Okiem Obiektywu
SUWALSZCZYZNA

Odkryj Suwalszczyznę

Kraina jezior i wzgórz

Od najgłębszego jeziora Hańcza po widoki z Cisowej Góry!

Zobacz
KATALONIA

Odkryj ze mną Katalonię

Śladami Dalego i Gry o Tron

Od świata Salvadora Dalego po filmowe zaułki Girony. Odkryj ze mną ten niezwykły region!

Zobacz
ALBANIA

Kraina Orłów i Bunkrów

Przygoda tuż za rogiem

Wjedź kolejką na górę Dajti, odkryj historię zamku w Krui i poczuj tętniące życie Tirany.

Zobacz
KORFU

Niesamowita Wyspa

Nie tylko plaże i mity

Podążaj śladami Jamesa Bonda, odkryj polski akcent i znajdź najlepsze miejsca do podziwiania samolotów!

Zobacz
TOFIFEST 2025

Niepokorne kino w Toruniu

Gala, spotkania - ważne chwile

Relacje, zdjęcia i rozmowy z twórcami. Odkryj mój Tofifest!

Zobacz

Zobacz Mapę Okiem Obiektywu

Mapa podróży Okiem Obiektywu

Ostatnio na Blogu

4 lut 2026

Koza Kujawska w Toruniu - Zapustne szaleństwo i tradycja na ulicach miasta

Słyszycie to? To nie tylko muzyka. To dźwięk bębnów, skrzypiec i okrzyków, które nie chcą być tłem - chcą być początkiem. Tak właśnie budzi się ziemia! Choć jesteśmy w sercu gotyckiego Torunia, tuż obok pomnika Kopernika i w cieniu średniowiecznych kamienic, to dziś miasto przejęła Koza. Duch dawnej kujawskiej wsi przeszedł przez brukowane ulice, a ja miałem zaszczyt i radość iść razem z nim. Zapraszam na reportaż z jednego z najbardziej magicznych obrzędów karnawałowych w Polsce. Dziś chodzimy z Kozą!

Uczestniczki zapustów w Toruniu, ludowe stroje i długie czerwono-niebieskie wstążki podczas chodzenia z kozą

Zapusty - magia ukryta pod maską

„Chodzenie z kozą” nie jest zwykłym karnawałem ani lokalnym festynem. To echo pradawnych rytuałów, zakorzenionych jeszcze przed nadejściem chrześcijaństwa, głęboko związanych z magią płodności, śmierci i odrodzenia. Zapusty - czas od tłustego czwartku do wtorku przed Środą Popielcową - to chwile, gdy świat staje na głowie, a to co stare, musi ustąpić miejsca nowemu. Dawniej wiejskie drogi Kujaw należały do korowodów maszkar. Dziś ten duch odradza się w samym sercu nowoczesnego miasta.

W 2020 roku „chodzenie z kozą” na Kujawach zostało wpisane na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego - i to nie przypadek. To żywa tradycja, która potrafi poruszyć serce i roztańczyć nogi, a jej wpis na listę to dowód na to, jak wielką wagę przywiązujemy do zachowania naszej tożsamości.

Na czele idzie ona - Koza. Jej rytualna „śmierć” i gwałtowne „zmartwychwstanie” to symboliczny koniec zimy i początek nowego cyklu życia. Ale Koza nie jest sama. Towarzyszy jej cała plejada postaci, z których każda niesie ze sobą ładunek dawnych wierzeń:

  • Niedźwiedź - uosobienie siły uśpionej w ziemi, która musi się obudzić. Tarzając się po polach (a dziś po toruńskim bruku), symbolicznie przekazuje naturze swoją moc i witalność.
  • Bocian - zwiastun wiosny i nowego życia. Zgodnie z tradycją, dziobnięcie przez bociana to dla niezamężnych dziewczyn wróżba rychłego zamążpójścia i macierzyństwa.
  • Postacie dwoiste - jak „dziad na babie” czy „żywym na umarłym”. Obrazują one triumf życia nad śmiercią i odwieczny cykl zmian pór roku.

Przystanek pierwszy: Torunianka Cafe i duch bohemy

Wyruszyliśmy spod pomnika Flisaka - symbolicznego opiekuna toruńskich legend. Zgodnie z tradycją, korowód musi odwiedzać domostwa, by zapewnić ich mieszkańcom pomyślność. W miejskiej scenerii tę rolę przejmują miejsca z duszą. Jednym z nich jest Torunianka Cafe.

Skrzypek grający podczas zapustów na toruńskiej starówce, w tle pomnik i miejskie kamieniceUczestniczka zapustów w ludowym stroju, w tle koza - tradycja chodzenia z kozą w Toruniu

To miejsce to prawdziwy wehikuł czasu. Przenosi nas w epokę dwudziestolecia międzywojennego, gdy po kawiarnianych stolikach przesuwały się kartki z poezją, a dyskusje toruńskiej bohemy toczyły się do świtu. Torunianka od lat wspiera inicjatywy regionalne i w tym roku ponownie była gospodarzem zapustnego podkoziołka. Widziałem, jak barwne maszkarony mieszały się z zapachem świeżo mielonej kawy i gwarem rozmów. Autentyczna kultura nie potrzebuje muzealnych gablot - potrzebuje ludzi i miejsc, które chcą się otworzyć na żywioł tradycji i radosny chaos.

Rzemiosło i korzenie: INTEK-ART i Park Etnograficzny

Z kawiarni ruszyliśmy dalej, w stronę świata światła i szkła. Pracownia Witraży INTEK-ART, działająca od 1992 roku, to miejsce, gdzie toruńskie rzemiosło spotyka się z pasją. Nawiązując do tradycji dawnych mistrzów, pracownia ta przybliża sztukę witrażu współczesnym odbiorcom. W gotyckim Toruniu, gdzie światło przenikające przez kolorowe szkło ma szczególne znaczenie, wizyta korowodu była czymś magicznym. Rzemiosło i folklor to dwa światy, które idealnie się tu dopełniły.

Korowód zapustny i koza przed pracownią witraży w Toruniu, barwne postacie i ludowe stroje

Naszą ostatnią stacją był Park Etnograficzny przy Muzeum Etnograficznym im. Marii Znamierowskiej-Prüfferowej. To naturalny dom dla Kozy. Drewniane chaty kryte strzechą, zapach siana i stukot butów o ziemię sprawiły, że poczułem się jak w środku żywej opowieści sprzed stu lat. To właśnie tutaj „chodzony z kozą” wybrzmiał najmocniej - nie jako inscenizacja, ale jako autentyczny rytuał, który pamięta więcej niż współczesny człowiek.

Ostatki na ludowo - Finał z przytupem

Dzień zakończyliśmy tanecznie podczas „Ostatków na ludowo”. W sali widowiskowej muzeum zagrały kapele: agregandado, Skrzypkowie Dzielni oraz Kujawy Bachorne Nowe z Osięcin. Kujawiaki, mazurki, oberki i wiwaty - muzyka niosła się echem jak dawniej po wiejskich karczmach. Tańczyli wszyscy, od najmłodszych po starszych, zacierając granice wieku i czasu.

Dla mnie ten dzień był ostatecznym dowodem, że tradycja nie rdzewieje, jeśli damy jej przestrzeń. Kujawska koza to nie relikt przeszłości - to czysta energia. Żywa, radosna i nieokiełznana. Taka, która nie tylko łączy pokolenia, ale na chwilę pozwala nam wszystkim stać się częścią czegoś większego.


Chcesz zobaczyć więcej kadrów z tej wyprawy?
Zajrzyj na mój Instagram i koniecznie zobacz pełny reportaż na moim kanale YouTube. Tam poczujesz ten rytm i usłyszysz każdą nutę!

Podoba Ci się to co robię? Wesprzyj moje kolejne wyprawy z aparatem: buycoffee.to/okiemobiektywu
Planujesz wydarzenie lub szukasz fotosisty na plan? Sprawdź moją ofertę współpracy.

2 lut 2026

Strażnica Suliszowice - zimowa tajemnica Szlaku Orlich Gniazd

Dzisiaj chciałbym poruszyć temat kolejnej fascynującej pozostałości historycznej z Jury Krakowsko-Częstochowskiej - Strażnicy Suliszowice, nazywanej również Strażnicą w Suliszowicach (woj. śląskie). To magiczne miejsce skrywa wiele tajemnic i historii, którymi chciałbym się dziś z Wami podzielić. Zapraszam do kolejnej podróży na szlaku Orlich Gniazd - tym razem w wyjątkowej, mroźnej scenerii.
 

Zbudowana na trudno dostępnych skałach wapiennych, Strażnica Suliszowice wznosi się dumnie na wysokości około 460 metrów n.p.m. Są to ruiny murowanej strażnicy obronnej, które choć dziś mocno nadszarpnięte zębem czasu, wciąż zachowują niepowtarzalny klimat dawnych wieków. Zimą, gdy biały puch przykrywa wapienne ostańce, ruiny niemal stapiają się z otoczeniem, tworząc surowy, wręcz ascetyczny krajobraz. Cała warownia, wraz z fosami i naturalnym ukształtowaniem skały, zajmowała obszar około 2000 metrów kwadratowych. To daje wyobrażenie o jej znaczeniu i skali w średniowiecznym systemie obronnym.
 

Historia tego miejsca sięga prawdopodobnie końca XIV wieku, czyli czasów panowania króla Kazimierza Wielkiego. Według jednej z hipotez miał on zlecić budowę strażnicy ówczesnemu wójtowi Suliszowic. Inne źródła sugerują jednak, że inicjatywa ta mogła należeć do księcia Władysława Opolczyka. Pomimo istnienia różnych teorii, do dziś brak jednoznacznych dowodów pozwalających określić dokładny czas powstania oraz pierwotny cel budowy tej warowni. Ta niepewność sprawia, że Suliszowice są jednym z najbardziej zagadkowych punktów na mapie Jury.

Badania archeologiczne dostarczyły nam jednak kilku cennych informacji. Wiadomo, że dostęp do strażnicy był możliwy jedynie przy użyciu drabin, co znacząco zwiększało jej walory obronne - w razie zagrożenia wystarczyło je wciągnąć na górę, odcinając drogę napastnikom. Obok wysokiej, okrągłej baszty istniał także budynek mieszkalny dla załogi oraz wieża bramna. Obiekt prawdopodobnie funkcjonował stosunkowo krótko - szybko został opuszczony i stopniowo popadał w zapomnienie. Dziś pozostałości tej warowni to jedynie fragmenty murów (widoczny jest m.in. zarys wieży mieszkalnej o grubości murów dochodzącej do 1,8 metra!) oraz czytelne ślady ziemnych fortyfikacji otaczających dawny majdan. Mimo to, miejsce wciąż wzbudza podziw swoją historią i majestatycznym położeniem, szczególnie gdy mroźny wiatr świszcze między skałami.
 

Sama legenda miejska dodaje kolorytu tej historii, opowiadając o nieukończonej budowli, którą rzekomo wznosił król dla swojej ukochanej. Jej przedwczesna śmierć miała sprawić, że prace budowlane zostały przerwane na zawsze. Choć opowieści te trudno oddzielić od faktów, stanowią one nieodłączny element lokalnej tradycji i dodają temu miejscu dodatkowej, niemal baśniowej magii.

Nie sposób również nie wspomnieć o sąsiedztwie innych podobnych strażnic wznoszących się na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Przypuszcza się, że pełniły one funkcję wysuniętych punktów obserwacyjnych i flankujących, wykorzystywanych podczas oblężeń zamków w okolicy. Strażnica w Suliszowicach, wraz z sąsiednią strażnicą w Przewodziszowicach, mogła stanowić integralną część systemu obronnego zamku Ostrężnik. Spacer zimą między tymi punktami to idealny sposób na aktywne popołudnie i poczucie ducha historii na własnej skórze.

Inne miejsca warte odwiedzenia: MAPA

29 sty 2026

Barbarka w Toruniu - od cudownego źródełka po tragiczny Pomorski Katyń

Są takie miejsca, które mimo bliskości miasta zdają się istnieć w zupełnie innym wymiarze czasu. Barbarka - leśna enklawa na północnych obrzeżach Torunia - dla wielu jest po prostu celem niedzielnych spacerów czy rodzinnego ogniska. Ale kiedy wejdziesz głębiej w las, a pod butami skrzypi świeży śnieg, Barbarka zaczyna szeptem opowiadać swoją historię. A ta bywa równie fascynująca, co bolesna.

Zabudowania osady lesnej na barbarce w toruniu zimą,drewniane ogrodzenie i snieg

Cud przy źródle i królewskie ślady

Moja wędrówka często zaczyna się przy kaplicy św. Barbary. Mur pruski na tle ośnieżonych drzew wygląda zimą niemal jak z bajki. To serce dawnej osady. Według legendy to właśnie tutaj św. Barbara objawiła się pustelnikowi, a woda z tutejszego źródła miała leczyć, koić i dawać nadzieję - podobno pomagała nawet na dolegliwości oczu.

Magia tego miejsca przyciągała nie tylko okolicznych mieszkańców. W 1521 roku gościł tu sam król Zygmunt Stary z całym dworem. Łatwo puścić wodze wyobraźni: królewski orszak przecinający te same leśne dukty, którymi dziś idziemy z aparatem w ręku. Obecna kaplica pochodzi z 1842 roku i ma w sobie tę skromność, która niemal automatycznie spowalnia kroki.

Warto wiedzieć: Barbarka wzięła swoją nazwę od patronki górników i dobrej śmierci, a jej kult jest tu żywy od czasów średniowiecza.

Echo tragicznej jesieni - "Pomorski Katyń"

Nie da się jednak pisać o Barbarce, pomijając jej najciemniejszą kartę. Ten las był świadkiem ogromnego cierpienia. Jesienią 1939 roku stał się miejscem kaźni toruńskiej inteligencji - nauczycieli, urzędników i społeczników. Barbarka bywa nazywana "pomorskim Katyniem".

Polana na barbarce w toruniu zimą, ławki i plac w sniegu wśród drzew

Spacerując między symbolicznymi mogiłami, czuć ciężar tamtych dni. Pomnik ofiar zbrodni hitlerowskiej przypomina, że ta ziemia jest przesiąknięta historią, o której nie wolno zapomnieć. To bolesny kontrast wobec dzisiejszego spokoju, ale to właśnie on nadaje Barbarce głęboki, niemal sakralny charakter.

Co warto zrobić na Barbarce?

Dziś to miejsce łączy pamięć o przeszłości z aktywnym odpoczynkiem i edukacją, za którą odpowiada Szkoła Leśna na Barbarce. Jeśli masz 1-2 godziny, spokojnie "złapiesz" klimat i zobaczysz najważniejsze punkty.

  • Edukacja i warsztaty: Szkoła Leśna prowadzi zajęcia przyrodnicze i wydarzenia dla rodzin.
  • Stawy i kaskady: pozostałości po dawnym młynie wodnym - fotogeniczne o każdej porze roku.
  • Leśne ścieżki: idealne, by uciec od zgiełku Starówki i po prostu "być" tu i teraz.

Barbarka okiem fotografa

Jeśli przyjeżdżasz tu z aparatem (albo telefonem), zimą Barbarka odwdzięcza się szczególnie o poranku. Niskie światło ładnie rysuje faktury śniegu, a nagie gałęzie tworzą naturalne ramy dla kadru. Szukaj kontrastu: ciepłe drewno tablic i ławek, ceglany mur pruski kaplicy, ciemne pnie drzew na tle bieli.

Kaplica sw barbary na barbarce w toruniu zimą,mur pruski i snieg przed wejsciemDrewniana tablica szkola lesna na barbarce w toruniu zimą,śnieg na literach

Prosty patent na mocniejsze zdjęcia: stań niżej i pozwól, żeby ścieżka lub ślady nart "wciągały" wzrok w głąb kadru. W lesie to działa niemal zawsze.

Wskazówka praktyczna

Barbarka jest dostępna przez cały rok i świetnie sprawdza się na krótki wypad "na reset". Zimą warto pamiętać o spokojnym tempie w lesie i szacunku do miejsc pamięci - to przestrzeń, w której cisza ma swoją wagę.

Barbarka uczy pokory do historii i szacunku do natury. Jeśli szukasz miejsca na krótki oddech, a jednocześnie chcesz dotknąć autentycznych losów Torunia - to jest adres, który warto zapamiętać.


Jeśli podobają Ci się moje kadry i historie z drogi, możesz postawić mi wirtualną kawkę lub ciasto - to realnie pomaga w kolejnych reportażach: buycoffee.to/okiemobiektywu

A jeśli planujesz wizytę w Toruniu i lubisz niszowe, autentyczne miejsca (takie jak Barbarka), zapraszam na moje konsultacje podróżnicze - ułożę plan dopasowany do Ciebie, bez "komercyjnych oczywistości".

22 sty 2026

Góra Świętego Wawrzyńca w Kałdusie. Mroczne odkrycie 2025 i historia, która mogła zmienić Polskę

Zimą takie miejsca odsłaniają więcej. Gdy znikają liście, a śnieg wygładza ostre krawędzie terenu, krajobraz przestaje być tylko tłem. Zaczyna opowiadać historię. Tak właśnie jest na Górze Świętego Wawrzyńca w Kałdusie - niepozornym wzgórzu zaledwie kilka kilometrów od Chełmna, które przez tysiące lat było jednym z ważniejszych punktów odniesienia na ziemi chełmińskiej.

Tablica informacyjna Rezerwatu Przyrody Góra Świętego Wawrzyńca w Kałdusie

Odwiedziłem to miejsce zimą. Cisza, las, delikatne ślady ścieżek i majestatyczne wały. Ale pod tą ciszą kryje się historia znacznie potężniejsza, niż sugeruje widok samego grodziska. To tutaj, w cieniu późniejszych wydarzeń, rozgrywały się procesy, które ukształtowały ten region - a ambicje budowlane niektórym kojarzą się skalą z "polskim Carcassonne", choć historia potoczyła się inaczej.

Kałdus - zapomniana stolica Północy?

Stojąc na szczycie wałów, trudno oprzeć się wrażeniu, że nie jest to przypadkowy fragment krajobrazu. I słusznie. To, co dziś nazywamy Kałdusem, to w rzeczywistości historyczne, przedlokacyjne Chełmno.

Skala tego założenia jest wręcz przytłaczająca. To nie był mały gródek. To wieloczłonowy zespół osadniczy o powierzchni ponad 15 hektarów. Archeolodzy z UMK w Toruniu, badający ten teren od lat (m.in. prof. Wojciech Chudziak), wskazują, że w czasach pierwszych Piastów - Mieszka I i Bolesława Chrobrego - był to kluczowy ośrodek polityczny i gospodarczy oraz "pomost" w kierunku Prus i Bałtyku.

Ciekawostka: O randze tego miejsca świadczą znaleziska. Odkryto tu ponad 400 monet z całej Europy - od arabskich dirhamów, przez monety angielskie i duńskie, aż po denary Bolesława Chrobrego.

Niedokończona bazylika i pęknięcie historii

Jednym z najmocniejszych dowodów na znaczenie dawnego Kałdusa są relikty kamiennej bazyliki z XI wieku. Miała wymiary około 37 × 17 metrów - w tamtych realiach była to budowla monumentalna. Budowa została jednak przerwana, a mury nigdy nie wyrosły do wysokości, którą planowano. Dlaczego?

Góra Świętego Wawrzyńca w Kałdusie zimą - widok na wały dawnego grodziska
Zimowa ścieżka prowadząca wzdłuż Góry Świętego Wawrzyńca w Kałdusie

Wśród możliwych wyjaśnień pojawia się m.in. kontekst napięć religijnych epoki, bywa też przywoływana tzw. reakcja pogańska. To moment, w którym historia w tym miejscu jakby "zacięła się" - a chrześcijańskie ambicje musiały zderzyć się z lokalną tradycją i polityką tamtych czasów.

Odkrycie z 2025 roku: pochówki dzieci i pytania bez prostych odpowiedzi

Choć o Kałdusie wiemy już wiele, ziemia wciąż oddaje swoje tajemnice. Jesienią 2025 roku media obiegła informacja, która zelektryzowała opinię publiczną: w najniższym punkcie majdanu grodziska, w pobliżu domniemanej studni, badacze natrafili na pochówki dzieci z wczesnej epoki żelaza, wiązane z kulturą łużycką.

To odkrycie, które stawia więcej pytań niż odpowiedzi:

  • Nietypowy obrządek: w tamtym czasie dominowała kremacja (ciałopalenie), tymczasem tutaj odkryto pochówki szkieletowe.
  • Ułożenie szczątków: jedno z dzieci miało być złożone w pozycji embrionalnej, drugie w ułożeniu sugerującym, że mogło być skrępowane.
  • Lokalizacja: złożenie szczątków w pobliżu ujęcia wody może rodzić pytania o symboliczne znaczenie tego miejsca, jednak interpretacje wymagają dalszych badań.

Badacze zalecają ostrożność i czekają na wyniki analiz antropologicznych, które mogą odpowiedzieć na pytania o wiek dzieci, okoliczności śmierci i szerszy kontekst znaleziska. W Kałdusie wcześniej natrafiano też na ślady praktyk o potencjalnie obrzędowym charakterze, ale każdy taki trop wymaga osobnego, chłodnego sprawdzenia.

Cmentarzysko setek i tysięcy

W opisach Kałdusa często przewija się liczba "kilkuset" pochówków. Warto jednak pamiętać, że w obrębie całego kompleksu odkryto ogromną nekropolię - archeolodzy mówią o ponad 1400 grobach, a w przekazach popularnych pojawia się też liczba około 1500. Skala jest wyjątkowa jak na ten region.

Śladami św. Wojciecha - hipoteza, która rozpala wyobraźnię

Jest jeszcze jedna hipoteza, która od lat działa na wyobraźnię. Niektórzy badacze (m.in. prof. Leszek Słupecki) sugerują, że okolice Góry Świętego Wawrzyńca mogły leżeć na trasie ostatniej wyprawy św. Wojciecha do Prus. Czy zatrzymał się właśnie tutaj? Tego nie wiemy - ale samo pytanie pokazuje, jak istotnym punktem na mapie musiał być Kałdus.

Dlaczego warto tu przyjechać?

Dziś Góra Świętego Wawrzyńca to rezerwat przyrody i kultury. Zimą, gdy roślinność nie zasłania widoku, najlepiej widać ogrom ludzkiej pracy włożonej w usypanie wałów. To miejsce ma niesamowite genius loci - ducha miejsca. Dla osób szukających mniej oczywistych miejsc z historią w województwie kujawsko-pomorskim Kałdus jest jednym z najciekawszych i najmniej docenianych punktów na mapie.

Widok z Góry Świętego Wawrzyńca w Kałdusie na zimową dolinę

Patrząc na skalę Kałdusa, jego położenie i znaczenie w kluczowym momencie dziejów, trudno nie zadać pytania: jak wyglądałaby historia tej części Europy, gdyby to właśnie tutaj utrwaliło się centrum władzy? Odpowiedzi nie poznamy. Ale pytanie zostaje - i wraca za każdym razem, gdy staje się na tych wałach.

Wspieraj Okiem Obiektywu

Tworzenie takich materiałów, wyjazdy w teren i dokumentowanie zapomnianych historii wymaga nakładów. Jeśli podoba Ci się to, co robię, możesz wesprzeć rozwój bloga i kanału:

A jeśli prowadzisz obiekt noclegowy lub reprezentujesz region, który warto pokazać światu - zapraszam do współpracy.

Więcej wiedzy i planowanie podróży

Jeśli chcesz zgłębić temat lub zaplanować dłuższy pobyt w okolicy, polecam sprawdzone, oficjalne źródła, z których sam korzystam: