Psie zaprzęgi - Wisła, Istebna, Kubalonka

29 sty 2010

Psie zaprzęgi - Wisła, Istebna, Kubalonka

Konferencja Prasowa PZSPZ Hotel Gołębiewski w Wiśle 15 stycznia 2010. Foto: gnus.pl

W Beskidach trwają gorące przygotowania do największej imprezy tej zimy w regionie - mistrzostw Europy w wyścigach psich zaprzęgów. Przez trzy dni, najmocniejsze i najszybsze psie zaprzęgi m.in. z Norwegii, Szwecji, Finlandii czy Polski, będą się ścigać po beskidzkich trasach.
- To, czego doświadczałem w Północnej Kanadzie czy na krańcach Europy, wreszcie będę miał w swoim kraju, na Kubalonce - cieszy się Igor Tracz, mistrz Europy w wyścigach psich zaprzęgów.

Do Wisły i Istebnej przyjedzie co najmniej dwieście najlepszych załóg z całej Europy a Kubalonka zamieni się w jedno gigantyczne miasteczko maszerskie.

Mistrzostwa spowodują, że szczyt Kubalonki oraz okolice zostaną zupełnie zastawione pojazdami uczestników. Przejazd z Wisły do Istebnej będzie możliwy, ale już zaparkowanie auta na Kubalonce będzie graniczyło z cudem. Dlatego organizatorzy namawiają kibiców, by przyjeżdżali autobusami lokalnych przewoźników, a swoje samochody zostawiali w Wiśle lub Istebnej.

- Autobusy będą oznaczone m.in. plakatami zawodów - zapewnia Anna Wodzińska, prezes Polskiego Związku Sportu Psich Zaprzęgów.
W Beskidach zacierają ręce, bo wyścigi psich zaprzęgów to doskonała okazja do promocji regionu. Zawody odbędą się na trasach biegowych Centralnego Ośrodka Sportu w Szczyrku oraz traktach i drogach leśnych, którymi administruje Nadleśnictwo Wisła.

- To impreza przyjazna dla środowiska. Tu nie ma silników i zbędnego hałasu - komentuje Witold Szozda, nadleśniczy z Wisły.

Zawody na Kubalonce rozpocznie 4 lutego korowód, jakim w świetle pochodni przejdą załogi ze swymi alaksan husky, siberian husky, greysterami, samojedami, alaskan malamutami czy eurodogami. Od 5 do 7 lutego rywalizacja na Kubalonce będzie toczyć się od 9 do 15.

Choć pierwsze zawody psich zaprzęgów odbyły się w Polsce w 1991 roku, ten sport nie jest u nas zbyt popularny. A jednak jest ponad 450 licencjonowanych zawodników. Jednak tylko 80 startuje na śniegu. Pozostali wyspecjalizowali się w startach w warunkach bezśnieżnych. Efekt? W każdych zawodach Polacy są w czołówce.

Źródło: dziennikzachodni.pl
Foto: Wojtek Gnus gnus.pl