Nie trzeba jechać na południe Polski, żeby poczuć krajobraz, który bardziej przypomina góry niż niziny. Czasem wystarczy skręcić z głównej drogi i zejść w dół - do miejsca, gdzie teren zaczyna dyktować własne zasady.
Tak właśnie jest w Dolinie Dolnej Wisły, w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie zimą trafiłem do Rezerwatu Przyrody Zbocza Płutowskie. To nie jest miejsce, które przyciąga tłumy. I bardzo dobrze.
Dwa krajobrazy, jeden obszar
Okolice Płutowa kryją w sobie coś wyjątkowego - kontrast, który trudno dostrzec na pierwszy rzut oka. Z jednej strony są Zbocza Płutowskie: strome, silnie nasłonecznione skarpy, na których przetrwały reliktowe rośliny stepowe. To ewenement na skalę tej części Europy. Występują tu tzw. murawy kserotermiczne, czyli roślinność ciepłolubna, która normalnie zasiedla regiony Morza Czarnego czy południowej Europy. Wiosną zakwita tu m.in. rzadki miłek wiosenny, a zbocza zamieniają się w żółte połacie.
Z drugiej strony jest jar. Głęboki, cienisty, wilgotny. Wcięty w wysoczyznę jak rana w ziemi. To zupełnie inny mikroklimat - chłodniejszy, wilgotniejszy, przypominający lasy górskie. To właśnie tam prowadziła mnie zimowa wędrówka.
Zejście w dół - co warto wiedzieć?
Schodząc do jaru, szybko przestaje się myśleć o szlakach, trasach i planach. Nie ma tu wyraźnych ścieżek, są tylko naturalne przejścia - czasem wydeptane przez zwierzęta, czasem po prostu wynikające z ukształtowania terenu. Zimą, gdy śnieg przykrywa detale, krajobraz staje się prostszy, ale jednocześnie bardziej czytelny.
W dole panuje cisza. Inna niż ta na otwartej przestrzeni. Tłumiona zboczami, miękka, przerywana jedynie dźwiękiem wody i trzaskiem gałęzi. Mróz jest mniej dotkliwy, wiatr niemal nie dociera. To miejsce, które naturalnie zmusza do zwolnienia.
Poradnik praktyczny: Jak się przygotować?
Jako że blog ten ma charakter nie tylko inspiracyjny, ale i poradnikowy, muszę Was ostrzec: Zbocza Płutowskie to teren wymagający, szczególnie zimą i wczesną wiosną. Oto kilka wskazówek, zanim ruszycie w teren:
- Obuwie ma znaczenie: Podłoże tutaj to glina. Gdy jest mokra lub lekko rozmrożona, staje się niezwykle śliska. Zwykłe buty sportowe mogą nie wystarczyć. Zalecam wysokie buty trekkingowe z agresywnym bieżnikiem.
- Bezpieczeństwo w jarach: Wąwozy są głębokie, a ich zbocza strome. Leżące drzewa (wiatrołomy) są często spróchniałe i śliskie. Nie wchodźcie na nie, jeśli nie musicie. W takich miejscach łatwo o kontuzję, a zasięg telefonii komórkowej na dnie jaru bywa ograniczony.
- Szanuj mieszkańców: To ostoja zwierzyny. Jesteśmy tu gośćmi w ich sypialni. Jeśli zobaczycie sarny lub dziki (a ich śladów jest tu mnóstwo), zachowajcie dystans i ciszę. Nie używajcie dronów na niskich wysokościach, aby nie płoszyć zwierząt.
Okiem fotografa: Jak robić zdjęcia w takim terenie?
Z perspektywy fotograficznej, jary Doliny Dolnej Wisły to temat trudny, ale wdzięczny. Zimą największym wyzwaniem jest rozpiętość tonalna. Śnieg na górze jaru potrafi być jaskrawo biały, podczas gdy dno wąwozu tonie w głębokim cieniu.
Moja rada? Skupcie się na detalach. Zamiast walczyć z trudnym światłem w szerokich planach, poszukajcie kontrastów: faktury kory na tle śniegu, zamarzniętego strumienia czy pojedynczych liści uwięzionych w lodzie. Warto też korzystać z filtra polaryzacyjnego, który pozwoli zredukować odblaski na mokrych liściach i lodzie, wydobywając głębszy kolor.
Las bez scenariusza
Jedną z pierwszych rzeczy, które rzucają się tu w oczy, jest brak ingerencji człowieka. Powalone drzewa leżą dokładnie tam, gdzie upadły. Wiatrołomy nie zostały uprzątnięte, ścieżki nie są "poprawiane", a las funkcjonuje według własnego rytmu.
To właśnie ta naturalność stanowi o wartości tego obszaru. Rezerwat nie chroni tu jedynie widoków, ale procesy - starzenie się drzew, rozkład drewna, erozję zboczy. Natura nie jest tu tłem, lecz głównym bohaterem.
Goście w czyimś domu
Podczas nagrywania filmu spotkałem sarny. Przez krótką chwilę obserwowały mnie z dystansu, po czym zniknęły w gęstwinie. To zawsze dobry moment przypomnienia sobie, że w takich miejscach człowiek jest tylko przechodniem. To nie my jesteśmy tu najważniejsi.
Dolina Dolnej Wisły pełni funkcję jednego z kluczowych korytarzy ekologicznych w Polsce (obszar Natura 2000). Zimą, gdy ludzka obecność jest minimalna, widać to szczególnie wyraźnie.
(Jeśli reprezentujesz region lub gminę i chciałbyś promować takie unikalne miejsca w podobny sposób - zapraszam do współpracy z regionami).
Na koniec
Cieszę się, że mogłem tu przyjść i że mogłem pokazać Wam ten fragment Doliny Dolnej Wisły w zimowej odsłonie. To jedno z tych miejsc, które nie potrzebują głośnej promocji, ale zasługują na uważne spojrzenie.
Jeśli bliskie są Wam takie spokojne wędrówki, fotografia i opowieści o krajobrazie bez filtrów i fajerwerków - zapraszam Was do subskrypcji kanału Okiem Obiektywu. Przed nami jeszcze wiele podobnych miejsc, do których trafia się nieprzypadkowo.
Chcesz wesprzeć moje podróże?
- Postaw wirtualną kawę: buycoffee.to/okiemobiektywu
- Dorzuć się do paliwa na kolejne wyprawy: zrzutka.pl/zme49g
- Potrzebujesz montażu wideo w podobnym klimacie? Sprawdź moją ofertę montażu







