Słyszeliście o Koronie Polski? To taki mniej oczywisty brat Korony Gór Polski - projekt, który polega na zdobyciu najwyższych wzniesień wszystkich szesnastu województw. I choć brzmi to jak lista "do odhaczenia", to w praktyce jest to genialny pretekst, żeby zajrzeć w miejsca, do których normalnie byśmy nie pojechali.
Tym razem padło na Biskupią Kopę - 894 metrów nad poziomem morza, najwyższy szczyt województwa opolskiego i jednocześnie jedno z tych miejsc, które potrafią zaskoczyć nie wysokością, tylko historią. Bo te góry nie krzyczą atrakcjami. Trzeba je trochę "odsłuchać".
xxx
Góry Opawskie - najdalej na wschód wysunięte Sudety
Biskupia Kopa leży w Górach Opawskich, czyli w najbardziej na wschód wysuniętej części Sudetów. To Sudety Wschodnie - pogranicze, gdzie polski szlak bardzo naturalnie sąsiaduje z czeskim światem Jesioników. To pasmo niewielkie, lokalne, trochę na uboczu wielkiej turystycznej mapy Polski - i może właśnie dlatego ma w sobie tyle uroku. Szlaki są spokojniejsze, lasy gęste, a opowieści schowane między potokami, kamieniami i nazwami, które brzmią jak z innej epoki.
Trasa na Biskupią Kopę: Gwarkowa Perć, „Piekiełko” i spokój poza sezonem
Na szlak ruszyłem niebieskim w stronę Gwarkowej Perci. To odcinek, który wielu kojarzy z charakterystycznym urozmaiceniem - w terenie trafia się drabina. Nie jest to nic na miarę słowackich wąwozów (Janosikowe Diery czy Suchá Belá to zupełnie inna liga), ale fajnie robi klimat i przełamuje leśny marsz.
Sama trasa nie jest technicznie trudna, ale trzeba liczyć się z tym, że wędrówka zajmuje kilka godzin (w zależności od wariantu). U mnie dodatkowym "bohaterem" dnia był upał - i to taki, który skutecznie przypomina, że góry potrafią zmęczyć nawet wtedy, gdy nie są wysokie.
Po drodze zahaczyłem o okolice "Piekiełka" i wątek, który świetnie pasuje do Gór Opawskich: dawne sztolnie i pozyskiwanie łupku - materiału używanego między innymi do budowy dachów. To ten moment, kiedy idziesz przez las i nagle orientujesz się, że to nie jest tylko "ładny szlak", ale miejsce pracy, historii i dawnej gospodarki regionu.
Seiffentalschanze - zapomniana skocznia w lesie, która kiedyś przyciągała tłumy
W okolicach Doliny Bystrego Potoku trafia się coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejny fragment zbocza. A jednak to pozostałości dawnej skoczni narciarskiej w Pokrzywnej.
Skocznia nazywała się Seiffentalschanze i została zbudowana w tysiąc dziewięćset trzydziestym pierwszym roku na zboczu Szyndzielowej Kopy. Inwestycję zrealizowała prudnicka sekcja Morawsko-Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego (MSSGV), z inicjatywy Konrada Hannaka oraz lokalnego Klubu Narciarskiego i Tenisowego.
W dniu otwarcia miały odbyć się zawody, które - jak na lokalną skalę - były ogromnym wydarzeniem. Przyszły tysiące ludzi, a co najciekawsze: konkurs inauguracyjny wygrał Norweg, mieszkający wówczas w Neustadt (dzisiejszym Prudniku). To piękny, symboliczny szczegół, bo Norwegia była kolebką skoków narciarskich - i tu, w górach na pograniczu, ten norweski ślad pojawia się jak podpis pod historią.
Skoki sięgały tu około czterdziestu metrów, a po drugiej stronie doliny zbudowano tarasy dla widzów, żeby można było obserwować loty. Skocznia funkcjonowała do końca lat czterdziestych, a ostatnie zawody odbyły się w tysiąc dziewięćset czterdziestym siódmym roku. Później przyszła proza: śniegu bywało mało, przygotowanie obiektu stawało się coraz trudniejsze, a tradycja po prostu zgasła.
Seiffentalschanze w skrócie:
- rok budowy: 1931
- skoki: do ok. czterdziestu metrów
- „martwy punkt”: ok. szesnasty metr
- ostatnie zawody: tysiąc dziewięćset czterdziesty siódmy
W dwa tysiące siódmym roku pojawił się pomysł odbudowy (igelit, mniejsza skocznia treningowa), ale koszty były zbyt wysokie i projekt upadł. I może dobrze, bo dziś to miejsce ma inną wartość: jest reliktem, śladem po ambicji i po tym, jak wyglądały dawne zimy i dawne sporty na Opolszczyźnie.
Uwaga praktyczna - zejście przez teren skoczni
Jeśli planujecie zejście przez okolice skoczni: to wariant dla osób pewnych w stromym terenie. Jest stromo, miejscami kamieniście i ślisko. Po deszczu albo zimą może być po prostu niebezpiecznie. Kijki trekkingowe mocno poFmagają.
Plac Langego i Ścieżka Langego - mała kapliczka, duża historia Prudnika
Dalej na szlaku trafia się Plac Langego - leśny placyk na rozwidleniu dróg, dziś z niewielką "kapliczką" i wnęką, w której umieszczane są obrazy lub figurki.
To miejsce nazwano na cześć Paul Lange, burmistrza Prudnika w latach tysiąc dziewięćset dziewiątego - tysiąc dziewięćset dwudziestego. Był jedną z najważniejszych postaci w historii miasta, a w kontekście Biskupiej Kopy szczególnie istotne jest to, że wspierał rozwój turystyki w Górach Opawskich i był inicjatorem budowy schroniska pod szczytem (otwartego w tysiąc dziewięćset dwudziestym czwartym roku, już po jego śmierci).
Z Placu Langego do schroniska prowadzą dwie drogi. Jedna jest łagodniejsza, druga krótsza i bardziej wymagająca - Ścieżka Langego, około siedmiuset metrów stromego, kamienistego podejścia. Ja wybrałem tę stromą. Bo w górach, szczególnie w takich niepozornych, często najciekawsze rzeczy dzieją się właśnie wtedy, gdy wybierasz trudniejszą wersję.
Schronisko pod Biskupią Kopą i finał na szczycie
Schronisko to klasyczny punkt "oddechu" - dla jednych koniec wycieczki, dla innych tylko przystanek. W moim przypadku było to przede wszystkim miejsce na chwilę wytchnienia (i potwierdzenie, że upał potrafi dać w kość nawet w Sudetach).
Na samym szczycie Biskupiej Kopy stoi wieża widokowa. I tu jest cały sens tej wyprawy: wysokość może nie robić wrażenia w tabelce, ale panorama i świadomość, że jesteś na najwyższym punkcie województwa opolskiego, mają swój smak. A jeszcze lepiej smakuje to w ciszy - poza sezonem, gdy szlak jest prawie pusty.
Biskupia Kopa w Koronie Polski
Biskupia Kopa - 894 metrów nad poziomem morza
- najwyższy szczyt województwa opolskiego
- kolejny punkt Korony Polski odhaczony
Korona Polski to fajny pretekst, żeby zwiedzać kraj nie tylko "po hitach", ale po miejscach, które potrafią zaskoczyć detalem: zapomnianą skocznią w lesie, starym placykiem nazwanym po burmistrzu sprzed wieku, śladami dawnego górnictwa łupku. Góry Opawskie mają właśnie taki charakter - spokojny, a jednocześnie pełen drobnych historii.
Planujesz własną wyprawę w Sudety lub chcesz zdobyć Koronę Polski, ale nie wiesz od czego zacząć? Zapraszam Cię na indywidualną konsultację podróżniczą. Pomogę Ci zaplanować trasę, która będzie dopasowana do Twoich możliwości i zainteresowań!
Co warto zobaczyć po drodze:
- Gwarkowa Perć i drabina na szlaku
- "Piekiełko" i okolice dawnych sztolni lub wyrobisk łupku
- Seiffentalschanze - dawna skocznia narciarska w Pokrzywnej
- Plac Langego i Ścieżka Langego
- Schronisko pod Biskupią Kopą
- Wieża widokowa na szczycie Biskupiej Kopy
Korona Polski – wykaz szczytów
Jeśli moje opowieści i zdjęcia pomagają Ci odkrywać świat, możesz postawić mi wirtualną kawkę lub ciasto tutaj: buycoffee.to/okiemobiektywu. Każde wsparcie pomaga mi w realizacji kolejnych projektów i reportaży!
Zapraszam Cię również do subskrybowania mojego kanału na YouTube, gdzie znajdziesz filmy z moich podróży. Każda minuta oglądania przybliża mnie do celu, jakim jest rozwój tego kanału!





















