 16°48′21″E

Aktualizacja: 27.08.2025 r.

20 lip 2021

Kobyla Góra - najwyższy szczyt województwa wielkopolskiego

Kontynuuję cykl wpisów poświęconych Koronie Polski, czyli najwyższym wzniesieniom wszystkich 16 województw w naszym kraju. To projekt wciąż bardzo niszowy - a szkoda, bo jest to niezwykle ciekawy i różnorodny pomysł na podróżowanie po Polsce.

Średnia wysokość szczytów i wzniesień składających się na Koronę Polski wynosi około 722 m n.p.m.. To sprawia, że projekt Korona Polski jest wyjątkowo dostępny - także dla rodzin z dziećmi czy osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z pieszymi wędrówkami.

Co ważne, wiele miejsc z tej listy wciąż pozostaje poza głównym nurtem turystyki. W wielu z nich naprawdę można poczuć się jak odkrywca. Dziś zapraszam Was na najwyższy szczyt Wielkopolski - na Kobylą Górę.

Najwyższy szczyt Wielkopolski - Kobyla Góra (284 m n.p.m.)

Kobyla Góra to najwyższe wzniesienie Wzgórz Ostrzeszowskich, mierzące zaledwie 284 m n.p.m.. Szczyt znajduje się kilkanaście kilometrów na północ od trasy S8, prowadzącej w kierunku Wrocławia, co czyni go łatwo dostępnym celem nawet na krótki wypad.

Co ciekawe, Kobyla Góra przez wielu mieszkańców regionu znana jest pod innymi nazwami - jako Wzgórze Krzyża Jubileuszowego lub Krzyż Wielkopolski. Od lat miejsce to intensywnie przekształcane jest w przestrzeń kultu religijnego i prawdopodobnie dlatego niewiele osób kojarzy je z jego właściwą, geograficzną nazwą.

Na szczycie Kobylej Góry znajduje się dzwon Jana Pawła II oraz monumentalny wielkopolski krzyż, u którego podstawy rozsypano ziemię przywiezioną z Bazyliki Grobu Świętego oraz z Golgoty. To miejsce ma wyjątkowy, niemal kontemplacyjny charakter.

Poza okresami pielgrzymkowymi panuje tu cisza i spokój, które sprzyjają refleksji i odpoczynkowi. Wzgórza Ostrzeszowskie, choć niewysokie, potrafią zaskoczyć atmosferą i poczuciem odcięcia od codziennego zgiełku.

Ciekawostka: codziennie o godzinie 15:00, czyli w godzinę śmierci Jezusa Chrystusa, a także w każdą sobotę o 21:37 - godzinie śmierci Jana Pawła II - na Kobylej Górze rozbrzmiewa dźwięk dzwonu.


Chcesz odkryć więcej takich miejsc? Zapraszam do skorzystania z moich konsultacji podróżniczych. Pomogę Ci zaplanować idealną trasę po Koronę Polski!

Możesz też wesprzeć moje podróże i rozwój kanału, stawiając mi wirtualną kawę: buycoffee.to/okiemobiektywu. Każda "mała czarna" to dla mnie paliwo do dalszego działania!

Korona Polski - wykaz szczytów

Inne miejsca warte odwiedzenia: INTERAKTYWNA MAPA

GPS Kobylej Góry: 51°21′14″N 17°52′57″E

29 gru 2020

Muzeum Arkadego Fiedlera

W okresie pandemii nie łatwo jest znaleźć cel mikropodróży. Jeszcze trudniej jest podróżować w deszczowy, ponury i zimny dzień. Taka aura nie zachęca bowiem do dłuższego przebywanie na łonie natury czy chociażby wychylenia na chwilę nosa za drzwi własnego mieszkania. 
Muzeum Arkadego Fiedlera
W takich sytuacjach warto być dobrze przygotowanym na taką aurę ubierając się na tzw. cebulkę lecz warto być także przygotowanym do przyrządzenia sobie szybkiego, ciepłego i pożywnego posiłku.

W swoim plecaku czy w schowku w samochodzie, zawsze mam kilka zup błyskawicznych Rollton. Wybieram je właśnie z uwagi na naturalne składniki połączone tak, aby doskonale oddać smaki swojskiej polskiej kuchni ale co najważniejsze, wybieram je z uwagi na łatwość ich przygotowania w każdej sytuacji. 

Dodatkowym atutem jest fakt, iż zupy błyskawiczne Rollton są łatwo dostępne w popularnych dyskontach spożywczych np. Lidl. 
Zupy błyskawiczne Rollton
Zupy błyskawiczne Rollton
Podczas tej mikropodróży odwiedzamy Puszczykowo. To niewielkie miasteczko położone 12 kilometrów na południe od Poznania w samym sercu Wielkopolskiego Parku Narodowego. Znajduje się tam m.in. Muzeum – Pracownia Literacka Arkadego Fiedlera. Muzeum pisarza, polskiego podróżnika i reportażysty którego większość zna jako autora książki (lektury szkolnej) Dywizjon 303. 


Muzeum znajduje się w domu rodziny Fiedlerów przy ulicy Słowackiego 1 w Puszczykowie (woj. Wielkopolskie). Pracownia literacka Fidlera to w zasadzie małe, prywatne muzeum poświęcone życiu i twórczości podróżnika i pisarza dokumentujące m.in. 30 wypraw i podróży Fidlera oraz wydanych przez niego 32 książkach przetłumaczonych na 23 języki w przeszło 10 milionowym nakładzie. Naprawdę sporo! Prawda?
Ogród Kultury i Tolerancji w Puszczykowie
Ogród Kultury i Tolerancji w Puszczykowie
W pracowni literackiej i otaczającym go Ogrodzie Kultury i Tolerancji, zobaczyć można kolekcję oryginalnych eksponatów z różnych stron świata. Możemy tu podziwiać zbiory etnograficzne, przyrodnicze, entomologiczne, religijne, ludowe rzemiosło, stare zdjęcia a nawet trofea z ludzkich głów preparowanych przez Indian Hibarów.

Właściciele Pracowni - synowie Arkadego Fiedlera, którzy wciąż tam mieszkają, uzupełnili ogród otaczający muzeum np. żaglowcem Krzysztofa Kolumba Santa Maria (w skali 1:1), piramidą i brytyjskim samolotem myśliwskim Hawker Hurrican.
Hawker Hurrican w Puszczykowie
Znaleźć można tu także kopie słynnych pomników dawnych kultur, m.in. Brama Słońca z Boliwii, kalendarz Azteków w kształcie dysku czy 6,5-metrowy posąg z Wyspy Wielkanocnej

Miejsce to dobry wybór dla miłośników książek Arkadego Fiedlera a także w którym przenieść można się w  egzotyczne zakątki globu. 

Godziny otwarcia muzeum i cennik biletów znajdziecie TUTAJ.

Zainteresowanych szerszym poznaniem biografii Arkadego Fiedlera, szczerze zachęcam do lektury Piotra Bojarskiego pt. Fiedler. Głód Świata

Zobacz inne miejsca które warto odwiedzić - MAPA

22 mar 2020

Kolos z Kleczewa

Widzimy je często w telewizji. Olbrzymie maszyny górnicze kopalni odkrywkowych świata. Przebijają tysiące ton materiału skalnego aby wydobyć na powierzchnię skarby znajdujące się pod ziemią. Olbrzymy pracujące w Polsce nie odbiegają wielkością od tych znanych z kopalni odkrywkowych w USA, Australii czy Afryce.

SchRs 315 - Kolos z Kleczewa
Olbrzymy pracujące w Polsce nie odbiegają wielkością od tych znanych z USA, Australii czy Afryki

Dzisiaj mam dla Was zdjęcia maszyny górniczej wykorzystywanej w Kopalni Węgla Brunatnego Konin - Kleczew. Musicie wiedzieć, że sama kopalnia została założona przez Niemców podczas II wojny światowej.

Kopalnia Węgla Brunatnego Konin

Obszar kopalni jest ogromny, gdyż obejmuje kilka powiatów i kilkanaście gmin. W oparciu o tę kopalnię, w 1958 roku powstała Elektrownia Konin, która obecnie produkuje 8,5% energii elektrycznej naszego kraju.

SchRs 315 - Kolos z Kleczewa
Na zdjęciach możecie podziwiać w pełnej okazałości jedną z olbrzymich maszyn górniczych

Na zdjęciach możecie podziwiać w pełnej okazałości jedną z olbrzymich maszyn górniczych. Maszyna budzi respekt swoimi rozmiarami: 34,50 m długości i 15,00 m wysokości. Do jej obsługi wystarczały tylko trzy osoby. Ważąca 333 tony koparka poruszała się z prędkością zaledwie 8 metrów na minutę. W ciągu godziny potrafiła zebrać ponad tysiąc metrów sześciennych węgla lub nadkładu.

Lauchhammerwerk 292

SchRs 315 rozpoczęła pracę w maju 1965 r. przy wkopie udostępniającym odkrywki Kazimierz Południe i wędrując przez 45 lat zebrała "po drodze" ponad 2,5 mln metrów sześciennych nadkładu znad węgla i wydobywając prawie 57 mln ton węgla. Pracę zakończyła 22 października 2010 r. na odkrywce Kazimierz Północ. Po wyprowadzeniu z wyrobiska na powierzchnię maszyna została wyremontowana i przekazana miastu Kleczew.

SchRs 315 - Kolos z Kleczewa
SchRs 315 rozpoczęła pracę w maju 1965 r.


21 paź 2019

Przeżyłem katastrofę samolotu

Zapewne zdarzyło Ci się oglądać cykl programów Discovery - Katastrofy w Przestworzach. To co przeżyłem - mogło by być scenariuszem do kolejnego odcinka. Wszystko zaczęło się na lotnisku w Moskwie. 
Jeśli jesteś fanem lotnictwa to to miejsce jest dla Ciebie. Ocal Beoinga 737 w GearUP.
Nie trzeba być certyfikowanym pilotem, aby spróbować swoich sił w symulatorze lotu. W poznańskiej kawiarni uruchomiono pierwszy w Polsce profesjonalny symulator lotów. W roli pilota wielkiego samolotu pasażerskiego sprawdzić się może każdy.

Główną atrakcją kawiarni jest profesjonalny i jedyny taki w Polsce ogólnodostępny symulator lotów, z którego dotychczas mogli korzystać jedynie kandydaci na prawdziwych pilotów. – GearUP! (ang. podwozie w górę!) to jedyny w Polsce pełnowymiarowy i funkcjonalny symulator samolotu pasażerskiego B737NG
Ważąca 79-ton maszyna wyposażona jest w 588 przełączników i przycisków, 235, kontrolek, 12 zegarów i wskaźników, 10 wyświetlaczy nawigacyjnych, 9 dźwigni sterowych, 5-cio metrowy system wizyjny HD otaczający kokpit. Siedząc w symulatorze ramię w ramię z instruktorem każdy czuje się jak kapitan w prawdziwym samolocie. 5-cio metrowy system wizyjny, na którym wyświetlany jest obraz daje nam wrażenie głębi i przechyłu maszyny. Osoby, które są poza kokpitem i widzą to z boku, zachowują się, jak w tramwaju. Obraz teoretycznie się nie przechyla, ale pracujemy ciałem, nasz błędnik jest rewelacyjnie oszukiwany.
Polecieć można wszędzie, na każde lotnisko na świecie i w każdych warunkach atmosferycznych. Loty innych można obserwować z kawiarni SkyCafe lub samemu zasiąść za sterami wielkiego statku powietrznego.


Więcej informacji o GearUP! na stronie internetowej www.gearup.aero

17 mar 2015

Poznań Motor Show

Targi Motor Show Poznań to nie tylko nowiuteńkie, szybkie i lśniące samochody, ale też piękne hostessy! Zresztą sami zobaczcie. 

Poznań Motor Show
Skutery Vespa - Poznań Motor Show

Targi Poznań Motor Show to największe wydarzenie motoryzacyjne w Polsce. Odwiedzając Poznań Motor Show, można z bliska zobaczyć najnowsze modele samochodów takich marek jak BMW, Mercedes, Citroen, Rolls-Royce, Infiniti, Mitsubishi, Porsche, Volkswagen, Seat, Skoda, Hyundai, Toyota, Honda, Volvo, Alfa Romeo, Ferrari i wiele innych.


Jednym z wydarzeń tegorocznego Poznań Motor Show była prezentacja samochodów elektrycznych marki Tesla.

3 sty 2015

Rocznica śmierci Jana Zumbacha - dowódcy Dywizjonu 303

Dziś mija 33 lata od śmierci Jana Zumbacha, pilota Wojska Polskiego i Polskich Sił Powietrznych na obczyźnie, uczestnika bitwy o Anglię i dowódcy słynnego Dywizjonu 303.
Jan Zumbach ps. Kaczor Donald i Johan urodził się 14 kwietnia 1915 roku w Ursynowie (obecnie dzielnica Warszawy). Pochodził z rodziny szwajcarskich emigrantów, sam także miał obywatelstwo Szwajcarii. Dzieciństwo spędził w majątku ojca w Bobrowie koło Brodnicy (obecnie woj. kujawsko-pomorskie). W wieku 20 lat został absolwentem płockiego Gimnazjum Polskiego im. marszałka Stanisława Małachowskiego, a rok później, pomimo braku polskiego obywatelstwa, zgłosił się na ochotnika do wojska.

W roku 1938 ukończył Szkołę Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie i rozpoczął służbę w 111. eskadrze myśliwskiej. Ranny w wypadku wiosną 1939 roku, musiał się poddać dłuższemu leczeniu. Po agresji Niemiec na Polskę miał problemy z przedostaniem się do swojej formacji, a po napaści ZSSR, przez Rumunię i Bejrut dotarł do Francji.

Na miejscu, po przejściu przez Centrum Wyszkolenia Lotnictwa Polskiego w bazie Lyon-Bron, został podwładnym mjr Zdzisława Krasnodębskiego, przyszłego dowódcy polskiego dywizjonu myśliwskiego 303. Polscy piloci początkowo bronili lotnisk w Chateaudun i Etampes, jako część francuskiego dywizjonu GCD I/55. Latem 1940 roku Zumbach ewakuował się na statku "Kmicic" do Wielkiej Brytanii, gdzie w Northolt otrzymał przydział do Dywizjonu 303. Polscy piloci wzięli udział w ostatnim etapie bitwy o Anglię, a Zumbach sam zestrzelił kilka samolotów nieprzyjaciela.


Parokrotnie odznaczony, otrzymał nominację na stopień kapitana i został najpierw szefem jednej z eskadr Dywizjonu 303, a w maju 1942 roku - dowódcą całej formacji. Po kolejnym awansie, w kwietniu 1943 roku, powierzono mu funkcję dowódcy 3. Polskiego Skrzydła Myśliwskiego, został również absolwentem Wyższej Szkoły Lotniczej. Od połowy 1944 do stycznia 1945 roku był szefem 133. Polskiego Skrzydła Myśliwskiego, następnie trafił do 84. Grupy Myśliwskiej. Po krótkim pobycie w niewoli, w październiku 1946 roku, opuścił szeregi armii i osiedlił się w Szwajcarii.

Po zakończeniu II wojny Zumbach wiódł niespokojne życie. Współprowadził firmę lotniczo-taksówkarską, później jako Johnny "Kamikaze" Brown uczestniczył w walkach w Afryce. W roku 1962 podjął się utworzenia sił powietrznych Katangi i dowodził bombardowaniami sił rządowych Konga, a po pokonaniu lotnictwa Katangi przez kontyngent szwedzkiego ONZ, uciekł do Angoli. W 1967 roku znów przybył na Czarny Kontynent i został szefem sił lotniczych Biafry, sam również biorąc udział w nalotach podczas konfliktu z rządowymi oddziałami Nigerii. Jednak także ta misji zakończyła się niepowodzeniem.

Jan Zumbach zmarł 3 stycznia 1986 we Francji. Spoczywa na stołecznych Powązkach.

3 kwi 2013

DogTrekking Kościan

W sobotę 23 marca br. w Kościanie (woj. Wielkopolskie) ok. 50 km na południe od Poznania, odbyła się druga edycja Polskiej Ligi DogTrekkingu 2013 r.
fot. http://leszno.naszemiasto.pl
 Dogtrekking to sposób na aktywną rekreację dla każdego kto lubi spędzać czas wśród przyrody w towarzystwie swojego najwierniejszego przyjaciela - psa. Człowiek w duecie z psem pokonuje ustaloną wcześniej trasę dostosowując tempo marszu do swoich możliwości oraz kondycji fizycznej psa.

fot. Anna Szklarska-Meller, źródło http://www.koscian.naszemiasto.pl/
Trasa DogTrekkingu poprowadzona została m.in. poprzez tzw. Szwedzkie Szańce które są pozostałością po grodzisku pierścieniowym z okresu średniowiecza (ok. VIII-IX wieku). W tego typu obiektach bronili się i mieli swoją bazę powstańcy Krzysztofa Żegockiego, nazywanego również pierwszym powstańcem Rzeczypospolitej. Żegocki w czasach potopu szwedzkiego wyzwolił na pewien czas Kościan.
Trasa prowadziła również szlakiem łącznikowym z Kościana prowadzącym m.in. przez Przemęcki Park Krajobrazowy.

fot. http://leszno.naszemiasto.pl
Pierwszy w Wielkopolsce dogtrekking przyciągnął ponad 100 właścicieli czworonogów, którzy mieli okazje pokonać jedną z trzech tras o długości: 10 km, 20 km i 35 km.



Projekt był finansowany przez Gminę Miejską Kościan, organizatorem Stowarzyszenie na Rzecz Aktywności Społeczno-Artystycznej.


Artykuł w "sport nasze miasto Leszno" 
Notka prasowa w "Głos Wielkopolski" 

25 mar 2013

Wyniki Kościan DogTrekking


Publikujemy (nieoficjalne) wyniki DogTrekkingu (drugiej edycji Polskiej Ligi DogTrekkingu 2013) jaki odbył się w Kościanie (woj. Wielkopolskie). Istnieje jeszcze szansa na dopisanie nazw drużyn tak aby podliczyć klasyfikację drużynową.

Wszystkie wyniki znaleźć można w zakładce .: WYNIKI :.

13 mar 2013

DogTrekking Kościan


Foto: www.koscian.pl

W sobotę 23 marca br. w Kościanie (woj. Wielkopolskie), odbędzie się druga edycja Polskiej Ligi DogTrekkingu 2013 r. 
 
Trasa DogTrekkingu poprowadzona zostanie m.in. poprzez tzw. Szwedzkie Szańce które są pozostałością po grodzisku pierścieniowym z okresu średniowiecza (ok. VIII-IX wieku). W tego typu obiektach bronili się i mieli swoją bazę powstańcy Krzysztofa Żegockiego, nazywanego również pierwszym powstańcem Rzeczypospolitej. Żegocki w czasach potopu szwedzkiego wyzwolił na pewien czas Kościan.
Trasa prowadzić będzie także szlakiem łącznikowym z Kościana prowadzącym m.in. przez Przemęcki Park Krajobrazowy. 

8 mar 2012

Polska Liga DogTrekkingu


Z uwagi na przyłączenie się Pomorskiego Pucharu Dogtrekkingu www.pomorskidogtrekking.pl do Polskiej Ligi DogTrekkingu, ujednolicone zostały zasady uczestnictwa zawarte w regulaminie. Większość zmian ma charakter jedynie kosmetyczny (językowy) a dwie największe zmiany dotyczyły:

1. "Do końcowej klasyfikacji (...) wymagany jest start w minimum sześciu edycjach. W przypadku startu w większej ilości edycji wliczana będzie maksymalnie suma punktów z dziesięciu najlepszych startów (...)".
2. "Klasyfikacja Drużynowa (...) Do klasyfikacji drużynowej wlicza się maksymalnie sumę punktów - 8 najlepszych zawodników reprezentujących jedną drużynę."

Wspólnie przygotowaliśmy dla Was w tym roku aż 22 edycje DogTrekkingu na terenie trzech województw: Woj. Pomorskiego, Woj. Kujawsko-Pomorskiegi i Woj. Wielkopolskiego.

Do zobaczenia na szlaku.