Maszer przed sądem

Maszer przed sądem


Maszer Stanisław Książyk zdobywca w sezonie 2003/2004 tytuł wicemistrza Polski w wyścigach psich zaprzęgów w klasie C2 przed sądem.

Strony sąsiedzkiego konfliktu z psami w rolach głównych spotkały się przed tygodniem, w środę, na sali rozpraw Sądu Rejonowego w Kościanie. Ruszył tam proces kościańskiego hodowcy psów Stanisława Książyka. Oskarżycielem jest kościańska Straż Miejska, która po interwencji sąsiadów hodowcy w sprawie ujadania psów, skierowała do sądu wniosek o ukaranie

W czerwcu 2007 roku pierwszy sygnał w tej sprawie odebrała kościańska Straż Miejska. Mieszkańcy skarżyli się na ujadanie psów dobiegające z posesji Stanisława Książyka. Spór zaostrzył się w 2008 roku, kiedy to jedna z najbliższych sąsiadek hodowcy w piśmie skierowanym do Straży Miejskiej domagała się interwencji. Skarżyła się na ujadanie psów i nieprzyjemny zapach. Stwierdziła też, że psy są źle traktowane i zaniedbane. Funkcjonariusze potwierdzili tylko sygnał o ujadaniu psów. W lutym br. do sądu skierowano wniosek o ukaranie właściciela czworonogów. Stanisław Książyk odpowie za brak właściwej opieki, co skutkuje uciążliwości dla ludzi, zakłócanie ciszy i spokoju poprzez głośne szczekanie (art. 51 kodeksu wykroczeń) oraz nieprzestrzeganie regulaminu utrzymania czystości i porządku w mieście.

Podczas pierwszej rozprawy oskarżony nie przyznał się do winy. Odpowiadał na pytania sędziego. Zeznał, że od dłuższego czasu psy zachowują się nietypowo. Są pobudzone i częściej się odzywają. Uznał, że coś może je prowokować. Przyznał, że podjął działania zmierzające do rozwiązania tego problemu. Od strony jednego z sąsiadów, w odległości ponad trzech metrów od ogrodzenia, postawił dodatkowy płot.

Na pytanie sędzi jak można rozwiązać problem świadek odpowiedziała, że najlepiej byłoby przenieść hodowlę w inne miejsce. Nie dopatrywała się też związku pomiędzy posiadaniem przez siebie psa, a ujadaniem psów sąsiada.

Wśród dalszych sąsiadów Stanisława Książyka zdanie co do uciążliwości ujadania psów były podzielone. Dwie mieszkanki przyznały, że specyficzny dźwięk jaki wydają alaskany malamuty słyszą. Nie jest to jednak zbyt częste i nie trwa długo. Dla jednej z nich ujadanie jest uciążliwe, a drugiej nie przeszkadza.

Termin kolejnej rozprawy sąd wyznaczył na 17 czerwca. Wówczas zeznawać będą najbliżsi sąsiedzi oskarżonego oraz jego żona. Obrońca zasygnalizował, że przedstawi jeszcze dodatkowe dokumentu w sprawie. Odtworzone zostanie także nagranie z płyty CD.

Gazeta Kościańska
Fot. Bogdan Ludowicz