Okiem Obiektywu: ukraina
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ukraina. Pokaż wszystkie posty

6 lip 2025

Piernikowa Kalina: Kiedy Toruń otworzył serca, a ja nie zapomniałem o tych, którzy nie mieli głosu

W toruńskim Cinema City, 30 czerwca 2025 roku, podczas 23. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego BellaTofifest, zapadła cisza. Cisza, która, jak zgodnie przyznali reżyser i bohaterowie, była najlepszą recenzją. Ta cisza nie oznaczała obojętności, lecz głębokie poruszenie, refleksję i wdzięczność. Na ekranie wybrzmiała "Piernikowa Kalina" - film dokumentalny Tomasza Gezeli, który w niezwykle autentyczny sposób opowiedział o toruńskiej solidarności z Ukrainą. A ja, człowiek stojący zazwyczaj za obiektywem "Okiem Obiektywu", tym razem znalazłem się po jego drugiej stronie, by świadczyć o historii, która na zawsze odmieniła moje życie i pokazała mi, czym jest prawdziwa empatia w obliczu niewyobrażalnej tragedii.

Reżyser Tomasz Gezela, bohaterka Veronika Matush i Grzegorz Chudzik (w koszulce FCK PTN) po premierze filmu "Piernikowa Kalina" na festiwalu Tofifest w Toruniu.
fot. Julia Marszewska

Odruchy serca i konwój nadziei: Moja podróż do Medyki

Zima 2022 roku to czas, który wyrył się w pamięci Torunian, Polaków i całego świata. Kiedy Rosja przypuściła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, powietrze nasyciło się strachem. Wówczas, nie kalkulując, nie planując rozgłosu ani nagród, narodził się spontaniczny odruch serca. Toruń, miasto znane z pierników i Kopernika, pokazał światu swoje prawdziwe oblicze - oblicze bezprecedensowej empatii i natychmiastowego działania.

Ja, człowiek, dla którego podróże i opowiadanie historii są chlebem powszednim, nie mogłem stać z boku. Razem z moją niezastąpioną przyjaciółką i towarzyszką tej misji, Karoliną Cylwik, ruszyliśmy w pierwszy konwój humanitarny z Torunia na granicę w Medyce. To były dni, kiedy każda minuta miała znaczenie, a ludzkie dramaty rozgrywały się na naszych oczach. W powietrzu czuło się strach, a w oczach dzieci widziałem ból, którego żadne dziecko nie powinno doświadczać. Byłem tam dwukrotnie, bo potrzeba pomocy była ogromna, a moje serce nie pozwalało mi się zatrzymać.

Niezwykła więź - pomoc dla tych, którzy nie mieli głosu

Jednak w chaosie ludzkich tragedii, w tej fali cierpienia i niepewności, obok wycieńczonych matek z dziećmi, starszyzny i tych, którzy stracili wszystko, zauważyłem również inne ofiary wojny - porzucone zwierzęta. Psy, koty, bezbronne istoty, które z dnia na dzień straciły dom, opiekunów i bezpieczeństwo. Ich cichy ból, ich zagubione spojrzenia były równie rozdzierające, jak ludzkie łzy.

Grzegorz Chudzik (w koszulce FCK PTN) na widowni podczas premiery filmu "Piernikowa Kalina" na festiwalu Tofifest w Toruniu.
fot. Maciej Wasilewski

Moje zaangażowanie w ratowanie tych czworonożnych przyjaciół stało się dla mnie symbolem. To dowód na to, że prawdziwa empatia nie zna granic - ani gatunkowych, ani narodowych. Nie mogłem sobie wyobrazić, że w obliczu tak wielkiego cierpienia zapomnimy o tych, którzy nie potrafią sami prosić o pomoc. Moja rola w filmie "Piernikowa Kalina", podkreślona przez samego reżysera Tomasza Gezelę, jest dla mnie powodem do dumy: "Grzegorz Chudzik, który pokazał, że nie tylko ludzie potrzebowali pomocy, nie zapomniał o naszych czworonożnych przyjaciołach." To była moja osobista misja w tej wielkiej misji Torunia. Działanie szybkie, nietuzinkowe i wynikające prosto z serca.

"Piernikowa Kalina": Więcej niż film - świadectwo i przypomnienie

Tomasz Gezela, z niezwykłą czułością i autentycznością, dokumentował te pierwsze, heroiczne chwile, kiedy Toruń zjednoczył się w obliczu kryzysu. Jego film to surowe, nieinscenizowane świadectwo tamtych dni, kiedy Toruński Sztab Pomocy Ukrainie - oparty na niezwykłej działalności Andrieja Bondarenko i najbardziej zaangażowanych ludzi - stał się punktem oporu dobroci. Tomasz, jak sam przyznał, nagrywał "stan za stanem", bez przygotowanej "drabinki montażowej", a surowość filmu oddaje tamten trudny czas.

Widz uwiecznia smartfonem moment po premierze filmu "Piernikowa Kalina", na ekranie widać Grzegorza Chudzika (FCK PTN), Veronikę Matush i Tomasza Gezelę.
fot. Dominika Szwugier

Premiera filmu na Tofifest była czymś więcej niż tylko pokazem kinowym. Było to spotkanie, podczas którego emocje wprost wylewały się z ekranu i przenosiły na publiczność. Reżyser, zaskoczony i poruszony pełną salą, widział w niej potwierdzenie, że film "opowiada coś ważnego. Coś, co było potrzebne". Jak powiedział Jarosław "Jarry" Jaworski, który z niezwykłą wrażliwością poprowadził rozmowę po seansie, film przypomina, że "pomoc ciągle jest potrzebna".

Zespół "Piernikowej Kaliny": Reżyser Tomasz Gezela, Veronika Matush i Grzegorz Chudzik (w koszulce FCK PTN) pozują po premierze filmu na festiwalu Tofifest w Toruniu.
fot. Dominika Szwugier

Veronica Matush, jedna z głównych bohaterek i serce toruńskiej pomocy, nie kryła wzruszenia. "To jest niesamowicie ważny dla mnie film, dlatego że to są lata naszej działalności" - mówiła, podkreślając, że dzieło Tomasza Gezeli pełni rolę niezwykle ważnego przypomnienia. To, że premiera odbyła się "teraz, kiedy wojna trwa już 3,5 roku", jest, zdaniem Tomka, wręcz korzystne, bo "percepcja tego filmu jest już zupełnie inna niż gdyby ten film ukazał się dwa lata temu." Ten film jest potrzebny teraz bardziej niż kiedykolwiek, by nikt nie zapomniał o trwającym cierpieniu i o tym, że solidarność nie jest jednorazowym zrywem.

Dlaczego "Piernikowa Kalina" jest dla mnie tak ważna?

Dla mnie, ten film to nie tylko dokument, w którym miałem zaszczyt wystąpić. To coś znacznie głębszego. To świadectwo, że w obliczu największej ciemności, potrafimy znaleźć światło w sobie nawzajem. To przypomnienie o sile ludzkiego ducha, o bezinteresowności, która poruszyła Toruń i zainspirowała setki, tysiące ludzi do działania.

Karolina Cylwik na widowni, klaszcze z uśmiechem, podczas premiery filmu "Piernikowa Kalina" na festiwalu Tofifest w Toruniu.
fot. Julia Marszewska

"Piernikowa Kalina" to opowieść o Toruniu, który nie tylko pamięta o swojej historii, ale i tworzy ją na nowo, pisząc najpiękniejsze karty solidarności. To historia o Andrieju, Krystynie, Miko, Oksanie, o Veronice i o niezliczonych wolontariuszach, darczyńcach, a także o każdym, kto otworzył swoje serce i dom. To opowieść o tym, jak w obliczu wojny, człowieczeństwo potrafi być piękne. A dla mnie to przede wszystkim potwierdzenie, że moje podejście do życia - oparte na empatii, szybkim działaniu i gotowości do niesienia pomocy w sposób czasem nietuzinkowy - ma sens. To historia, która się wydarzyła - naprawdę. I która dzięki filmowi Tomasza Gezeli będzie żyła dalej, przypominając światu o niezłomnej sile toruńskich serc.

18 kwi 2021

Cerkiew św. Dymitra w Jaworniku Ruskim

Cerkiew św. Dymitra w Jaworniku Ruskim zbudowano w 1882 r. w miejsce starszej cerkwi pod tym samym wezwaniem, istniejącej co najmniej do 1830 r. Proboszczem tej parafii był ojciec Mychajła Werbyckiego - twórcy melodii ukraińskiego hymnu państwowego, a sam Michał został w niej ochrzczony.
Cerkiew św. Dymitra w Jaworniku Ruskim
Obok drewnianej cerkwi znajdziemy murowaną trójkondygnacyjną dzwonnicę parawanową, służącą jako brama. Po jej przekroczeniu obejrzeć możemy cerkiew z zewnątrz. Zbudowana została jako konstrukcja zrębowa, trójdzielna: wydłużone prezbiterium zamknięte trójbocznie, szersza kwadratowa nawa i prostokątny babiniec z przedsionkiem. Wszystkie ściany cerkwi szalowane są pionowymi deskami. Każdą z części Cerkwi w Jaworniku Ruskim posiada dachy kalenicowe, kryte blachą, zwieńczone baniastymi hełmami z żelaznymi krzyżami.

Wewnątrz cerkwi znajduje się polichromia o motywach figuralnych i geometrycznych, oraz niemal kompletny ikonostas (brakuje wrót carskich) z końca XIX wieku o wystroju klasycystycznym. Nam jednak nie udało zwiedzić się wnętrza. 
Cerkiew św. Dymitra w Jaworniku Ruskim
Na przycerkiewnym cmentarzu kilka starych, kamiennych nagrobków, w tym fundatora i dobroczyńcy cerkwi - księdza Teodora Bekiusza, zmarłego w 1837.


Po II wojnie światowej cerkiew była użytkowana przez parafię rzymskokatolicką w Borownicy jako kościół filialny, do czasu zbudowania nowego, murowanego kościoła około 2000, obecnie stoi nieużytkowana. Władze Cerkwi Greckokatolickiej rozpoczęły w 2008 starania o zwrot budynku.

Zobacz inne miejsca które warto odwiedzić - MAPA
GPS: 49°43′54,1″N 22°18′52,2″E
 

18 lis 2015

Sean Penn na Energa CAMERIMAGE 2023 z dokumentem Superpower

Sean Penn gościł na 31. Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Energa CAMERIMAGE 2023, prezentując swoje najnowsze dzieło dokumentalne zatytułowane "Superpower", które współreżyserował z Aaronem Kaufmanem.

Sean Penn na Energa CAMERIMAGE 2023 z dokumentem Superpower

Aktor, reżyser, scenarzysta i producent filmowy, zdobywca dwóch Oscarów, spotkał się z publicznością festiwalu wraz z producentem filmu, Billym Smithem, 17 listopada.

Film "Superpower" pierwotnie miał skupiać się na prezydencie Ukrainy Wołodymyrze Zełenskim, znanym również jako aktor i komik. Jednak kiedy w lutym 2022 roku wojska rosyjskie najechały Ukrainę, Sean Penn, będąc na miejscu w Kijowie, zmienił koncepcję filmu. Zamiast portretować polityka, stał się świadkiem historycznej walki Ukrainy z Rosją. Zarejestrował dramatyczne sceny wojny i losy uchodźców przekraczających granicę między Ukrainą a Polską.

Sean Penn na Energa CAMERIMAGE

Film Penna, który zyskał uznanie na tegorocznym Berlinale, stanowi poruszający obraz kraju walczącego o wolność.

Interesujący jest również fakt, że ojciec Seana Penna, reżyser Leo Penn, miał korzenie żydowskie, a sam aktor pojawił się jako nastolatek w serialu "Domek na prerii" reżyserowanym przez ojca. Jego debiut na dużym ekranie miał miejsce w 1981 roku w filmie "Szkoła kadetów" Harolda Beckera. Wśród ważnych pozycji w filmografii Penna znajdują się takie tytuły jak "Niegrzeczni chłopcy", "Sokół i koka", "Ofiary wojny" Briana De Palmy oraz "Życie Carlita".

Za swoją rolę w filmie "Przed egzekucją" Tima Robbinsa zdobył Srebrnego Niedźwiedzia na MFF w Berlinie, a także był nominowany do Oscara i Złotego Globu. Kolejne wyróżnienie przyszło w 2004 roku za postać Jimmy'ego Markuma w dramacie kryminalnym "Rzeka tajemnic" Clintona Eastwooda. Ostatni Oscar Penn zdobył w 2008 roku za rolę Harveya Milka w filmie "Obywatel Milk" Gusa Van Santa.

30 cze 2015

Czy warto zobaczyć film "Tata"? Recenzja prosto z festiwalu Tofifest

Zapraszam do lektury recenzji filmu "Tata", który miałem okazję zobaczyć podczas festiwalu Tofifest. Opowieść ta nie tylko porusza uniwersalny temat relacji ojca i córki, ale również zabiera nas w fascynujący, często niedoceniany świat zawodowych kierowców i ich ciężarówek, o których pisałem niedawno przy okazji relacji z Truck Grand Prix Of Poland.

Kadr z filmu 'Tata' w reżyserii Anny Maliszewskiej

Film "Tata", wyreżyserowany przez Annę Maliszewską, zapowiadał się jako połączenie kina drogi z dramatem obyczajowym. Nie ukrywam, że początkowo miałem pewne obawy. Jednak okazało się, że byłem w błędzie.

Aktor Eryk Lubos podczas Tofifest Film Festiwal

Kino drogi, które prowadzi w głąb duszy

Głównym bohaterem filmu jest Michał, kierowca TIR-a i samotny ojciec wychowujący córkę Miśkę. Jego życie to długie godziny spędzone za kierownicą, oddzielony od świata przez autostradę i pokonane kilometry. Michał czasami ucieka od samotności na spotkania z kobietami poznanymi w aplikacji randkowej. Wszystko się zmienia, gdy jego matka umiera, a on musi zaopiekować się nie tylko swoją córką, ale i jej ukraińską wnuczką, Leną. Michał zostaje zmuszony do podjęcia najtrudniejszej podróży – w głąb Ukrainy i w głąb samego siebie.

Podróż ta nie tylko odsłania przed Michałem nowe wyzwania, ale również daje mu szansę na rozprawienie się ze swoimi demonami. Wydarzenia na drodze i dziecięca wrażliwość sprawiają, że bohater wreszcie może uwolnić się od ciężaru przeszłości.

Film "Tata" ma ciekawą strukturę narracyjną, która ukazuje nam surowe realia życia kierowcy i jego skomplikowaną relację z córką. Opowieść porusza wiele ważnych tematów, takich jak samotność, trudności w komunikacji, żałoba, a także niespodziewane więzi międzyludzkie i braterstwo ponad granicami.

Aktorka Klaudia Kurak, odtwórczyni roli Miśki w filmie Tata

Jestem zachwycony, jak reżyserka Anna Maliszewska przybliża nas do bohaterów i pokazuje różne punkty widzenia. Film emanuje ciepłem i niesamowitą energią. Warto również wspomnieć o świetnych aktorach, takich jak Eryk Lubos, Klaudia Kurak i Polina Gromova, którzy wcielają się w swoje role z ogromnym zaangażowaniem.

Choć film "Tata" stosuje tradycyjny schemat narracyjny, to wydarzenia i postacie są na tyle interesujące, że trudno oderwać wzrok od ekranu. Poruszane tematy są wrażliwe i dotykające, a ukraiński rap dodaje filmowi niepowtarzalnego charakteru.

Warto zaznaczyć, że produkcja powstała przed atakiem Rosji na Ukrainę, co dodaje jej dodatkowej wartości i podkreśla uniwersalność historii. Anna Maliszewska stworzyła obraz niezwykle delikatny i ujmujący, który nie sprowadza życiowych problemów do błahostek.

Jeśli interesują Cię emocjonujące podróże i głęboko poruszające historie, film "Tata" z pewnością spełni Twoje oczekiwania. Polecam gorąco i zachęcam do obejrzenia tego niezwykłego dzieła.