Milionowy egzemplarz VW Garbusa

5 sie 2015

Milionowy egzemplarz VW Garbusa

5 sierpnia 1955 roku w zakładach w Wolfsburgu wyprodukowano milionowy egzemplarzy Volkswagena Garbusa. Biorąc pod uwagę, że na świecie wyprodukowano łącznie ponad 22 miliony „chrząszczy”, bo pod taką nazwą samochód był znany w rodzinnych Niemczech, może to niezbyt imponujące, ale warto podkreślić, że po drodze przecież światu „przydarzyła” się wojna!
5 sierpnia 1955 roku w zakładach w Wolfsburgu wyprodukowano milionowy egzemplarzy Volkswagena Garbusa
Garbus bez wątpienia należy do najbardziej znanych samochodów. Jego charakterystyczna sylwetka rozpoznawalna jest w niemal każdym zakątku świata. Motoryzacyjna legenda wiąże początki tej konstrukcji z reżimem nazistowskim. Faktem jest, że powstał na zamówienie Adolfa Hitlera, który chciał uszczęśliwić niemiecki lud specjalnie dla niego zaprojektowanym samochodem. Stąd nazwa nowego producenta: Volkswagen, czyli właśnie samochód ludowy. Stąd też założenia przedstawione znanemu konstruktorowi Ferdynandowi Porschemu: wóz miał pomieścić 4 dorosłe osoby i bagaż, jego cena nie powinna przekroczyć tysiąca marek, a spalanie nie powinno być większe niż osiem litrów benzyny na sto kilometrów.

Pierwszy prototyp powstał w 1935 roku, a na potrzeby produkcji samochodu wybudowano też zupełnie nową fabrykę i towarzyszące jej miasto! Mimo to, do odbiorców cywilnych, przed i w czasie trwania wojny, trafiło stosunkowo niewiele egzemplarzy! Produkcja cywilnego „garbusa” rozpoczęła się w lipca 1941 r., zakończyła w sierpniu 1944 r. , a zamknęła się liczbą ledwie 630 sztuk.


Jak nie trudno domyślić się, głównym odbiorcą stała się bowiem armia niemiecka. Powstawały specjalistyczne wersje, m.in. przeznaczona do użytku w pustynnym klimacie, na potrzeby Africa Korps, wyposażona w specjalne balonowe opony, ułatwiające poruszanie się po piasku. U schyłku wojny, gdy zaczynało brakować benzyny, skonstruowano także wersję napędzaną… węglem drzewnym. Wykorzystując natomiast rozwiązania konstrukcyjne „garbusa” oraz część jego elementów, powstały również ściśle wojskowe samochody nazwane: Schwimmwagen oraz Kubelwagen. Pierwszy utrzymywał się dzielnie na wodzie i wyposażony był w śrubę napędową, kanciasta sylwetka drugiego, pozbawiona stałego dachu, towarzyszyła niemieckim żołnierzom na wszystkich frontach drugiej wojny światowej. Prawdziwy rozkwit „garbusomanii” nastąpił po wojnie. Mimo zniszczeń wojennych już w 1945 roku wyprodukowano prawie dwa tysiące samochodów: głównie na potrzeby wojsk okupujących Niemcy oraz nowej administracji państwa. Z każdym rokiem jednak ta liczba rosła. Pierwszy milion przekroczono w 1955 roku, czyli po dziesięciu latach produkcji, ale na drugi potrzeba było już tylko niespełna czterech! W kolejnych latach produkcję „garbusa” podejmowano także w Brazylii i w Meksyku. Ostatecznie produkcji zaprzestano dopiero w roku 2005.


Mimo, że program Hitlera „zmotoryzowania” kraju zakończył się niepowodzeniem, łatwo dostrzec analogię z dziejami innej konstrukcji. Mowa oczywiście o słynnym „maluchu”, który miał być w Polsce przecież „samochodem dla Kowalskiego”. Choć są też oczywiście różnice, a najłatwiej dostrzegalną i dziś jest fakt, że programowi budowy „samochodu dla ludu” towarzyszył szeroko-zakrojony program budowy autostrad, po których wozy te miały przemierzać kraj. I o ile „garbus” jest już historią, autostrady służą do dziś…