Okiem obiektywu
BLOG

Blog dla ludzi aktywnych i ciekawych świata

Zobacz świat Okiem Obiektywu

Odkrywamy historię miejsc i ludzi. Znajdziesz tu bogactwo motywujących opowieści i użytecznych porad. Pozwól się zainspirować

Zobacz
Z DRONA

Z góry widać więcej.

Zobacz świat z wysokiego pułapu.

Zobacz dziesiątki inspirujących miejsc i historii. Pozwól się zainspirować

Zobacz
ZA KULISAMI

Backstage

Spójrz! Jestem tuż za sceną

Wszystko pilnie obserwuje Okiem Obiektywu i wszystkim tym dzielę się z Wami

Zobacz

Zobacz Mapę Okiem Obiektywu

Ostatnio na Blogu

Toruń i jego mieszkańcy wobec powstania styczniowego

Centrum działań toruńskiej tajnej organizacji powstańczej mieściło się w hotelu „Zum Schwarzen Adler" przy Louisens 14 (obecnie „Pod Orłem" ul. Mostowa 17). Tu stacjonowali emisariusze powstańczy, jak określały władze policyjne - podejrzani goście z francuskimi, włoskimi, belgijskimi i innymi paszportami.

Powstanie styczniowe, zasadniczo objęło tereny polskie zw. Królestwem Polskim (od 1815 r. - Królestwem Kongresowym, Kongresówką) oraz przyległe tereny Litwy i Białorusi. Miało formę wojny partyzanckiej, w której walczyły dziesiątki niewielkich oddziałów w setkach bitew i potyczek (ok. 1200 potyczk) Jednakże polskie społeczeństwo znajdujące się pod zaborem austriackim (Galicja) oraz pod zaborem pruskim (Pomorze), nie pozostało obojętne. Szczególną rolę odgrywały tereny położone przy ówczesnej granicy rosyjsko-pruskiej, w tym Prusy Zachodnie z Toruniem i jego okolicami. Zapraszam do wpisu opisującego Toruń i jego nadgraniczne okolice wobec powstania styczniowego. 
 
Toruń i jego mieszkańcy wobec powstania styczniowego
  

Organizacja oddziałów powstańczych na terenach nadgranicznych w Prusach Zachodnich

  
Nabór do oddziałów powstańczych na terenie Prus Zachodnich nastąpił już z chwilą wybuchu powstania styczniowego w Królestwie Polskim. Początkowo miał on charakter niezorganizowany. Zgłaszali się ochotnicy, dezerterzy z armii pruskiej, ziemianie, uczniowie gimnazjalni, chłopi, robotnicy rolni i mieszczanie, pojedynczo lub w małych grupkach przedzierając się przez rzekę Drwęcę i okoliczne lasy na teren Królestwa Polskiego i dołączając do tamtejszych oddziałów. Po pewnym czasie akcją werbunkową zaczęli kierować z ramienia Komitetu Powstańczego komisarze powiatowi a ci z kolei prowadzili dalszą agitację. Młodzi ochotnicy po złożeniu przysięgi, otrzymaniu pieniędzy i odzieży udawali się w grupach na miejsca zbiórek. Po wstępnym przeszkoleniu przewożeni byli do nadgranicznych miejsc, gdzie otrzymywali broń i amunicję. 
 
Pierwsza zorganizowana wyprawa z Prus Zachodnich została przeprowadzona w kwietniu 1863 r. Sformowany własnym, kosztem przez Zygmunta Działowskiego - zaledwie dwudziestoletniego ziemianina z Mgowa, miłośnika swego regionu i gorliwego patriotę, oddział z 87 ludzi pod dowództwem mjr. Henryka Ławińskiego-Szermętowskiego przeprawił się w nocy 21/22 kwietnia przez Drwęcę do Królestwa. Zadaniem jego było połączenie się z działającymi na tym terenie oddziałami Zygmunta Padlewskiego. Do połączenia oddziałów jednak nie doszło z powodu poniesionej poprzedniego dnia klęski i śmierci Padlewskiego pod Borzyminem, o czym Szermętowski nie wiedział i w drodze do celu został również zaatakowany i rozbity przez oddział rosyjski pod wsią Nietrzeba w okolicy Rypina. Na skutek dużych strat (dziewięciu zabitych, kilku rannych, wielu wziętych do niewoli) oddział nie był zdolny do dalszej walki, przestał istnieć, a pozostali powstańcy rozproszyli się po okolicznych lasach. Część z nich, podobnie jak inni ochotnicy, pojedynczo lub w małych grupkach, przedostawała się do oddziałów partyzanckich w woj. płockim i mazowieckim, m.in. do oddział Wiktora Jurkowskiego.

Drugi pomorski oddział powstańczy, którego mianowanym dowódcą był Piotr Czarliński, ps. Piotr Czarny został zorganizowany w marcu 1864 r. na użytek wyprawy pod naczelnym dowództwem płk. E. Calliera - Wielkopolanina z pochodzenia, b. oficera pruskiego, następnie francuskiego, w czasie powstania z nominacji Rządu Narodowego naczelnika sił zbrojnych Mazowsza. Od początku 1864 r. sprawował on funkcję wojskowego organizatora woj. pomorskiego i chełmińskiego. Jedną z czterech kompanii w składzie liczącej 1200 ludzi wyprawy (obok kaszubskiej, brodnickiej i lubawskiej) miała być również kompania toruńska pod dowództwem Jasińskiego, składająca się z ochotników z Torunia i powiatu toruńskiego. Miała ona tworzyć prawe skrzydło na zachód od Brodnicy. Po przekroczeniu granicy miał, jak pozostałe, uderzyć na rosyjskie załogi pograniczne, następnie połączyć się z innymi tworząc jedną kolumnę. Ta, podzielona przez płk. Calliera na równe oddziały, miała wyprzeć z miast województwa płockiego załogi rosyjskie i w konsekwencji ożywić gasnące na tym terenie powstanie. Pododdział toruński nie przystąpił jednak do tego zadania z powodu wczesnego aresztowania i uwięzienia Jasińskiego oraz kompromitacji jego następcy Bednarskiego (z powodu pijaństwa). Ponieważ nikt z pododdziału nie podjął się przeprowadzenia go przez granicę, zgrupowani ochotnicy po zakopaniu broni rozeszli się. Cała wyprawa w dn. 28 i 29 marca została rozbita w niespodziewanych atakach pod Łapinożem (pow. lipnowski) i Gnojnem (ok. Włocławka) przez wojska rosyjskie uprzedzone o jej zbliżaniu się przez władze pruskie, które również aresztowały płk. Calliera. Były to ostatnie działania zbrojne oddziałów powstańczych z Prus Zachodnich z udziałem ochotników z okolic Torunia.
 
 
Kolejną, ostatnią już próbę zorganizowania nowych oddziałów w woj. chełmińskim (z pow. toruńskim) podjęto jeszcze w poł. kwietnia 1864 r., gdy funkcję organizatora sił zbrojnych na całym Pomorzu Gdańskim objął rotmistrz mjr Franciszek Budziszewski (b. oficer armii pruskiej i francuskiej Legii Cudzoziemskiej), który na wieść o powstaniu wrócił do Polski i walczył w kilku bitwach na terenie Królestwa. Zastał on w woj. chełmińskim liczbę ponad 200 ochotników z oddziałów wyprawy gen. Calliera, rozbitków z oddziałów Kossakowskiego i Wandla oraz innych mniejszych oddziałów. Z ochotników tych nie udało się niestet skompletować uzbrojonego i wyposażonego oddziału. W czerwcu 1864 r. Budziszewski, jako jeden z naczelników wojewódzkich, otrzymał od Wydziału Wykonawczego Rządu Narodowego w Poznaniu polecenie rozwiązania organizacji wojskowej i pozostawienie tylko opanowanej przez obóz Białych organizacji cywilnej. 
 
Ogólna liczba powstańców z tego terenu wobec braku dokumentów polskich, nie daje się dokładnie określić. Z Prus Zachodnich pochodziło od 500-1000 powstańców z szacowanej liczby ogólnej 3-3,5 tys. z całego zaboru pruskiego.

Wszystkie te większe i mniejsze grupy powstańców z terenów graniczących z Królestwem Polskim organizowały się i działały przy ofiarnym wsparciu ludności cywilnej. Polacy ze wszystkich warstw i zawodów: ziemianie, zarządcy majątków, urzędnicy i służący dworscy, leśnicy, księża, chłopi, rzemieślnicy i robotnicy starali się w miarę swych możliwości sprostać potrzebom powstania. Świadczyli pomoc przy zdobywaniu i transporcie broni, byli łącznikami powstańczymi pomiędzy władzami powstania a miejscowymi organizatorami ruchu, przewodnikami, kurierami i informatorami. Płacili dobrowolnie ofiary na rzecz powstania, ukrywali i leczyli rannych, opiekowali się rodzinami walczących i poległych. Szczególnie ofiarnie zaangażowały się polskie kobiety z Prus Zachodnich, które w tym celu założyły w r. 1863 pod kierunkiem Emilii Sczanieckiej tajne Stowarzyszenie Niewiast Polskich.

Za przykłady najbardziej pomocnych miejscowości z terenów przygranicznych mogą posłużyć - Turzno, Ryńsk, Grabie; Pluskówęsy, Piątkowo oraz najbliższe granicy - Lubicz, Elgiszewo, Golub, gdzie powstańcy znajdowali schronienie, wyżywieni i ułatwienie w przedostawaniu się przez granicę. Pewne oznaki pomocy zauważyć można też ze strony ludności niemieckiej znad granicy prusko-rosyjskiej. Zdarzało się, że właściciele majątków użyczali schronienia powstańcom, bądź zatajali fakt, że taki z ich terenów rekrutują się powstańcy.
 

Toruń i jego mieszkańcy wobec powstania styczniowego

 
W wielkiej akcji pomocniczej Polaków z zaboru pruskiego dla powstania styczniowego rolę szczególną odegrało miasto Toruń, na co złożyło się kilka czynników.

Pierwszym z nich były przemiany administracyjne, gospodarcze i społeczne jakie następowały już w . w poł. XIX w Toruniu. W 1849 r. powstał sąd powiatowy oraz sąd przysięgłych. W 1850 r. wprowadzono nowy samorząd, oparty o wysoki cenzus majątkowy. Powstawały nowe zakłady przemysłowe (browary, tartak, fabryka maszyn) i firmy handlowe. Podniesiono też na wyższy poziom szkolnictwo poprzez jego reorganizację i poprawę warunków lokalowych.
 
Niebagatelne znaczenie miała stosunkowo duża liczba Polaków w stanie ludnościowym miasta i stopniowy wzrost ich wpływu na jego życie. W latach poprzedzających wybuch powstania zaczęła ujawniać się wytrwała i skuteczna rywalizacja polskich kupców i rzemieślników z firmami niemieckimi. Pomimo pruskiej ustawy zakazującej Polakom zawiązywania stowarzyszeń następował rozwój polskiej działalności społecznej i kulturalnej, która w ciągu II-ej połowy XIX w. dzięki napływowi okolicznych elit ruchu narodowego osiągnęła wysoki poziom.
 
Organizacja oddziałów powstańczych na terenach nadgranicznych w Prusach Zachodnich Organizacja oddziałów powstańczych na terenach nadgranicznych w Prusach Zachodnich
 
Ten stopniowy proces polonizacji Torunia sprawił, że stał się on ośrodkiem polskości w całych Prusach Zachodnich. Nastąpiło to wbrew intencjom władz pruskich wg, których Toruń miał być miastem podrzędnym w stosunku do Chełmna, ustanowionego jako siedzibę województwa.

Czynnikiem decydującym o roli Torunia jako jednego z głównych punktów pomocy dla powstania było jego bliskość od granicy Królestwa Polskiego, jak i położenie nad żeglowną rzeką Wisłą, jednocześnie w pobliżu poprowadzonej już linii kolejowej z Warszawy do nadgranicznego w Królestwie Polskim Aleksandrowa Kujawskiego i linii kolejowej Bydgoszcz - Toruń wraz z wybudowanym na lewym brzegu Wisły toruńskim dworcem kolejowym (w październiku 1861 r.), z którego w grudni 1862 r. uruchomiono połączenie koleją do Warszawy i Berlina.
 
Władze pruskie, wiedząc, że jako miasto nadgraniczne połączone z zaborem rosyjskim drogą żelazną i wodną, Toruń był miejscem jak najbardziej nadającym się do przemytu ochotników i uzbrojenia, zwłaszcza przy pomocy polskich mieszkańców. Toruń został objęty szczególnie ostrymi restrykcjami jeszcze w okresie przygotowa powstańczych. Zorganizowano przede wszystkim wzmożon kontrolę wojskową i policyjną nadgraniczną z zaborem rosyjski na rzece Tążyna.

Jesienią 1862 r. pojawiły się doniesienia o licznyc aresztowaniach i rewizjach w Warszawie oraz w pobliskich, nadgranicznych powiatach w Królestwie Polskim. W styczniu 1863 r ukazała się wiadomość o wybuchu powstania w zaborze rosyjskim. Ton tych informacji i komentarzy prasowych na ogół ni zdradzał obawy, że powstanie może przenieść się na teren Prus.

Dla zapobieżenia ruchowi wyzwoleńczem, władze Prus podjęły z Rosją współpracę, nazywając ją koniecznością poprawy stanu bezpieczeństwa w Prusach Zachodnich. Rozpoczęły odtąd walkę z wszelkimi przejawami udziału lub choćby popierania tych działań na terenach przyległych do granicy pomiędzy zaboram.

Pierwszym posunięciem pruskich władz, już z końcem stycznia 1863 r., było skoncentrowanie w swoich prowincjach wschodnich czterech kordonów armii i zamknięcie kilkakrotnym kordonem całej granicy od Kłajpedy po Mysłowice. W Prusach Zachodnich wkroczył 26 stycznia do Brodnicy oddział kawalerii i piechoty; na początku lutego przybyła do Wąbrzeźna kompania piechoty, wkrótce też przybył cały batalion do Chełmna. W miesiąc później sprowadzona została cała dywizja piechoty do powiatów chełmińskiego i toruńskiego i postawiona w stan gotowości bojowej. Wszystkie te siły wojskowe miały ograniczyć ruch przygraniczny, a przede wszystkim zapobiegać przedostawaniu się powstańców i przewożeniu broni. Patrolowano też drogi i szosy w kierunku Królestwa Polskiego.
 
Rząd pruski zawarł z rządem rosyjskim tajną, tzw. Konwencję Alvenslebena (od nazwiska generała wysłanego przez Bismarcka do prowadzenia układów z Rosją). Nakazywała ona władzom lokalnym aresztowanie osób podejrzanych o udział w powstaniu, przeprowadzanie rewizji domowych, wysyłanie listów gończych za podejrzanymi ochotnikami i emisariuszami z zachodu Europy. Zawierała też zakaz wywozu broni, amunicji i materiałów wybuchowych do Królestwa Polskiego. 
 
Piotr Wróblewski, którego udział poświadcza napis na grobie znajdującym się na Cmentarzy Garnizonowym w Toruniu.
 
W Toruniu bezpośrednio po wybuchu powstania władze wojskowe znacznie powiększyły stan liczebny miejscowego garnizonu i sprowadziły dodtkowe kontyngenty wojsk (sztab diwizji z ok 1000 żołnierzy), które rozlokowano nawet w prywatnych mieszkaniach.Następnie, już 13 lutego 1863 r. komendant twierdzy toruńskiej generał - major von Stuckradt wydał rozkaz wzmożonej czujności wojska na przejściach granicznych w Lubiczu - na moście na Drwęcy, zbudowanym wspólnym kosztem w ramach prusko-rosyjskiej umowy oraz w Otłoczynie, gdzie było przejście na stacji kolejowej. Wzmocnił też nocne straże w mieście, uzasadniając:
 
Ponieważ pogorszenie stanu bezpieczeństwa w okolicy i w samym mieście poważnie się wzmaga, a najbliższe noce przenieść mogą nawet zamieszki, wzmocniłem posterunek i poleciłem zaostrzone nocne strażowanie. Bramy zewnętrzne będą zamykane o godz. 6., wewnętrzne zaś o 9. wieczorem. Od 6. do 9. posterunki posiadają klucze do barier i otwierają nie podejrzanym osobom, jeśli te przybywają w liczbie nie przekraczającej 5-6 osób. Od 9. wieczorem do 6. rano wejście do miasta i wyjście odbywać się może tylko przez Bramę Mostową.
 
Rozkaz ten wprowadzał więc w mieście stan wyjątkowy, który decydował o całkowitej jego izolacji od jakichkolwiek kontaktówz polskim powstaniem. Za Bramą Mostową nie było bowiem wtedy żadnego mostu, przy czym w nocy również przewozu przez Wisłę lub innej komunikacji z dworcem kolejowym. Mimo to, jak podawały sprawozdania policyjne, polska ludność Torunia sprzyjała powstaniu, a młodzi ludzie próbowali się przedostać przez granicę do Królestwa. We wrześniu 1863 r. ten sam komendant von Stuckradt rozpoczął śledzenie przybyszów z terenów powstańczych, gromadzących się w różnych miejscach w Toruniu podejrzewając, iż chcą oni tworzyć jakąś organizację wojskową.

Podejrzenia gen. - majora von Stuckradta, wspierane przez śledcze działania policyjne oraz przez usługi niektórych niemiec­kich mieszkańców Torunia, faktycznie nie były bezpodstawne. W tym mieście działała już tajna organizacja powstańcza na tyle aktywnie, że stało się ono jednym z głównych tajnych punktów pomocy dla powstania. Przez Toruń dokonywano przerzu­tów broni i innego wyposażenia zakupowanego przez władze powstańcze w krajach zachodnio-europejskich, w nim też kupowano i gromadzono broń i amunicję, aby przekazać je nastęnie na użytek rodaków walczących w pobliskim Królestwie Polskim.


Centrum działań toruńskiej tajnej organizacji powstańc mieściło się w hotelu „Zum Schwarzen Adler" przy Louisens 14 (obecnie „Pod Orłem" ul. Mostowa 17). Tu stacjonowali emisariusze powstańczy, jak określały władze policyjne - podejrzani goście z francuskimi, włoskimi, belgijskimi i innymi paszportami, którzy kontaktowali się z uciekinierami z Królestwa przede wszystkim z polskimi mieszkańcami Torunia werbując ich do czynnego udziału w powstaniu oraz do przerzutów ochoników i transportów broni. Na początku września 1863 r. udało się komisarzowi policji Rosczechowskiemu wyśledzić, że ten hotel jest miejscem zebrań polskich agentów oraz wysnuć podejrzenia, że chcą oni tworzyć organizację wojskową. Dwaj Niemcy - wściciel ziemski i kupiec donosili też, że hotel powinien być w wysadzony w powietrze, bo gromadzą się w nim wszyscy szpiedz i jest on płaszczem dla rozmaitych Polaków.

Rolę kierowniczą spośród działaczy miejscowych pełnli w Toruniu ściśle współpracujący ze sobą Antoni Kolbe pseudonim „Rudolf" i Ludwik Janiszewski. Obaj otrzymywali przesyłki broni na adres „Franz Marquart - Schwarzer Adler" i dokonywali zakupów od producentów toruńskich, organizując następnie  transporty za granicę zaboru.

Działalność polskiej Centrali powstańczej w niemieckim hotelu możliwa była dzięki temu, że jego właścicielem był Niemiec Franz Marquart - demokrata sympatyzujący z Polakami, z racji znajomości jęz. polskiego i wspólnego wyznania katolickiego oraz pochodzenia z rodziny o takim samym nastawieniu do Polaków, spokrewiony z Karlem Marquartem, dziennikarzem i pisarzem, również polonofilem i tłumaczem niektórych wierszy Adama Mickiewicza na język niemiecki. 

Mniejszymi ośrodkami polskiej konspiracji w Toruniu były hotele „Deutsche Haus" i „Coppernicus" (przy Annestr., Coppenicusstr.)

Agentem broni w Toruniu był też działacz o nazwisku Brudziński (Burdziński) kwaterujący w kamienicy pod nr 123 na Nowym Mieście, którego ważnym sukcesem było pośredniczenie w zakupie broni od toruńskich i bydgoskich rusznikarzy oraz załatwienie transportu rakiet z Bydgoszczy. Pomocnikiem jego był Aleksander Grzymała. Współpracę z ośrodkiem bydgoskim nawiązał także Kolbe poprzez ppor. armii pruskiej - Polaka Jana Brodowskiego ps. Teodor, stacjonującego i otrzymującego przysyłki w hotelu „Heinmann Gutta in Bromberg"

Konspiracyjny handel i przemyt uzbrojenia i sprzętu wojskowego, zdobywanego dla powstania dzięki Komisji Broni przy Rządzie Demokratycznym, odbywał się w Prusach Zachodni na szeroką skalę. Dostawy zagraniczne na teren chełmińsko-pomorski zaczęły docierać już od pierwszych dni lutego 1863 r. Transporty do Torunia odbywały się dwoma szlakami wodnymi i drogą kolejową. Pierwszy, główny szlak wodny wytyczała Wisła którą z Gdańska - przez Toruń, barkami w zamaskowanych opakowaniach przemieszczano ładunki przeważnie do Warszawy. Drugi wodny szlak - Notecią i Kanałem Bydgoskim wykorzystwany był dla transportu zakupów dokonywanych w Niemczech. Drogą kolejową odbywały się najczęściej transporty towaru nabytego na terenie Prus Zachodnich, przede wszystkim w Toruniu. Stąd przejmowali je kolejni uczestnicy ruchu pomocy powstaniu i konwojowali do Królestwa Polskiego. Kurierami takimi, znanymi z nazwiska byli: Antoni Kowalski - maszynista kolejowy z trasy Toruń-Aleksandrów, kupiec toruński Kazimierz Szwabe i Józef Gajewski (uczeń malarski), którzy przewozili potajem­nie broń do Królestwa, a także karczmarz z Podgórza Kamiński i współpracujący z nim Czapanowski - właściciel folwarku w Otłoczynie, gdzie było kolejowe przejście graniczne. Dużą rolę odgrywała też grupa szwarcowników (szmuglerów rekrutują­ cych się z polskich chłopów), zorganizowana przez Kamińskiego. Przedostawali się oni przeważnie wzdłuż drogowego traktu warszawskiego przez graniczną rzekę Tążynę i położone nad nią wsie, m.in. wieś Pieczenia. Przemytem przez granicę na Drwęcy (zwykle z Golubia do Dobrzynia) zajmował się zorganizowany kilkunastoosobowy oddział pod dowództwem Tadeusza Kopytki. Indywidualnie przemytem broni z Torunia (i Bydgoszczy) do Królestwa zajmował się młody mieszczanin Roman Moskowski - konwojent wielokrotnych, udanych transportów,
 

Powstańy styczniowi z Torunia

 
Pewnej liczbie mieszkańców Torunia i okolic udało się przedostać przez prusko-rosyjską granicę i walczyć jako żołnierze oddziałów powstańczych w Królestwie Polskim. Wielu ginęło, licznie zabierani byli do niewoli, zsyłani na Sybir lub do pruskich więzień, albo też poddawani innym represjom. Źródła archiwalne, drukowane i prasowe oraz inne przekazy pozwalają na ustalenie 46 nazwisk powstańców.

Powstańy styczniowi z Torunia

Józef Abel - czeladnik piekarski z Torunia, wzięty do niewoli przez wojsko carskie na terenie Królestwa, wydany władzom pruskim jako Niemiec 14 lipca 1863 r.

Józef Bartosiński (Bartusiński) - mieszczanin z Torunia (1. 23), wzięty do niewoli przez Rosjan, zesłany na Sybir, zatrudniony przy budowie linii kolejowej Kursk - Orieł do końca listopada 1866 r., wrócił z niewoli w lipcu 1867 r.

Józef Biernacki - mieszczanin z Torunia (1. 25), również zesłany na Sybir, zatrudniony przy budowie linii kolejowej Kursk - Orieł do końca listopada 1866 r., wrócił z niewoli w lipcu 1867 r.

Jakub Binkowski - chłop (1. 42) z Łążyna (pow. toruński), wzięty do rosyjskiej niewoli w bitwie pod Wartą (sieradzkie), 15 listopada 1863 r. zesłany na cztery lata do Sybirska.

Medard Borowski - ziemianin, uczestnik powstań 1831, 1848 i 1863 r., po którym utracił wieś Dźwierzno w pow. toruńskim

Teofil Chrapkiewicz - uczeń malarski (16 1), poległ w kwietniu 1863 r. w bitwie pod Nietrzebną (obw. Lipno)

Jakub Dasche - robotnik z Torunia, wzięty do niewoli w potyczce pod Imbramowicami (krakowskie) 18 sierpnia 1863 r. i wydany 22 sierpnia jako Niemiec władzom pruskim.

Edward Donimirski - syn Teodora, właściciela majątku Łysomice, jako 20 letni powstaniec walczył pod Łęczycą, gdzie został ciężko ranny.

Jan Donimirski - rzeźnik z Golubia (1. 26), zginął walcząc w od­dziale F. Kowalkowskiego w czerwcu 1863 r. pod wsią Kotowy (obw. Lipno)

Józef Drajus - parobek z Turzna, wzięty do niewoli rosyjskiej, wydany władzom pruskim w sierpniu 1863 r.

Zygmunt Działowski - syn właściciela majątku Mgowo, or­ganizator i dowódca oddziału (ok. 100 ludzi) w bitwie pod Nietrzebą (obw. Lipno) w kwietniu 1863 r., oskarżony o zdradę stanu, więziony w Berlinie, po procesie w 1864 r. uniewin­niony.

Józef Dzikowski - aptekarz z Torunia (1. 22), aresztowany w Piątkowie (pow. toruński) za udział w powstaniu, wydalony poza granice Prus.

Konstanty Gąsiorowski - z Podgórza, oficer w oddziale Sumińskiego, wzięty do niewoli w maju 1863 r. w Nadrożu (obw. Lipno), skazany przez rosyjski sąd wojenny na dziesięć lat ciężkich robót w guberni jenisejskiej, skąd wrócił dzięki staraniom rodziny.

Marian Karczewski - powstaniec z Golubia, poległ 9 lipca pod Szczutowem - Bliznem (płockie).

Franciszek Kowalkowski - z Brodnicy, zginął jako dowódca oddziału w czerwcu 1863 r. w potyczce pod wsią Kotowy (obw. Lipno), pochowany w Brodnicy.

Kruszyński - z Golubia, oficer kosynierów, poległ w lipcu 1863 r. pod Szczutowem - Bliznem (płockie)

Antoni Łukaszewski - z Golubia (1. 23), wzięty do niewoli rosyjskiej, zesłany na Sybir, zatrudniony w rocie aresztanckiej przy robotach ziemnych kolei Kursk - Orieł do 1866 r.

Ignacy Meler - uczeń gimnazjalny z msc. Staw (pow. toruński)

Aleksy Owsiński - z Elżanowa, syn rządcy majątkowego, poległ w kwietniu 1863 r. pod Nietrzebą (obw. Lipno)

Walery Owsiński - z Elżanowa, brat Aleksego, ranny w kwietniu 1863 r. pod Niebrzebą (obw. Lipno)

Aleksander Pawłowski - szewc z Golubia, brał udział w bitwie pod Nietrzebą (obw. Lipno), zmarł z ran.

Ernst Pągowski - elew gospodarski z Orzechówka (pow. toruński), wzięty do niewoli w Wilkowie (włocławskie) w marcu 1863 r., od maja t.r. więziony w forcie Winiary w Poznaniu.

Rydzyński - pomocnik kupiecki z Torunia

Jan Sawicki - mieszczanin z Torunia, wzięty do niewoli, zesłany do Włodzimierza nad Klaźmą

Stanisław Sąplewski - chłop z Zasiek (pow. toruński), ranny w bitwie pod Kozim Rogiem 3 kwietnia 1863 r.

Ludwik Sczaniecki - syn Ignacego, właściciela majątku w Łaszczynie (leszczyńskie), brat Stanisława i Michała, Leona - właściciela majątku w Nawrze. Razem z braćmi walczył w oddziale gen. E. Taczanowskiego w maju 1863 r. pod Ignacewem

Michał Leon Sczaniecki - właściciel majątku w Nawrze. Do powstania przystał występując z pruskiej landwery (obrony kraju), walczył razem z braćmi w oddziale gen. E. Taczanowskiego w maju 1863 r. pod Ignacewem, gdzie został ranny.

Stanisław Sczaniecki - brat Ludwika i Michała, obok których walczył w oddziale gen. E. Taczanowskiego w maju 1863 r. pod Ignacewem.

Franciszek Sierakowski (Szyrakowski) - mieszczanin z Torunia (1. 20), z niewoli zesłany do robót przy budowie linii kolejowej Moskwa - Orieł, gdzie przebywał do listopada 1866 r.

Konstanty Syrowiński - chłop (1. 22) z Szewy (pow. toruński), po dostaniu się do niewoli zesłany do robót przy budowie linii kolejowej Moskwa - Orieł, gdzie również przebywał do listopada 1866 r.

Szymański - mieszczanin (kupiec) z Torunia (1. ok. 40), poległ w powstaniu

Jan Tokarski - z Ostrowitego (pow. toruński), były uczeń gimnazjum chełmińskiego, lekarz w obozie powstańczym na terenie Królewstwa Polskiego.

Stanisław Walter - mieszczanin z Chełmży, walczył w powstaniu.

Edward Wereszczyński - ekonom z Torunia, ranny w bitwie pod Kleczewem (kaliskie), w lutym 1864 r. przebywał w szpitalu w Strzelnie.

Franciszek Wierzbicki - stolarz z Torunia, wzięty do niewoli, ze­słany do Włodzimierza nad Klaźmą, gdzie przebywał do listopada 1866 r., w r. 1867 wrócił do Torunia.

Hubert Witkowski - mieszczanin z Chełmży, wzięty do niewoli, zesłany do robót przy budowie linii kolejowej Tuła - Orieł, gdzie przebywał do listopada 1866 r.

Teofil Witkowski - czeladnik stolarski z Torunia, ochotniczo walczył w powstaniu.

Wunsz - robotnik z Torunia, wzięty do niewoli, zesłany do Włodzimierza nad Klaźmą, gdzie przebywał do listopada 1866 r., w 1867 r. wrócił do Torunia.

Zajicki Jan - z Torunia, wzięty do niewoli, zesłany również do Włodzimierza nad Klaźmą.

Antoni Zakrocki - mieszczanin z Torunia, poległy w powstaniu oraz Piotr Wróblewski, którego udział poświadcza napis na grobie znajdującym się na Cmentarzy Garnizonowym w Toruniu. 

W grupie powstańców może się też znaleźć pięciu ochotników toruńskich: Antoni Fierman, Franciszek Szymanowski, Franciszek Wiśniewski, Korzeniowski i Kostner oraz Ludwik i Robert Lewandowscy spod Torunia, ujętych i aresztowanych już podczas próby przedostania się przez granicę Królestwa. 

Do tej skromnej listy, ujmującej m.in. nielicznych tylko uczestników pierwszej wyprawy powstańczej z kwietnia 1863 r., liczącej ok. 100 ludzi, dodać należy nieznane z zapisów źródło­wych nazwiska pozostałej jej części oraz uczestników drugiej wyprawy z marca 1864 r. o stanie ok. 1200 ludzi, z których znani z nazwiska są tylko niektórzy dowódcy.
 
 
Opracowano na podstawie: Toruń i jego nadgraniczne okolice wobec powstania styczniowego 1863-1864 | Anna Zakrzewska, Tadeusz Zakrzewski - Toruń 2014 r.

Ratusz Staromiejski – najważniejszy zabytek Torunia

Ogromny, dumnie stojący w samym sercu toruńskiej starówki Ratusz Staromiejski to jeden z najpiękniejszych zabytków Torunuia. Budenek ten stanowi część gotyckiego Zespołu Staromiejskiego, znajdującego się od ponad 20 lat na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Z pewnością jest to miejsce, którego nie powinno zabraknąć w planie żadnej wycieczki po Toruniu. Dlaczego? O tym opowiem w dalszej części tekstu. Zapraszam do lektury.

Ratusz Staromiejski – najważniejszy zabytek Torunia


Ratusz Staromiejski w Toruniu – co warto wiedzieć o tym miejscu?


Serce miasta – tak w skrócie można określić to, czym przez wieki był Ratusz dla Torunia. To właśnie tutaj toczyło się życie handlowe i polityczne – sprzedawano żywność, wyroby rzemieślnicze, podejmowano władców, a nawet wymierzano publicznie kary. Historia tego miejsca sięga przełomu XIII oraz XIV wieku – czasów przypadających na rozkwit architektury gotyckiej. Wzniesiona wówczas wieża, służąca za więzienie, skarbiec, jak również archiwum została ogrodzona murami i ozdobiona blaszanym hełmem. W obecnym kształcie góruje nad toruńską starówką od 1385 roku. Co jeszcze kryły wnętrza Ratusza? Na parterze: przede wszystkim kramy, ławy chlebowe czy salę sądową; w piwnicach natomiast warzono piwo, produkowano wina. Piętro budynku zajmowała sala, w której obradowała rada miejska i przeznaczona dla odwiedzających miasto królów wielka Sala Mieszczańska. Władcą szczególnie bliskim miastu był Jan Olbracht, który zmarł w jednej z sal ratuszowych – do dziś jego serce spoczywa w kościele św. Janów w Toruniu.

Ratusz Staromiejski w Toruniu – co warto wiedzieć o tym miejscu?

Wieża Ratusza Staromiejskiego w Toruniu, od XIV wieku wyposażona jest w mechaniczny zegar, który był pierwszym tego typu czasomierzem w państwie krzyżackim. Dziś to drugi najstarszy – zaraz po zegarze wrocławskim – mechanizm w Polsce. 

Dlaczego Ratusz Staromiejski wygląda inaczej niż pierwotnieDlaczego Ratusz Staromiejski wygląda inaczej niż pierwotnie
 

Dlaczego Ratusz Staromiejski wygląda inaczej niż pierwotnie


Początek XVII wieku przyniósł kompleksową przebudowę obiektu, idącą w kierunku manierystycznym. Budynek zyskał m.in. wiele elementów dekoracyjnych, takich jak szczyty, wieżyczki czy ramy okienne. Na szczęście ówczesny architekt, Antoni van Oppergen zadbał o zachowanie gotyckiego charakteru zabytku. Warto wspomnieć, że w 1645 roku na terenie Ratusza odbyły się Colloquium Charitativum, czyli dyskusje religijnie, będące próbą pogodzenia wyznań chrześcijańskich. 

Ratusz Staromiejski w Toruniu
Ratusz Staromiejski w Toruniu

Wydarzeniem, niewątpliwie najtragiczniejszym w dziejach tego monumentu, mającym ogromny wpływ na jego obecny wygląd był pożar z 1703 roku spowodowany bombardowaniem miasta przez Szwedów. Po zakończeniu działań wojennych okazało się, że przetrwały solidne mury, co pozwoliło na odbudowę Ratusza jeszcze w tym samym stuleciu. Uważni zauważą brak dawnego hełmu oraz osmalone cegły w niższej partii wieży.

Legenda o powstaniu Ratusza Staromiejskiego w Toruniu


Z powstaniem Ratusza związana jest legenda. Głosi ona, że zabytek nosi znamiona podobieństwa do kalendarza. I tak: wieża ma symbolizować rok, cztery bramy to pory roku, dwanaście sal nawiązuje do liczby miesięcy. Chętni mogą spróbować policzyć okna – podobno jest ich tyle, ile dni w roku. 


Wieść niesie – lata przestępne zmuszały mieszczan do wykuwania dodatkowego otworu, tak, aby wszystko się zgadzało. 

Przeczytaj więcej moich wpisów o Toruniu i woj. Kujawsko-Pomorskim.
     
Inne miejsca warte odwiedzenia: MAPA
   

Co warto zobaczyć w Martina Franca

Martina Franca to urocze małe miasteczko w Apulii, włoskim regionie tworzącym "piętę" włoskiego buta. Jest tu wszystko, czego można oczekiwać od ładnego, południowowłoskiego miasta. W Martina Franca znajdziesz bielone alejki, pranie suszące się na wietrze, koty drzemiące na zalanych słońcem ulicach oraz gwar rodzinnych rozmów dobiegający z otwartych okien okolicznych domów. Zapraszam do Martina Franca. 

Co warto zobaczyć w Martina Franca
  
W Martinie znajdziesz również wyjątkową architekturę barokową - Barocco Martinese - oraz urocze restauracje i winiarnie, dzięki czemu Martina Franca jest idealna zarówno na rodzinne wakacje jak i weekendowy wypad we dwoje lub samotną przygodę.
 
Martina Franca jest popularna wśród turystów, ale nadal możesz poczuć się tu bardzo lokalnie, zwłaszcza jeśli odwiedzasz miasto poza sezonem.
  

Gdzie znajduje się Martina Franca i co warto zobaczyć w pobliżu

  
Martina Franca znajduje się na szczycie wzgórza Val D'Itria, w pięknej dolinie, która słynie z produkcji oliwy z oliwek i domów trulli.
 
 
W tej samej okolicy znajduje się słynne Alberobello i jego domki trulli; mniej znane, ale oszałamiające Locorotondo oraz słynne Polignano al Mare.

W pobliżu znajdują się również Bari, Trani i Monopoli, które można stamtąd łatwo odwiedzić.

Do Martina Franca najłatwiej dostać się prywatnym samochodem.
 

Co sprawia, że Martina Franca jest wyjątkowa

 
Kiedy po raz pierwszy odwiedzasz Martina Franca, masz wrażenie, że odwiedzasz miasto jakich wiele w Apulii, ale pozory mylą! 

Pomimo tego, że jest to małe miasteczko, spotkasz tu piękne kościoły w szczególnym stylu zwanym Barocco Martuinese (barok poranny). Styl ten przypomina nieco barok Val di Noto na Sycylii i charakteryzuje się wyszukanymi fasadami z jasnego kamienia.

Co sprawia, że Martina Franca jest wyjątkowaCo sprawia, że Martina Franca jest wyjątkowa

Stare miasto, zwana białą dzielnicą, co prawda jest typowe dla miast w tej części Apulii ale czuliśmy się w tym miejscu nieco inaczej. Spacerując ulicami Citta Bianche (białe miasto) czuliśmy się jak w małej lokalnej wiosce z otaczającymi je zapachami rozwieszonego nad ulicami praniem, zapachami gotowanych potrwa z kuchni wychodzący prosto na ulicę i dźwiękiami rodzinnych dyskusji prowadzonych prawie na ulicy.  
 

Co warto zobaczyć w Martina Franca?

 

Mury miejskie i bramy Martina Franca


Martina Franca została założona w 1310 roku przez księcia Filippo D'Angio i nadal zachowuje wiele śladów swojej średniowiecznej przeszłości. Usytuowane na szczycie wzgórza, ze względów obronnych, było otoczone: murami miejskimi, 24 wieżami strażniczymi z widokiem na okolicę i 4 bramami miejskimi.

Bramy Martina Franca noszą imiona świętych: Porta Santo Stefano, Porta San Nicola, Porta San Pietro i Porta Santa Maria.

Mury miejskie i bramy Martina FrancaMury miejskie i bramy Martina Franca
 
Najbardziej imponującą i najłatwiejszą do znalezienia z bramą w Martina Franco, jest Porta Santo Stefano, która prowadzi do centrum starego miasta.

Brama Santo Stefano pochodzi z XV wieku, ale została zniszczona i odbudowana w XVIII wieku. Teraz ma charakterystyczny barokowy wygląd, charakterystyczny dla tego miasta.

Palazzo Ducale - Pałac Książęcy


Gdy wejdziesz na stare miasto, jednym z pierwszych budynków, które napotkasz na swojej drodze, jest Palazzo Ducale, której główna fasada wychodzi na piękny plac Roma.

Palazzo Ducale, dziś częściowo jest siedzibą ratusza, a częściowo muzeum.
 
Rodzina Caracciolo zbudowała go na wzór rezydencji królewskiej, a jej pierwotne plany zakładały, że będzie miał 365 pokoi.

Chociaż ten ambitny plan nigdy nie doszedł do skutku, pałac nadal jest naprawdę wspaniały i jest fantastycznym przykładem Barocco Martinese, z którego słynie to miasto.

Inne imponujące budynki i pałace, które warto zobaczyć w Martina Franca to:
- Palazzo dell'Università i wieża miejska
- Palazzo Martucci
- Palazzo Ancona

Bazylika San Martino


Jednym z najlepszych przykładów Barocco Martinese w Martina Franca jest Bazylika San Martino, bazylika imienia patrona miasta - San Martino.

Bazylika San Martino

Bazylikę warto odwiedzić w środku, ale nawet samo podziwianie z zewnątrz pozostawia niezapomniane wrażenie.

Wewnątrz bazyliki podziwiać możne jej wyszukaną architekturę i dzieła sztuki lokalnych malarzy

Piazza Maria Immacolata


Martina Franca ma wiele pięknych placów, ale być może najpiękniejszym i najbardziej znanym ze wszystkich jest Piazza Maria Immacolata
 
Plac ten to wielki plac otoczony półkolistymi budynkami w tym samym wyszukanym stylu, co kościoły Martiny Franca.

Pod zacienionymi portykami tych uskrzydlonych konstrukcji znajdują się kawiarnie i restauracje, w których można usiąść i zrelaksować się, obserwując miejskie życie. 

Bielone ulice Martina Franca i La Lama


Martina Franca jest jednym z tak zwanych citta bianche (białych miast) Apulii. Swoją nazwę zawdzięcza pięknej bielonej dzielnicy.

Ta część miasta nazywa się La Lama. Nie ma tam głównych atrakcji, ale każdy zakątek oferuje uroczy widok na: dziedziniec z praniem suszącym się na słońcu, ładny balkon z kwiatami i ukryte schody prowadzące do małych drzwi etc. 

Bielone ulice Martina Franca i La LamaBielone ulice Martina Franca i La Lama

Miejsce to przypomina trochę labirynt i warto się w nim zgubić. Cały obszar jest na tyle mały, że zawsze znajdziesz wyjście.

Tutaj domy o różnych kształtach i rozmiarach wydają jakby nakładały się na siebie w ekstrawagancji białych ścian i spiczastych dachów (po włosku tetti a pignone), zgodnie z osobliwym ukształtowaniem terenu.

To urocza dzielnica i miasto, którą na pewno warto zwiedzić.
 
 
Przeczytaj więcej moich wpisów o Bari i Apulii.
     
Inne miejsca warte odwiedzenia: MAPA
   

Locorotondo - najbardziej świąteczne miasto na Świecie

By poczuć magię Świąt, dobrym pomysłem jest wyjechać z miejsca w którym na co dzień żyjemy. Można wyjechać na przykład do Popradu na Słowacji, by odwiedzić największy Jarmarku Bożonarodzeniowym (przynajmniej największy jaki ja widziałem), ale można wyjechać jeszcze dalej. Zapraszam Was do najbardziej odjechanej miejscowości, w której, klimat świąteczny może Cię nawet przytłoczyć. Zapraszam Was do Locorotondo we Włoszech (Apulia). 
 
Locorotondo - najbardziej świąteczne miasto na Świecie

Liczne miasta otaczające stolicę Apulii - Bari, każdego roku potrafią zaskoczyć tysiące osób, którzy decydują się odwiedzić te miejsca w okresie Bożego Narodzenia. Częściowo dlatego, że ich architektura sprawia, że są one już same w sobie są bardzo charakterystyczne i piękne, częściowo dlatego, że miasta te, w okresie Bożego Narodzenia, decydują się na świąteczne udekorowanie całych historycznych centrów miast. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, ale miasta te nie spoczywają na kilku dekoracjach, znajdziesz ich tu setki, jeśli nie więcej
 

Locorotondo - najbardziej świąteczne miasto Apulii

 
Będąc w okresie świątecznym w Apulii, staniesz się świadkiem prawdziwej rywalizacji między różnymi miastami, o miano najpiękniej udekorowanych. W tej rywalizacji, Locorotondo, nie ma sobie równych. 
 
   
W Locorotondo przygotowanie do Bożego Narodzenia rozpoczynają sie bardzo wcześnie - bo już w listopadzie. Miasto już wtedy rozpoczyna ozdabianie wąskich historycznych ulic wieloma dekoracjami: kokardami, gwiazdkami, bąbkami i jodłowymi gałązkami. Spacer alejkami Locorotondo jest jak wejście do bajkowego lasu, z setkami ozdób, co sprawia, że ​​atmosfera jest magiczna i absolutnie nie do przeżycia w innm miejscu. 
  
Locorotondo - najbardziej świąteczne miasto Apulii
Locorotondo - najbardziej świąteczne miasto Apulii
  
Nie przegap ceremonii zapalenia wszystkich ozdób, które co roku zaplanowane jest na 20 listopada. Tak udekorowane miasto zostaja aż do 21 lutego. 
 
 
Przeczytaj więcej moich wpisów o Bari i Apulii.
     
Inne miejsca warte odwiedzenia: MAPA