Solec Kujawski: od średniowiecznego portu po maszty na Kabacie

20 paź 2026

Solec Kujawski: od średniowiecznego portu po maszty na Kabacie

Cześć! Tu Grzegorz z Okiem Obiektywu. Tym razem zabieram Was do Solca Kujawskiego - miasta położonego nad Wisłą, między Bydgoszczą a Toruniem. Łatwo potraktować je jak punkt na trasie albo miejsce, w którym zatrzymujemy się na chwilę. Wystarczy jednak wejść do Muzeum Solca i posłuchać opowieści przewodnika, żeby zobaczyć, jak wiele warstw historii kryje się za znajomymi nazwami ulic, dawnymi zakładami i leśnymi drogami.

Czerwona tablica z nazwą Muzeum Solca Kujawskiego im. księcia Przemysła na żółtej ścianie.

To będzie podróż od pradziejowych znalezisk i średniowiecznego portu, przez przemysł drzewny, dzieciństwo Ireny Santor i powojenne losy Antoniego Hedy „Szarego”, aż po dawny poligon na Kabacie i dwa wysokie maszty Radiowego Centrum Nadawczego. Solec okazuje się miejscem, w którym historia nie zamknęła się w muzealnej gablocie - nadal można ją odnaleźć w przestrzeni miasta.

Kadr z historii: kilka dat, które porządkują opowieść

1263 - pierwsza pisemna wzmianka o Solcu jako porcie wiślanym.
1325 - książę Przemysł nadaje osadzie prawa miejskie.
1861 - Solec uzyskuje połączenie kolejowe z Bydgoszczą i Toruniem.
1920 - miasto wraca do Polski.
1924 - przyjmuje nazwę Solec Kujawski.
1999 - otwarcie Radiowego Centrum Nadawczego na Kabacie.

Historia starsza niż samo miasto

Zanim pojawił się Solec, na tych terenach żyli ludzie, po których zostały ślady sięgające pradziejów. Podczas oprowadzania przewodnik pokazał fragment kamiennej motyki, którego wiek szacuje się na około dziesięć tysięcy lat. To niewielki przedmiot, ale pomaga wyobrazić sobie, jak długa jest historia osadnictwa w okolicy.

Mapa znalezisk archeologicznych odsłania jeszcze jeden ciekawy szczegół: wiele punktów skupia się wokół Kabatu, w rejonie, gdzie dziś znajduje się Radiowe Centrum Nadawcze. Badania archeologiczne prowadzono tam przed budową radiostacji. Część odnalezionych przedmiotów trafiła do Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy, a niektóre można zobaczyć w Solcu. Nie wszystkie eksponaty są własnością miejscowego muzeum - część udostępniono w depozycie.

Fragment mapy regionu z zaznaczonymi miastami, między innymi Solcem Kujawskim, Bydgoszczą i Toruniem.

To dobre przypomnienie, że pod pozornie zwyczajnym fragmentem lasu może kryć się opowieść starsza niż jakikolwiek dokument. Zanim zaczęto mówić o mieście, kolei czy poligonie, ludzie przemierzali już te okolice, polowali i korzystali z zasobów Wisły oraz lasów.

Od wiślanego portu do miasta księcia Przemysła

Najstarsza pisemna wzmianka o Solcu pochodzi z 1263 roku. W dokumencie z czasów księcia Kazimierza Kujawskiego osada pojawia się jako port nad Wisłą, którego działalność utrudniali Krzyżacy. To ważny trop: zanim Solec stał się miastem, jego znaczenie wiązało się z rzeką, handlem i położeniem na pograniczu.

Prawa miejskie nadał Solcowi w 1325 roku książę Przemysł - wnuk Kazimierza Kujawskiego. Warto go odróżnić od Przemysła II, późniejszego króla Polski. Solecki książę należał do kujawskiej linii Piastów: Władysław Łokietek był jego stryjem, a Kazimierz Wielki młodszym kuzynem. Nie jest to postać, którą zwykle spotykamy na pierwszych stronach podręczników, ale właśnie od niej zaczyna się miejska historia Solca.

Sala muzealna z planszami o historii Solca, gablotami i strzałką wskazującą kierunek zwiedzania.

Jest tu także mała archiwalna zagadka. Oryginalny przywilej lokacyjny się nie zachował, a w samym dokumencie nie pojawia się nazwa „Solec”. Znamy ją z późniejszych odpisów sporządzanych i potwierdzanych przez kolejnych władców. Te dokumenty miały znaczenie także wiele lat później - przywoływano je między innymi w sporze o miejski las.

Podczas oprowadzania przewodnik opowiedział, że na początku XIX wieku solecki burmistrz procesował się z pruskim rządem o prawa do części lasu i częściowo wygrał. Współczesnym odwiedzającym może się to wydawać drobnym epizodem. W rzeczywistości przypomina, że dawne dokumenty nie były tylko ozdobą archiwum - potrafiły decydować o tym, co należało do miasta.

Skąd wzięła się nazwa Solec?

Najprostsze skojarzenie prowadzi do soli. Czy jednak w okolicy wydobywano sól albo znajdowały się tu solanki? Nie. Dlatego muzeum przedstawia dwie hipotezy, a nie jedną pewną odpowiedź. Pierwsza wiąże nazwę z handlem solą, druga ze staropolskim słowem „sół” lub „sółek” - określeniem miejsca, w którym przechowywano zboże albo inne cenne towary.

Drugi człon nazwy, „Kujawski”, jest znacznie młodszy. W 1924 roku Solec otrzymał obecną nazwę, by odróżnić się od innych miejscowości o tej samej nazwie. Rozważano różne propozycje, między innymi Solec nad Wisłą, ale ten wariant był już zajęty. Ostatecznie zdecydowano się na Solec Kujawski.

Warto zapamiętać: pierwsza wzmianka o Solcu pochodzi z 1263 roku, ale prawa miejskie nadano mu w 1325 roku. To dwie różne daty - jedna oznacza najstarszy zachowany zapis o osadzie, druga jej lokację jako miasta.

Wisła: droga handlowa i źródło sporów

Rzeka przynosiła miastu możliwości, ale potrafiła też komplikować życie. Solec rozwijał handel wiślany z Gdańskiem, a wraz z nim rzemiosło i transport. Po Wiśle spławiano drewno, a do miasta przypływali flisacy i kupcy. Z czasem powstały także warsztaty szkutnicze.

W okolicy znajdowały się wyspy, których przynależność zależała od tego, którędy akurat płynął nurt. Zmiana biegu rzeki potrafiła zmienić przebieg granicy między sąsiadującymi terenami. W sporach o jedną z wysp mieszkańcy mieli nawet posłużyć się pozostałościami zatopionej szkuty. Jej położenie miało pomóc ustalić, którędy płynęła dawna odnoga Wisły. To opowieść, która brzmi jak fragment procesu sądowego połączony z archeologicznym śledztwem.

Solec leżał również na pograniczu polsko-krzyżackim. W mieście i okolicy odbywały się rokowania, choć nie zawarto tu ostatecznego pokoju. Po II pokoju toruńskim z 1466 roku Wisła przestała być granicą Królestwa, a miasto mogło rozwijać handel w spokojniejszych warunkach.

Wojny, pożary i małe miasto, które się odradzało

Nie wszystkie rozdziały historii Solca były spokojne. W 1409 roku Krzyżacy zajęli i zniszczyli miasto. Później nadeszły kolejne wojny, pożary i epidemie. W czasie potopu szwedzkiego Solec został zdewastowany do tego stopnia, że w 1660 roku zamieszkałych było tu zaledwie dwadzieścia domów.

W lokalnej opowieści pojawia się również Stefan Czarniecki, który odwiedził Solec podczas wyprawy na Gdańsk w styczniu 1657 roku. Podczas oprowadzania usłyszałem wersję wiążącą spalenie miasta z jego oddziałem. Niezależnie od tego, jak dokładnie przebiegały tamte wydarzenia, skala zniszczeń była ogromna. Solec musiał odbudowywać się nie raz.

Sala Muzeum Solca Kujawskiego z gablotami, archiwalnymi fotografiami i planszami o historii miasta.

Kolejne trudne lata przyniosła wojna północna. W 1703 roku, po zabiciu stacjonującego w mieście szwedzkiego oddziału, Solec został spalony w odwecie. W XVIII wieku mieszkańcy musieli zmagać się także z kolejnymi przemarszami wojsk, kontrybucjami, pożarami i epidemiami.

Pierwszy rozbiór Polski z 1772 roku zmienił polityczną przynależność miasta. Solec znalazł się pod zaborem pruskim. Spis przeprowadzony w tym roku wykazał 234 mieszkańców - mniej niż w niektórych okolicznych wsiach.

W 1794 roku Solec na krótko stał się bazą oddziałów powstania kościuszkowskiego. Przygotowywano stąd uderzenie na Toruń, ale plan przerwano, gdy do miasta zaczęły zbliżać się posiłki. Warto przy tej okazji przypomnieć sobie także moją opowieść o pomniku Tadeusza Kościuszki w Radziejowie - to kolejny kujawski ślad związany z Naczelnikiem.

Kiedy pod koniec 1806 roku pojawiły się tu wojska francuskie, nie zapisały się w pamięci mieszkańców jako szczególnie łagodni sojusznicy. Złupiły kościół i plebanię, niszcząc część dokumentów. To drobny, ale wymowny szczegół: wielka polityka wkraczała do Solca nie tylko w postaci nowych granic, lecz także przez straty w miejscowych domach i świątyniach.

Pożar, który zmienił centrum miasta

Wielki pożar z 1859 roku zniszczył znaczną część zabudowy Solca. Spłonęły domy, budynki gospodarcze, spichlerze i browar. Po kataklizmie na nowo rozplanowano centrum. Wtedy wytyczono rynek i ulice, które do dziś tworzą dobrze rozpoznawalny układ miasta.

Odbudowa przyciągnęła do Solca Augusta Schillera. Założył tu firmę budowlaną, a jego syn Robert kontynuował rodzinny fach. Schillerowie wznieśli wiele budynków, które do dziś są częścią miejskiego krajobrazu. W opowieści muzealnej pojawiają się między innymi Villa Alma, kościół nazywany przez mieszkańców „białym”, budynek straży pożarnej i sala posiedzeń Rady Miejskiej.

Robert Schiller był Niemcem, ale znał język polski - jego matka, Klara Wolska, była Polką. Został w Solcu po powrocie miasta do Polski i angażował się w życie społeczne. Jego historia pokazuje, że dawne podziały narodowościowe nie zawsze mieszczą się w prostych schematach. Życie konkretnego człowieka mogło łączyć kilka kultur, języków i politycznych epok.

Kolej, drewno i rozwój nasycalni

Drugim wielkim przełomem było otwarcie w 1861 roku połączenia kolejowego między Bydgoszczą a Toruniem. Kolej połączyła się tu z transportem wiślanym i zmieniła tempo życia miasta. Solec zaczął przyciągać przedsiębiorców, a przemysł drzewny szybko stał się podstawą lokalnej gospodarki.

Do miasta trafiały tratwy z drewnem spławianym Wisłą. W Solcu działały tartaki, a przy torach powstała bocznica ułatwiająca przewóz podkładów kolejowych. W 1873 roku uruchomiono Nasycalnię Podkładów Kolejowych. Zakład impregnował drewniane podkłady i słupy telegraficzne, wykorzystując preparaty na bazie oleju smołowego.

Przez dziesięciolecia nasycalnia była jednym z najważniejszych pracodawców. Jej działalność miała jednak również drugą stronę: po wielu latach pracy zakładu teren był obciążony pozostałościami przemysłowymi. W okresie międzywojennym Solec zmagał się z bezrobociem, a wielka powódź z 1924 roku przyniosła straty w przemyśle drzewnym. Część przygotowanego do sprzedaży drewna zabrała Wisła.

Mimo trudności życie miasta nie ograniczało się do pracy w zakładach. Mieszkańcy należeli do chórów, stowarzyszeń i klubów sportowych. Solec odwiedzali również letnicy - przyciągały ich Wisła, plaża i pobliskie lasy. Na tle dzisiejszego spokojnego miasteczka trudno wyobrazić sobie, jak wiele różnych głosów i zajęć wypełniało wtedy jego ulice.

Irena Santor: dzieciństwo, które zaczęło się w Solcu

Irena Santor urodziła się jako Irena Wiśniewska w Papowie Biskupim. Gdy była małym dzieckiem, jej rodzina przeniosła się do Solca Kujawskiego. To tutaj spędziła dzieciństwo. Po wojnie wyjechała z matką do Polanicy-Zdroju, a później rozpoczęła drogę, która zaprowadziła ją na największe polskie sceny.

Fragment muzealnej planszy z archiwalnym zdjęciem Ireny Wiśniewskiej, późniejszej Ireny Santor, i informacją o jej dzieciństwie w Solcu Kujawskim.

Jej solecka historia jest jednak naznaczona tragedią. Ojciec Ireny Santor został zamordowany przez Niemców w 1939 roku. Według informacji przekazywanych w mieście spoczywa w zbiorowej mogile na miejscowym cmentarzu.

Podczas oprowadzania usłyszałem także rodzinną pamiątkę z jej dzieciństwa: buty na pierwszą komunię małej Irenki miał uszyć dziadek przewodnika. Takie szczegóły sprawiają, że wielka biografia nagle staje się bliska i namacalna. Zamiast nazwiska znanego z estrady pojawia się dziewczynka, którą można sobie wyobrazić na ulicach tego miasta.

Muzealna plansza z archiwalnymi fotografiami Solca Kujawskiego, herbem miasta i portretem małej dziewczynki.

Wspomnienia Santor wiążą się też z Danutą Mrzyk, sąsiadką śpiewającą w chórze. Jej głos miał zainspirować Irenę do marzenia o śpiewaniu. Los Danuty Mrzyk był tragiczny: po wojnie zaangażowała się w działalność konspiracyjnej organizacji młodzieżowej Szarotka. Została aresztowana, a za śpiewanie kolęd w celi umieszczono ją w karcerze. Zachorowała i zmarła w szpitalu więziennym w Grudziądzu.

Jedna ulica, dwa pokolenia: w tej historii spotykają się dzieciństwo Ireny Santor i los Danuty Mrzyk. Jedna z nich została wielką gwiazdą polskiej piosenki, druga zmarła po więziennych represjach. Obie należą do pamięci Solca.

Wojna i powojenne losy mieszkańców

We wrześniu 1939 roku Solec znalazł się pod niemiecką okupacją. W mieście działał Selbstschutz, czyli niemiecka organizacja paramilitarna złożona z miejscowych Niemców. W wyniku egzekucji, terroru i działań wojennych zginęło ponad 150 polskich mieszkańców Solca. Polaków wysiedlano, a na ich miejsce sprowadzano niemieckich osadników. Te liczby i historie nadają osobisty wymiar zdaniu, że wojna zmieniła miasto.

Po wojnie zaczęły się kolejne trudne lata - tym razem związane z komunistycznymi represjami. W Solcu ukrywał się Antoni Heda „Szary”, znany dowódca partyzancki i uczestnik akcji uwolnienia więźniów z kieleckiego więzienia UB. Posługiwał się nazwiskiem Antoni Wiśniewski i pracował w Państwowych Zakładach Samochodowych nr 5 jako kierownik do spraw planowania remontów.

Przypadkowe spotkanie ze znajomym mogło doprowadzić do dekonspiracji, dlatego Heda opuścił Solec. W 1948 roku został aresztowany i skazany na śmierć. Wyrok zamieniono na dożywocie; na wolność wyszedł w 1956 roku. W czasie zwiedzania muzeum ta historia wybrzmiewa szczególnie mocno, bo w gablocie i na mapie łatwo zapomnieć, że człowiek ukrywający się pod cudzym nazwiskiem musiał każdego dnia pilnować, by nie zdradzić własnej tożsamości.

W Solcu mieszkał także komandor Bolesław Romanowski, dowódca okrętów podwodnych, który po wojnie został odsunięty od służby i zmuszony do opuszczenia Wybrzeża. W mieście spędził część lat 1954–1957. Napisał wspomnienia zatytułowane Torpeda w celu! Przewodnik zwrócił uwagę, że być może część tej książki powstawała właśnie tutaj - w miejscu, które stało się przystanią dla człowieka odsuniętego od dotychczasowego życia.

Powojenne fabryki i codzienne życie miasta

Po 1945 roku Solec ponownie stał się ważnym ośrodkiem przemysłowym. Wznowiła pracę nasycalnia, uruchomiono Państwowe Zakłady Samochodowe nr 5, późniejsze Kujawskie Zakłady Naprawy Samochodów, oraz warsztaty, które rozwinęły się w ZREMB. W kolejnych latach powstawały zakłady produkcji elementów budowlanych i fabryka obuwia Kobra. Zakłady przyciągały nowych mieszkańców, a za nimi rozwijały się osiedla, szkoły i miejskie usługi.

Ceglany budynek przemysłowy i metalowe schody widziane zza ogrodzenia.

W muzeum można zobaczyć również ślady dawnej codzienności. Do takich pamiątek należą krzesełka z kina Wolność. Kino działało w Solcu do 1989 roku, a pamięć o nim przypomina, że historia miasta to nie tylko wielkie daty i przemysł. To także miejsca, w których mieszkańcy spotykali się po pracy, oglądali filmy i spędzali wspólnie czas.

Po przemianach gospodarczych wiele zakładów zakończyło działalność albo zmieniło profil. Niektóre budynki zniknęły, inne dostały nowe funkcje. Dawna nasycalnia jest tego wyjątkowym przykładem: jej teren wymagał oczyszczenia, a dziś część obszaru zagospodarowano rekreacyjnie.

Nasycalnia: od przemysłowego terenu do skateparku

Nasycalnię zamknięto w 2001 roku. Po latach działalności na gruncie pozostały szkodliwe pozostałości poprodukcyjne. Rekultywację prowadzono w latach 2013–2016, a oczyszczony teren zaczęto przeznaczać na nowe funkcje. W miejscu, które przez dziesięciolecia kojarzyło się z drewnem, koleją i zapachem impregnatu, powstał skatepark.

Dawne hale i kominy nie są już częścią tego krajobrazu. Zmiana jest uderzająca: teren przemysłowy, który wymagał wieloletniego oczyszczania, stał się przestrzenią sportu i spotkań. Historia nasycalni nie zniknęła, ale dostała nowy rozdział.

Kabat: wieś, poligon i radiowe maszty

Jednym z najbardziej niezwykłych miejsc związanych z Solcem jest Kabat. Zanim pojawiły się tu wojskowe ćwiczenia i radiowa infrastruktura, istniała w tej okolicy wieś związana z osadnictwem olęderskim. W czasie II wojny światowej Niemcy zlikwidowali wieś, tworząc na jej miejscu poligon powiązany z zakładami DAG Fabrik Bromberg, gdzie testowano między innymi pociski do wyrzutni Nebelwerfer.

Po wojnie teren przejęło Wojsko Polskie i urządziło tu poligon lotniczy. Żołnierze wykorzystywali między innymi wieżę obserwacyjną jako cel ćwiczeń. Na ziemi przygotowywano sylwetki samolotów, które pomagały pilotom trenować celność. Jak opowiadał przewodnik, ślady tych figur można dziś dostrzec na archiwalnych zdjęciach z powietrza i w danych lidarowych, choć z poziomu leśnej drogi nie zawsze łatwo rozpoznać ich kształt.

W 1999 roku na terenie dawnego poligonu otwarto Radiowe Centrum Nadawcze. Impulsem do poszukiwania nowej lokalizacji była niemożność odbudowy masztu w Gąbinie po jego zawaleniu w 1991 roku. Mieszkańcy Solca poparli pomysł budowy w referendum, a 4 września 1999 roku radiostację uroczyście otwarto. W wydarzeniu uczestniczyli między innymi prezydent Aleksander Kwaśniewski i prymas Józef Glemp.

Dwa maszty o wysokości 330 i 289 metrów stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów okolicy. Ich obecność zmieniła nie tylko panoramę, ale też sposób, w jaki patrzymy na Kabat. To samo miejsce kryje opowieść o dawnej wsi, niemieckim poligonie, ćwiczeniach polskich lotników i współczesnej radiostacji.

Uwaga podczas spacerów po dawnym poligonie: Kabat ma wojskową przeszłość, a teren poza wyznaczonymi i publicznie dostępnymi miejscami może być niebezpieczny. Nie podnoś ani nie dotykaj znalezionych przedmiotów. Jeśli trafisz na coś, co przypomina amunicję lub jej fragment, oddal się i powiadom odpowiednie służby.

Więcej o Kabacie, nieistniejącej wsi i poligonie przeczytasz w moim wcześniejszym wpisie: Kabat. Tajemnicza opuszczona wieś w Puszczy Bydgoskiej.

Solec Kujawski - miasto, do którego warto zajrzeć

Po tej wizycie inaczej patrzę na Solec Kujawski. To nie tylko spokojne miasto nad Wisłą, lecz także średniowieczny port, miejsce spotkań polsko-krzyżackich, ośrodek przemysłu drzewnego, dom rodzinny Ireny Santor i teren dawnych zakładów oraz poligonu.

Pamiątkowa płyta z odciskiem dłoni i podpisem Ireny Santor.

Jeśli będziecie w okolicy, zacznijcie od Muzeum Solca. Potem przejdźcie się po centrum i zwróćcie uwagę na starsze budynki - ich historia może prowadzić do rodziny Schillerów i wielkiej odbudowy po pożarze. A gdy spojrzycie w stronę Kabatu, pamiętajcie, że za wysokimi masztami kryje się znacznie starsza i bardziej złożona opowieść.

Podróże to dla mnie nie tylko piękne widoki. To przede wszystkim ludzie, pamięć i historie, które pozwalają spojrzeć na znane miejsca z zupełnie innej perspektywy.

☕ Podobała Ci się ta podróż? Dołącz do społeczności!

Prowadzenie bloga, podróże ze sprzętem fotograficznym i docieranie do takich historii to moja ogromna pasja. Jeśli doceniasz czas i serce włożone w ten materiał, możesz postawić mi wirtualną kawę lub ciastko. To realne wsparcie dla kolejnych wypraw.

☕ Postaw kawę na BuyCoffee

Planujesz własną trasę po Kujawach albo szukasz nieoczywistych miejsc w Polsce? Zobacz moją ofertę współpracy przy promocji miast i regionów oraz ofertę promocji obiektów noclegowych.