Odwiedziliśmy Mediolan 6 lutego br. Nic wtedy nie zapowiadało tragedii jaka rozegra się w tym regionie kilka tygodniu później.
W grudniu i styczniu zachorowania pojawiały się głównie w mieście Wuhan, w Chinach, ale już w połowie stycznia wirus rozprzestrzenił się w całych Chinach a 13 stycznia potwierdzono pierwszy przypadek poza Chinami - w Tajlandii.
Pierwszy przypadek koronawirusa w europie zdiagnozowano we Francji 24 stycznia. W drugiej połowie lutego ogniska zakażeń z setkami chorych wybuchły w Korei Południowej, we Włoszech oraz w Iranie.
Mediolan przed i w trakcie pandemii koronawirusa
Mimo wszystko, już wtedy zachowywaliśmy się uważnie. W zasadzie Wenecja i Mediolan to były jedyne większe miasta jakie odwiedziliśmy w przeciągu blisko dwutygodniowej samochodowej podróży po Włoszech.
Podróżując staramy się odwiedzać miejsca mniej znane i uczęszczane np. Cascata del Cenghen czy spacerując brzegami jeziora Como w Abbadia Lariana. Jak widać w poniższym filmie, nie spotykaliśmy nikogo na trasach naszych podróży.
Podobnie było także w innych dziesiątkach miejsc jakie odwiedziliśmy. Nie spotykaliśmy nikogo na szlaku. To nam zawsze odpowiadało, zwiedzanie poza sezonem ma dla nas największą wartość.
Dziś jednak wiemy, że nasze podróżowanie od czasów koronawirusa się zmieni. Jeszcze nie wiemy jak i kiedy znów ruszymy w podróż.
Mediolan z dnia na dzień staje się coraz bardziej przygnębiający. Szkoły, kluby, baseny, siłownie – wszystko jest zamknięte. Ulice opustoszały, a jedynie w szpitalach panuje coraz większy tłok.
Miasto jest zablokowane. Ulice są puste. Otwarte są jedynie supermarkety. Zamknięte są zakłady usługowe, szkoły, przedszkola i znaczna część miejsc pracy. W nocy z 7 na 8 marca bieżącego roku premier Włoch, Giuseppe Conte, podpisał bezprecedensowe rozporządzenia, blokujące szeroki obszar bogatej północy kraju. Obostrzenia te pozostaną w mocy do 3 kwietnia i dotkną około 16 milionów ludzi. Działania te mają na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się koronawirusa.
Polski Kościół mógłby naśladować włoskie podejście do duszpasterstwa w czasie pandemii. W ostatnich tygodniach Kościół we Włoszech stanął przed wielkimi i licznymi wyzwaniami w związku z szerzącą się tam od połowy lutego pandemią koronawirusa. Mam wrażenie, że Kościół w Polsce zupełnie nie spogląda na to co dzieje się we Włoszech i zupełnie nie słucha słów płynących z Watykanu z ust samego papieża.
W niedzielę 15 marca 2020 r., na zakończenie modlitwy Anioł Pański, odmawianej w samotności przez papieża Franciszka w Bibliotece Pałacu Apostolskiego – Franciszek pobłogosławił z okna pusty plac św. Piotra, który od 10 marca br. wraz z bazyliką watykańską zamknięty jest dla pielgrzymów i zwiedzających. To był przejmujący widok.
Papież zauważył trud duszpasterski, podejmowany przez nie tylko włoskich kapłanów w czasie pandemii COVID-19 mówiąc:
Kapłani obmyślają na tysiące sposobów, jak być blisko ludu, żeby lud nie czuł się opuszczony, kapłani z zapałem apostolskim, którzy dobrze zrozumieli, że w czasach pandemii nie należy zachowywać się jak don Abbondio.
Kim był wspomniany w Watykanie don Abbondio? Franciszek odwołał się do jednego z najważniejszych dzieł literatury włoskiej, znanego wszystkim mieszkańcom Włoch dzieła: Narzeczeni / I promessi sposi pióra Alessandro Manzoniego.
Powieść Narzeczeni to pierwsza włoska powieść historyczna. To taki Pan Tadeusz ale pisany prozą. Akcja powieści rozgrywa się w północnych Włoszech, w Lombardii, w Lecco w latach 1628–1630. Lombardia znajdowała się wówczas pod okupacją hiszpańską. W powieści przeplata się wojna, miłość i czas zarazy. To właśnie do tej książki i jednej z jej postaci, postaci don Abbondio, odwołał się Papież Franciszek, gdyż dziś, w czasach koronawirusa jej treść staje się ponownie aktualna.
W okolicach Lecco, w pobliżu urokliwego jeziora Como, miała znajdować się wioska, w której proboszczem był właśnie don Abbondio. W tej wiosce pod Lecco, mieszkali zakochani Renzo Tramaglino i Lucia Mondella. Na ich drodze ich miłości stanął szlachcic Don Rodrigo, który zmusił proboszcza don Abbondia do rozdzielenia narzeczonych. Po wielu miesiącach, odnaleźli się cudem w czasie strasznej zarazy w 1630 r., w jednym z leprozoriów w Mediolanie.
Pośród wielu pozytywnych przykładów duchownych w powieści Alessandro Manzoni kreśli rys psychologiczny don Abbondia. Z jednej strony sympatycznego kapłana, ale równocześnie tchórza, który wybrał ten stan dla wygodnego życia i przywilejów.
Ksiądz Abbondio pojawia się w zasadzie już na początku pierwszego rozdziału powieści, na każdym kroku uchyla się od swoich obowiązków. Jego imię odnosi się do św. Abbondio (Abundiusza), biskupa Como w V w. Alessandro Manzoni w swojej powieści łączy dramat i farsę, don Abbondio staje się symbolem człowieka, który kocha spokojne życie. Tymczasem szerząca się epidemia zarówno wówczas jak i dziś - wymaga od kapłanów poświęcenia.
Podobnie jak w minionych wiekach, pandemia koronawirusa stała się okazją do postawienia wielu pytań medycznych lecz również pytań etycznych. Gdzie podział się Caritas, gdzie się podział Kościół Katolicki, nie słychać nic aby angażował się w pomoc. Angażują się prywatne firmy przekazując środki finansowe lub rzeczowe, angażują się indywidualni obywatel organizując zbiórki, przekazując datki czy nawet, szyjąc maseczki. Kościół Katolicki w Polsce co zrobił? Nic. Liczy wiernych w Kościele. Zachowują się jak don Abbondio!
Według stanu na 17 marca 2020 r., za dziennikiem „La Repubblica”, we Włoszech było: 23.072 zakażonych, 2.749 wyleczonych i 2.158 zmarłych. Zgodnie z kolejnym dekretem premiera Giuseppe Contego z 9 marca br. – nazywanym potocznie #IoRestoaCasa / Zostaję w domu – do 3 kwietnia zostały zawieszone na terenie całego kraju wszystkie ceremonie cywilne i religijne, łącznie z pogrzebami. Może się odbywać jedynie pochówek ciał, zasadniczo bez udziału rodziny.
W związku ze stanem epidemii oraz dyspozycją premiera, od 3 kwietnia do 11 kwietnia br. włącznie, Lasy Państwowe wprowadzają tymczasowy zakaz wstępu do lasu, a Parki Narodowe pozostają zamknięte - poinformowało Ministerstwo Środowiska. Jak podkreśla resort, podyktowane to jest troską o zdrowie i bezpieczeństwo ludności.
Mapa z aktualnym zakazem wstępu do lasu
Zakaz wstępu do lasu będzie egzekwowany przez Straż Leśną
— Ministerstwo Środowiska (@MinSrodowiska) April 3, 2020
Od środy 25 marca 2020 r. wprowadzone zostają nowe zasady, które rząd stworzył, by zapewnić większe bezpieczeństwo przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Czy w związku z wprowadzeniem obostrzeń, można wyjść do lasu?
Wiele osób się zastanawia, czy podczas pandemii koronawirusa można iść na spacer do lasu, nie narażając się na karę. Jak wyjaśniono, do spraw niezbędnych w życiu codziennym można zaliczyć wyjście do lasu a tym bardziej jeśli ma on charakter spaceru z psem. Podczas spaceru, trzeba jednak pamiętać, by zachować ograniczenie odległości oraz limit przemieszczających się osób (maksymalnie dwie osoby, z wyłączeniem rodzin).
Aktywność fizyczna jest bardzo ważna dla naszego zdrowia, ale póki co będziemy musieli ograniczyć się do ćwiczeń w domu lub aktywności na świeżym powietrzu np. w lesie.
Wstęp do lasu. Nowe ograniczenia w związku z koronawirusem
Zgodnie z kolejnymi ograniczeniami w związku z korona wirusem, od 1 kwietnia 2020 r. do odwołania każda osoba do 18 roku życia z domu wyjdzie tylko pod opieką dorosłego opiekuna, a parki, bulwary, czy plaże będą zamknięte. Za złamanie zakazów grozi kara od 5 do nawet 30 tys. zł.
Wprowadzany został do odwołania zakaz przebywania na plażach i terenach zielonych, pełniących funkcje publiczne. Zakaz dotyczy więc: parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych i zoologicznych, czy ogródków jordanowskich.
Wyjście do lasu w czasach epidemii. Zasady bezpieczeństwa.