Okiem obiektywu
BLOG

Blog dla ludzi aktywnych i ciekawych świata

Zobacz świat Okiem Obiektywu

Odkrywamy historię miejsc i ludzi. Znajdziesz tu bogactwo motywujących opowieści i użytecznych porad. Pozwól się zainspirować

Zobacz
Z DRONA

Z góry widać więcej.

Zobacz świat z wysokiego pułapu.

Zobacz dziesiątki inspirujących miejsc i historii. Pozwól się zainspirować

Zobacz
ZA KULISAMI

Backstage

Spójź! Jestem tuż za sceną

Wszystko pilnie obserwuje Okiem Obiektywu a wszystkim tym dzielę się z Wami

Zobacz

Zobacz Mapę Okiem Obiektywu

Ostatnio na Blogu

Karlowe Wary - najpiękniejsze czeskie uzdrowisko

Karlowe Wary w Czechach nie wymagają przedstawienia - to znane na całym świecie miasto SPA w zachodniej części Czech. Miasto jest również znane z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Karlowych Warach, który jest jednym z najstarszych na świecie i jednym z najważniejszych wydarzeń filmowych w Europie. To także miejsce kilku hollywoodzkich produkcji, takich jak James Bond Casino Royale - nakręcone w Grandhotel Pupp. 
Karlowe Wary czeskie uzdrowisko
Karlowe Wary - co zwiedzać
Postanowiliśmy odwiedzić Karlowe Wary w drodze do Włoch. Architektura w Karlowych Warach przypomina mi Pragę - piękne kolorowe i zadbane budynki są niezwykle fotogeniczne. Możesz po prostu cieszyć się widokiem, popijając wodę termalną lub bardzo popularny czeski ziołowy likier Becherovka. Karlowe Wary to ojczyzna Becherovki. Alternatywnie możesz usiąść nad rzeką w towarzystwie swojego ulubionego espresso i słodkiego Oplatky - czeskiego rodzaju bardzo delikatnych wafli ze słodkim nadzieniem (karmel / wanilia / truskawka).

Becherplatz Karlowe Wary

Rekonstrukcja dawnej 170-letniej fabryki Becherovka stworzyła unikalny obszar turystyczny w samym centrum Karlowych Warów. Jego wygląd przywołuje atmosferę starożytnego placu z XIX wieku, gdzie można m.in. napić się piwa prosto z Browaru KAREL IV.

Browar Karel IV kontynuuje tradycję warzenia piwa w Karlowych Warach. Tradycja ta rozpoczęła się w 1370 roku, kiedy król i cesarz rzymski Karol IV. przyznał miastu tytuł miasta królewskiego z przywilejem warzenia piwa.

... widziałem cię spragnionego i wróciłem ... Karel IV
Browar Karol IV. produkuje:
- Karol IV. lekkie 11 ° - piwo niefiltrowane i niepasteryzowane, typu Pilsner, warzone z morawskich słodów i czeskich chmielów.
- Karol IV. półciemne 12 ° - bursztynowe niefiltrowane i niepasteryzowane piwo z goryczką. Warzone jest z czterech rodzajów słodów, które charakteryzują się lekkim orzechowym smakiem w piwie.
- Karol IV. ciemne 13 ° - mocniejsze ciemne piwo warzone z czterech rodzajów słodu z dużą ilością kolorowych słodów, które sprawiają, że w piwie wyczujesz smak kawy.
- Karol IV. specjalne 15 ° - mocne, gęste piwo ze zrównoważoną goryczką i dłuższym czasem dojrzewania.
- Karol IV. pszeniczne 12 ° - piwo górnej fermentacji o lekko kwaśnym i orzeźwiającym smaku banana.

Dobre piwo rozpoznaje się już po pierwszym łyku. Już król Karol IV wiedział to wiele lat temu.

W mieszczeniach browaru wykorzystano dużą część oryginalnego wyposażenia piwnicy. Można tutaj usiąść na wygodnych krzesłach wykonanych m.in. ze starych beczek.

Karlowe Wary jak dojechać?

Najwygodniej do Karlowych War dostać się samochodem, koleją czy autobusem. Najbliższe lotniska znajdują się w Pradze oraz niemieckim Dreźnie.
Karlowe Wary - zdjęcia
Karlowe Wary - zdjęcia



Błonie Okrzejskie - tam gdzie urodził się Henryk Sienkiewicz

Nie wiem i nie pamiętam, czy umiałem już czytać, gdy uczono mnie Śpiewów historycznych Niemcewicza. Chciałem wówczas jeździć po cecorskiem i po innych błoniach, jak Sieniawski, „odważny i smutny“ — innemi słowy: pragnąłem być rycerzem.
Błonie Okrzejskie - tam gdzie urodził się Henryk Sienkiewicz
Błonie Okrzejskie - tam gdzie urodził się Henryk Sienkiewicz
Takimi słowami w liście do redaktora Wieczorów Rodzinnych Ignacego Balińskiego, Henryk Sienkiewicz odpowiedział na pytanie: czem być pragnął i o czem marzył będąc młodym chłopcem.

O jakich błoniach pisze Henryk Sienkiewicz? Postanowiłem to sprawdzić.

Nie ma nic piękniejszego na tej ziemi jak zachód słońca a szczególnie nad Sienkiewiczowskimi błoniami. Nad stawami tarcza słoneczna ogromnieje, nad łąkami maleje. Niezwykłe zjawisko. Każdy dostrzega w zachodzie słońca coś innego. Jedni patrzą sentymentalnie, inni z poczuciem, że to zachód w miejscu zasłużonym dla Ojczyzny.
Wieś Henryka Sienkiewicza
Każdy z tych powodów dotyczy okolic Woli Okrzejskiej, miejsca w którym wychowywał się Sienkiewicz. Tu w dworku (obecnym muzeum) babki Felicjanny Cieciszewskiej urodził się w 1846 roku i spędził pierwszych 9 lat życia Henryk Sienkiewicz.

Wieś Henryka Sienkiewicza

Pierwsze moje wrażenie wsi i przyrody przywiązały mnie do ziemi i do ludzi, a zamiłowanie do literatury rozwinęły we mnie stare księgi, których pełen kufer znalazłem u babki na strychu (...) i dzięki nim, jako dzieciak jeszcze zapoznałem się z pisarzami złotego wieku. Mogę powiedzieć, że prawie uczyłem się czytać na reju, Kochanowski, Górnickim, Skardze, Birkowskim, Orzechowski (...) to byli moi pierwsi nauczyciele języka polskiego.

Dom rodzinny Henryka Sienkiewicza

Pierwszy polski noblista, pisarz Henryk Sienkiewicz przyszedł na świat w liczącej tysiąc mieszkańców wsi Wola Okrzejska. Dziś w niewielkim dworku jest muzeum.
Dom rodzinny Henryka Sienkiewicza
Dom rodzinny Henryka Sienkiewicza
Muzeum powstało w 1966 roku, a jej otwarcie poprzedzone było rocznym remontem dworku. W otwarciu placówki uczestniczyły m.in. synowa pisarza Zuzanna Sienkiewicz oraz wnuczki Maria Sienkiewicz i Maria Korniłowicz.


W ramach muzealnej ekspozycji prezentowane są pamiątki po pisarzu i jego związkach z Podlasiem, w tym zdjęcia oraz obrazy i rzeźby przedstawiające Sienkiewicza.


W dworku urządzono również "Salonik" o wystroju nawiązującym do lat dziecięcych twórcy.

Akcja pod Arsenałem

77 lat temu, 26 marca 1943 r. u zbiegu ulic Długiej i Bielańskiej w Warszawie w pobliżu budynku Arsenału członkowie Grup Szturmowych Szarych Szeregów, pod dowództwem Stanisława Broniewskiego "Orszy", przeprowadzili akcję odbicia z rąk Gestapo Janka Bytnara "Rudego" i 20 innych więźniów.
Akcja pod Arsenałem
W nocy z 18 na 19 marca 1943 r., w mieszkaniu przy ul. Osieckiej na warszawskim Grochowie, Gestapo aresztowało Henryka Ostrowskiego "Heńka" - dowódcę hufca-plutonu "Praga" Grup Szturmowych Szarych Szeregów. W czasie rewizji Niemcy znaleźli u niego materiały szkoleniowe i wywiadowcze oraz notatki m.in. z adresem Jana Bytnara "Rudego" - komendanta hufca-plutonu "Południe" ("Sad").

Kilka dni później, w nocy 22 na 23 marca, w kamienicy przy al. Niepodległości, ta sama ekipa gestapowców aresztowała "Rudego", dowódcę hufca "Południe" ("Sad") warszawskich Grup Szturmowych. Również w jego mieszkaniu Niemcy znaleźli przedmioty świadczące o działalności dywersyjnej, m.in. angielski zapalnik naciskowy.

Po aresztowaniu Bytnara w Grupach Szturmowych przeprowadzono akcję alarmową, o sytuacji zawiadomiono jego kolegów, ewakuowano magazyny i oczyszczono lokale konspiracyjne.

Przyjaciel i zwierzchnik "Rudego" Tadeusz Zawadzki "Zośka", zastępca dowódcy warszawskich Grup Szturmowych i komendant hufca "Centrum", natychmiast podjął działania mające na celu odbicie "Rudego", zarządzając alarm bojowy w hufcach "Centrum" i "Południe".

Decyzja należała do AK

"Zośka" nawiązał kontakt z naczelnikiem Szarych Szeregów Florianem Marciniakiem oraz komendantem Chorągwi Warszawskiej Stanisławem Broniewskim "Orszą", pełniącym w tym czasie również funkcję komendanta warszawskich Grup Szturmowych, przedstawiając im koncepcję odbicia "Rudego". Chociaż była ona oparta jedynie na przypuszczeniu, że aresztowany zostanie tego samego dnia przewieziony z siedziby Gestapo na Pawiak - wstępnie została zaakceptowana przez zwierzchników.


Ze względu na wyjątkowość akcji oraz obawy dotyczące skali niemieckiego odwetu po jej przeprowadzeniu, ostateczną decyzję w sprawie odbicia "Rudego" miało podjąć dowództwo Oddziałów Dyspozycyjnych Kedywu KG AK, któremu Grupy Szturmowe były podporządkowane (warszawskie GS w strukturze AK występowały pod kryptonimem Oddział Specjalny "Jerzy", późniejszy batalion "Zośka").

Niestety okazało się, że dowódca Oddziałów Dyspozycyjnych mjr Jan Wojciech Kiwerski "Lipiński" wyjechał służbowo z Warszawy. Pomimo jego nieobecności "Zośka" postanowił nie przerywać przygotowań. Akcję zaplanowano na 23 marca na godz. 17.30.

Dzięki informacjom byłego więźnia Pawiaka Konrada Okolskiego "Kuby", ustalono codzienną drogę transportu więziennego, która wiodła z Pawiaka przez Nalewki, pl. Teatralny, Krakowskie Przedmieście do al. Szucha. Powrót następował tą samą trasą.

Jak wyglądała Akcja pod Arsenałem?

"Zośka" wymyślił całą akcję

Uderzenie postanowiono wykonać po południu, u zbiegu ul. Bielańskiej, Długiej i Nalewek w pobliżu Arsenału.

Twórcą planu akcji był "Zośka". Jego koncepcja zakładała zaatakowanie "budy" więziennej na łuku zakrętu z Bielańskiej w Nalewki, kiedy prędkość samochodu była najmniejsza. Tu "Zośka" postanowił ustawić pierwszy element dowodzonej przez siebie grupy "Atak" - sekcję "Butelki", dowodzoną przez Jana Rodowicza "Anodę".


Gdyby pomimo obrzucenia butelkami zapalającymi "buda" się nie zatrzymała, następnym elementem ataku miało być ostrzelanie szoferki samochodu z pistoletu maszynowego przez sekcję "Sten I", dowodzoną przez Sławomira Bittnera "Maćka".

Kolejną sekcją stojącą w głębi Nalewek był "Sten II" dowodzony przez Jerzego Gawina "Słonia". Uzbrojeni w jeden pistolet maszynowy Sten i broń krótką członkowie sekcji mieli za zadanie ostatecznie zatrzymać samochód.

Ostatnią zaporą na drodze więźniarki miała być sekcja "Granaty" dowodzona przez Macieja Aleksego Dawidowskiego "Alka". Jej zadaniem było rozbicie granatami motoru samochodu. Dodatkowo mieli osłaniać akcję z kierunku Nalewki-Getto.

Obok grupy "Atak" w skład oddziału wchodziła jeszcze grupa "Ubezpieczenie" dowodzona przez Władysława Cieplaka "Giewonta". Jej zadaniem było niedopuszczenie do terenu walki przypadkowych sił wroga. Grupa składała się z sekcji: "Stare Miasto", "Getto" i ubezpieczenia wozu, którym miano ewakuować "Rudego".

Od południa ubezpieczeniem miała zająć się sekcja "Sygnalizacja" dowodzona przez Konrada Okolskiego "Kubę". Po zasygnalizowaniu zbliżania się więźniarki, sekcja ta miała cofnąć się i stanowić ubezpieczenie.

Akcja miała odbyć się kilka dni wcześniej

Tak przygotowany zespół 23 marca po godz. 17:00 zajął stanowiska w pobliżu Arsenału. Jednak tuż przed przyjazdem więźniarki okazało się, że mjr Kiwerski nadal przebywa poza Warszawą, w związku z czym nie udało się uzyskać jego zgody na akcję.
Zdjęcie z planu filmu Akcja pod Arsenałem
Następnego dnia, bez względu na nieobecność mjr Kiwerskiego, akcja i tak nie mogła się odbyć, ponieważ "Rudego" nie przewieziono na Szucha. 25 marca "Rudy" po raz kolejny był bestialsko przesłuchiwany w gmachu Gestapo na Szucha. Po powrocie na Pawiak zaniesiony został do więziennego szpitala.

26 marca 1943 r. nadeszła wiadomość, że mjr Kiwerski wraca do Warszawy. Około 14:00 uzyskano potwierdzenie, że "Rudego" przewieziono z Pawiaka na Szucha. Pomimo tego, że nadal nie było formalnej zgody Kedywu na akcję, cały zespół "Zośki" o godz. 17.00 ponownie zajął stanowiska na skrzyżowaniu Długiej i Bielańskiej.

Do spotkania mjr Kiwerskiego z Florianem Marciniakiem i Stanisławem Broniewskim doszło na pl. Trzech Krzyży tuż przed 17.00. Po zwięzłym meldunku naczelnika Szarych Szeregów, mjr Kiwerski odpowiedział krótko: "Trzaskać!". Zgodę na akcję przekazano "Zośce" telefonicznie. Kolejny zaszyfrowany telefon informował, że w transporcie, który wyruszył z al. Szucha jest "Rudy".

Akcja, której dowódcą był Stanisław Broniewski "Orsza", rozpoczęła się o godz. 17:30. Dowódca "Ataku" - Tadeusz Zawadzki "Zośka" - podbiegł do policjanta, który pojawił się w pobliżu miejsca akcji, wezwał go do oddania broni, a wobec próby jej użycia - postrzelił funkcjonariusza. Jednocześnie dowódca sekcji "Granaty" - Maciej Dawidowski "Alek" - zlikwidował idącego Nalewkami oficera SS.

W tym czasie sekcja "Anody" obrzuciła butelkami szoferkę nadjeżdżającej więźniarki, która stanęła w płomieniach. Z samochodu wyskoczył jeden z Niemców, drugi wypadł na jezdnię. Sekcja "Butelki" oddała strzały do wciąż toczącego się wozu. Siedzący z tyłu gestapowcy odpowiedzieli ogniem, jeden z nich został zabity.

Przebiegającego przez jezdnię Tadeusza Krzyżewicza "Buzdygana" ranił w brzuch i nogę leżący na ziemi policjant, który następnie został zabity przez członków sekcji "Sten". Nastąpiła ostra wymiana strzałów grupy "Zośki" z siedzącym z tyłu wozu gestapowcem i z żandarmami z pobliskiego getta. Wśród strzałów grupa "Atak" dobiegła do auta. Ostatni ranny Niemiec uciekł z samochodu.
Miejsce akcji ok. 1940 – ulica Długa, widok w kierunku wschodnim. Po lewej stronie Arsenał i wypalony gmach Pasażu Simonsa (w 1943 częściowo rozebrany)
Moment uwolnienia "Rudego" tak opisywał Tadeusz Zawadzki: Gdy wszyscy więźniowie wysypali się na ulicę, z głębi wozu ukazał się Janek gramoląc się na czworakach przez ławki. Ogolona głowa, twarz zielono-żółta, zapadnięte policzki, olbrzymi siniec pod okiem, sine uszy. Wielkie oczy szeroko otwarte, patrzące na nas. Porwaliśmy go na ręce. Każde dotknięcie go przez nas wywoływało krzyk bólu.

Grupa "Atak" wycofała się zabierając "Rudego", którego ułożono obok rannego "Buzdygana" w przygotowanym przez kolegów samochodzie. W czasie akcji ranna została też jedna z odbitych więźniarek - Maria Schiffers (agentka Intelligence Servis - A. Borkiewicz-Celińska "Batalion "Zośka"), którą umieszczono w zarekwirowanym cywilnym aucie. Oba pojazdy odjechały w stronę Starego Miasta.

"Nie myślałem, że to zrobicie"

Przez pierwsze chwile nie zwracałem nań uwagi, zmieniając wystrzelone magazyny i obserwując ulicę - wspominał siedzący obok "Rudego" w samochodzie Tadeusz Zawadzki. Za chwilę obejrzałem się na Janka. (...) Na twarzy malował się uśmiech poprzez skurcz bólu. Wziął moją rękę w swoją dłoń i trzymał mocno. Dłonie miał czarne i spuchnięte. Mówił: "Tadeusz, ach Tadeusz, gdybyś wiedział. Uspokajałem go mówiąc, "że za chwilę będzie w domu". Po chwili: "Nie myślałem, że to zrobicie".

Opuszczająca miejsce akcji ostatnia część grupy została ostrzelana przez kilku Niemców. Ranny został dowódca sekcji "Granaty" - "Alek". "Anoda" zabił jednego z Niemców, zaś ranny "Alek" zakończył starcie użyciem granatu. Jego koledzy zatrzymali trzecie auto, w którym umieścili "Alka" i odjechali.

Na rogu Miodowej minęła ich opancerzona ciężarówka wojskowa, z której wyskoczyło dwóch żołnierzy. "Alek" znów użył do obrony granatu i odjechał wraz z kolegami. Część oddziału na piechotę opuściła miejsce akcji.

W akcji pod Arsenałem, która otrzymała kryptonim "Meksyk II", uwolniono 21 więźniów, wśród nich obok "Rudego" także Henryka Ostrowskiego "Heńka". W raporcie sporządzonym bezpośrednio po akcji Stanisław Broniewski "Orsza" podał, że w jej wyniku uwolniono 25 więźniów. Po wojnie w swoim opracowaniu "Akcja pod Arsenałem" liczbę tę zmniejszył do 21.

Wzięło w niej udział 28 członków Szarych Szeregów. Po stronie polskiej w czasie akcji straty były następujące: jedna osoba aresztowana - Hubert Lenk "Hubert" (zakatowany następnie przez Gestapo) oraz dwie ciężko ranne: "Alek" i "Buzdygan.

"Alek" i "Rudy" zmarli tego samego dnia - 30 marca 1943 r. 2 kwietnia w szpitalu zmarł również "Buzdygan".

Po stronie niemieckiej było czterech zabitych i dziewięciu rannych.

Następnego dnia po akcji, 27 marca, w odwecie Niemcy rozstrzelali na dziedzińcu więziennym Pawiaka 140 Polaków i Żydów.

Malojapass - Przełęcz Maloja

Przełęcz Maloja (Passo del Maloja, Malojapass) to jedna z najpiękniejszych wysokogórskich przełęczy jaka odwiedziliśmy w powrocie z Włoch do Polski. Znajduje się ona na wysokości 1815 m npm, położona w Alpach Szwajcarskich a widoki zapierają dech. 
Tą przepiękną alpejską Przełęcz Malojapass (1815 m n.p.m.), odwiedziliśmy w drodze powrotne z Włoch podróżując drogą SS37 z kierunku Chiavenna do miejscowości Silvaplana - droga 3. Sama podróż tą drogą to coś niesamowitego. Gwarantuje ona każdemu kierowcy niezapomniane wrażenia, szczególnie w nocy. Na szczycie drogi jest parking (płatny) z punktem widokowym.

Przełęcz Maloja - kręta alpejska droga


Droga do Passo del Maloja jest pełna bardzo ciasnych zakrętów które wymagają pełnej koncentracji, szczególnie jeśli spotkasz ciężarówkę jadącą w drugą stronę. Przełęcz jest czasem nazywana „przełęczą, która nigdy nią nie była” ze względu na jej specyfikę geograficzną. Ta droga jest zwykle otwarta przez cały rok, ale można ją zamknąć w dowolnym momencie, gdy przejazd nie jest możliwy z uwagi na obfite opady śniegu. Bywa, iż droga do Przełęczy Maloja może być zamknięta na kilka godzin lub na cały dzień. Nawet jeśli jest ona otwarta, droga może być pokryta śniegiem i w tym wypadku pomocne będą opony zimowe i łańcuchy. Droga do Malojapass zaczyna się w Casaccii (o 357 metrów niżej) a jej długość wynosi 5,13 km. Wystarczająca długość by serce każdego kierowcy zaczęło mocniej bić. Na tym odcinku średnie nachylenie wynosi 7% a maksymalnie 11% nachylenia.


Jest całkiem prawdopodobne, że droga do Przełęczy Maloja była już używana w czasach przedromańskich gdy Rzymianie do niej drogę. Przełęcz jednak nigdy nie była ważnym traktem a duży ruch zyskała w XIX wieku, łącząc Północne Włochy z Engadinem. Droga ta została wybrukowana w 1839 roku.

Podróżowanie samochodem do Przełęczy Maloja nie jest dla osób o słabych nerwach. Jeśli nie czujesz się pewnie za kierownicą - wybierz inną drogę.