Molenna staroobrzędowców w Wodziłkach

27 sie 2020

Molenna staroobrzędowców w Wodziłkach

W głębokiej dolinie Szeszupy połyskuje kopuła maleńkiej cerkiewki zakończona ośmiokończastym krzyżem. Jej budowniczymi są Rosjanie, którzy pojawili się tutaj pod koniec XVIII wieku szukając schronienia przed prześladowaniami Cerkwi, przeprowadzonej w XVII wieku przez patriarchę rosyjskiego Nikona. 

Molenna staroobrzędowców w Wodziłkach

Sobór moskiewski w 1654 roku wprowadził m.in. nowy sposób żegnanie się (trzema palcami zamiast dwoma), chrzest przez polewanie wodą, a nie zanurzanie, zmianę pisowni imienia Jezus (lisus zamiast Isus). Część duchowieństwa i wiernych nie zgodziła się na zmiany, co pociągnęło za sobą rozłam Kościoła prawosławnego i ucieczkę części z nich nad Szeszupę.

Kawałek Rosji nad Szeszupą

Tych, którzy zostali przy starej liturgii i tradycji, nazwano staroobrzędowcami, starowiercami, filiponami, raskolnikami (raskoł — po rosyjsku rozłam). Wśród raskolników powstało kilka odłamów. Grupę, która z braku możliwości wyświęcania duchownych według starego obrządku pozostała bez duchowieństwa, nazwano bezpopowcami. Do nich należą starowiercy wodziłkowscy.


Nabożeństwa odprawia u nich wybierany spośród społeczności nastawnik. Za ideał życia ziemskiego uważali oni stan zakonny i byli przeciwnikami zawierania małżeństw. Założenie rodziny, a szczególnie spłodzenie dziecka, oznaczało wykluczenie ze wspólnoty. Dzieciom urodzonym w takich związkach odmawiano chrztu do momentu rozwodu rodziców. Znaczne ubytki wyznawców przekonały stopniowo przywódców duchownych do złagodzenia rygorów. Zakaz zakładania rodziny zastąpiono postami i spowiedzią dla tzw. nowoźenów.

Staroobrzędowcy zajmowali się zazwyczaj uprawą ziemi, ale głównym źródłem ich utrzymania była obróbka drewna, roboty stolarskie i ciesielskie. W Wodziłkach stoi jeszcze kilka drewnianych domów, zabudowania gospodarcze i parowe łaźnie. Drewniana jest również molenna — świątynia z 1921 roku.

Ruska bania

Język słyszany jeszcze na wsiach to gwara języka rosyjskiego. Z Rosji pochodzi też zwyczaj kąpania się w łaźni parowej zwanej banią lub bajnią. W Wodziłkach można zażyć kąpieli w tzw. czarnej bani. Budynek takiej łaźni, w przeciwieństwie do bani białej, nie posiada komina, a dym z paleniska odprowadzany jest przez uchylone okna i drzwi. Banie stoją zazwyczaj przy stawie lub rzece, gdzie chłodzi się ciało po parowej kąpieli. Kiedyś z łaźni korzystano tylko w sobotę. Ogień w bani w inny dzień oznaczał, że w domu jest ktoś chory lub powiększy się rodzina, bo tutaj też kobiety rodziły dzieci.


Starowiercy jeszcze dziś, mimo procesów asymilacyjnych, zachowali wiele oryginalnego kolorytu, przywiązania do dawnych obyczajów, obrzędów i stylu życia. Młodzi ludzie jednak coraz częściej golą brody, piją alkohol, palą papierosy, zawierają małżeństwa z innowiercami.


W latach międzywojennych w granicach Polski zamieszkiwało około 50 tys. staroobrzędowców. Podczas drugiej wojny światowej część starowierców hitlerowcy deportowali do Związku Radzieckiego lub wywieźli na roboty przymusowe do Niemiec, skąd większość już nie wróciła. Po roku 1945 w granicach Polski pozostało ich około 2,5 tys. Wodziłki przed wojną zamieszkiwało około stu rodzin, dziś zostało ich tylko sześć. Obecnie większość staroobrzędowców z północno-wschodniej Polski mieszka w Suwałkach i Augustowie oraz w sąsiadujących z tymi miastami wsiach, tj. w Gabowych Grądach, Borze, Płocicznie, Szurach, Czerwonym Folwarku, Budzie Ruskiej.

W Suwałkach mieści się siedziba Naczelnej Rady Staroobrzędowców — centralny organ tej grupy religijnej.

Zobacz inne miejsca które warto odwiedzić - mapa